Nie milkną echa protestów środowisk lekarskich związanych z masowych otwieraniem wydziałów medycznych na kolejnych uczelniach, które do tej pory nie miały żadnego związku z medycyną. Głos zabierają również obecni studenci medycyny, żeby w porę ostrzec młodszych kolegów i koleżanki.
„Nie wybierajcie drogi na skróty! Stawiajcie na sprawdzone miejsca, które od lat z powodzeniem kształcą kadry medyczne - z doświadczonymi Władzami, Pracownikami oraz zapleczem naukowo - dydaktycznym.”
To fragment apelu do kandydatów na studia przygotowanego przez Samorząd Studentów Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Skąd taka inicjatywa? Chodzi o otwieranie kolejnych miejsc umożliwiających studiowanie na kierunku lekarskim. Zdaniem przyszłych medyków z Łodzi, lepiej solidnie się przygotować do egzaminów na uczelnie z tradycjami i odpowiednim zapleczem. To już kolejny głos w dyskusji dotyczącej tego, czy uruchamianie kierunków lekarskich w ośrodkach, które dotąd nie prowadziły takiego kształcenia jest dobrym pomysłem.
Katowicka Gazeta Wyborcza opisała niedawno sprawę studentów Akademii Śląskiej, którzy skarżyli się na odwoływane zajęcia, seminaria odbywające się w uczelnianym barze i wyniki zaliczeń przekazywane przez Facebooka. Władze uczelni odpierały te zarzuty i oznajmiły, że zamierzają rozwijać kierunek lekarski. W mediach pojawiła się też dyskusja na temat tego, że w Nowym Sączu przyszli lekarze do 2025 roku na zajęcia w prosektorium będą jeździć do Radomia. Miasta te dzieli ponad 250 km. Gdy jedna z uczelni ogłosiła, że zamierza kształcić przyszłych lekarzy, internauci nie mieli litości i okrzyknęli ją „wyższą szkołą zwijania bandaży”.
Tymczasem minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek idzie jak burza. Właśnie wręczył Akademii Tarnowskiej decyzję o udzieleniu pozwolenia na utworzenie kierunku lekarskiego.
Wcześniej, odwiedzając Podhalańską Państwową Uczelnię Zawodową w Nowym Targu, w której ruszają studia medyczne, mówił: „Z kierunków lekarskich uczyniliśmy kierunki ultraelitarne. One muszą być elitarne, nie każdy może być lekarzem, to jest zupełnie oczywiste, ale nie mogą być ultraelitarne. Nie może być tak, że absolwentka jednego z najlepszych liceów w Lublinie, która zdała biologię na 90% nie dostała się na kierunek lekarski bo brakło miejsc. Nas nie stać na to, żeby ambitnych, młodych ludzi, którzy świetnie edukują się pod kierunki medyczne, zostawiać gdzieś poza naszym systemem.”
Reklama
Wtórował mu ówczesny minister Adam Niedzielski, który podkreślał, że nowe miejsca kształcenia lekarzy to sposób rozwiązania problemu braków kadrowych w ochronie zdrowia. „Nowe perspektywy kształcenia to ukłon w kierunku kandydatów na studia oraz aktualnych potrzeb rynku pracy” - ogłosiła Podhalańska Państwowa Uczelnia Zawodowa.
„Masowa produkcja lekarzy”
Tymczasem przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej nie zostawiają na rządowej strategii suchej nitki.
„W trosce o wysoki standard kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów, będący gwarantem bezpieczeństwa pacjentów, decydenci powinni wspierać przede wszystkim rozwój i zwiększanie naboru na studia w uczelniach o profilu ogólnoakademickim prowadzących kształcenie
w zawodach lekarza i lekarza dentysty, w których jakość kształcenia została już pozytywnie zweryfikowana tak przez właściwe instytucje, jak i poprzez umiejętności ich absolwentów rozpoczynających staż podyplomowy, a następnie pracę zawodową” - czytamy w sierpniowym stanowisku NIL w sprawie w sprawie projektu rozporządzenia ministra zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie limitu przyjęć na studia na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym.Reklama
Zdaniem NIL, uczelnie zawodowe mają bardzo ograniczone możliwości, aby spełnić wszystkie kryteria dotyczącego wszechstronnego kształcenia przyszłych lekarzy, utrzymania zróżnicowanej i wykwalifikowanej kadry dydaktycznej oraz bazy klinicznej.
Dobitniej określiła to dr Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: „Chcemy, żeby państwo zajęło się wreszcie kolejką do specjalisty, szpitala i na diagnostykę, a nie udawaniem reform i chociażby masową produkcją lekarzy, gdy już dziś widzimy, że szkolenie bez zwiększania ilości miejsc i tak kuleje.”
Reklama
Prezydent Andrzej Duda, wbrew protestom środowiska lekarskiego, zgodził się na przepisy liberalizujące zasady uzyskiwania przez uczelnie pozwolenia na utworzenie studiów na kierunkach lekarskim lub lekarsko-dentystycznym. Prof. Aldona Frączkiewicz-Wronka, ekonomistka i badaczka problematyki polityki społecznej z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach zwraca uwagę, że podejmowanie działań zmierzających do poprawy sytuacji w momencie, gdy zmagamy się z narastającymi brakami lekarzy specjalistów jest zrozumiałe, ale równie ważne jest utrzymanie odpowiedniego poziomu kształcenia i efektywności zarządzania podmiotami ochrony zdrowia.
Złotego środka tu nie ma, dopiero spełnienie wielu warunków i zabezpieczenie wielu obszarów może dopiero doprowadzić do osiągnięcia celu – podsumowuje ekspertka.
Autorka: Anna Ginał
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze