Zmiana nazwy jednej z niepublicznych uczelni w Gdańsk wywołała dyskusję w środowisku akademickim. Jolanta Sobierańska‑Grenda, ministra zdrowia, oceniła, że nowa nazwa dawnej Wyższa Szkoła Zdrowia w Gdańsku jest „niefortunna”, ponieważ w regionie określenie „Akademia Medyczna” od lat kojarzy się z jedną instytucją – dzisiejszym Gdańskim Uniwersytetem Medycznym.
Po blisko trzech dekadach funkcjonowania uczelnia zmieniła nazwę na Gdańska Akademia Medyczna Nauk Stosowanych. Decyzja została podjęta za zgodą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Zmiana ma charakter formalny i wynika z przepisów regulujących funkcjonowanie uczelni zawodowych. Jednak sama nazwa wzbudziła wątpliwości, ponieważ nawiązuje do historycznego określenia używanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny.
Ministra zdrowia w rozmowie z Radio Gdańsk przyznała, że nowe nazewnictwo może budzić kontrowersje.
Jak podkreśliła, mieszkańcy regionu przez lata byli przyzwyczajeni do tego, że określenie „Akademia Medyczna” odnosi się do jednej uczelni – obecnego GUMed. Jednocześnie zaznaczyła, że ewentualne wyjaśnienia w tej sprawie mogą jeszcze być prowadzone z resortem nauki.
Dopytywana o możliwość ponownej zmiany nazwy, wskazała jednak, że jeśli procedura została przeprowadzona zgodnie z przepisami, to jej cofnięcie może być mało prawdopodobne.
Największe zastrzeżenia zgłasza Gdański Uniwersytet Medyczny. Władze uczelni obawiają się, że podobna nazwa może wprowadzać w błąd kandydatów na studia oraz osoby spoza regionu.
Przedstawiciele uczelni zwracają uwagę, że nazwa „Akademia Medyczna w Gdańsku” była używana przez GUMed w latach 1950–2009, zanim została zastąpiona obecną nazwą po zmianach w prawie.
Według władz uczelni podobieństwo dotyczy nie tylko samej nazwy, ale także elementów identyfikacji wizualnej, które mogą przywoływać skojarzenia z publiczną uczelnią medyczną.
Władze GUMed zapowiedziały analizę sytuacji pod kątem prawnym. Nie wykluczają działań mających chronić historyczną markę „Akademia Medyczna w Gdańsku”, która przez dziesięciolecia była rozpoznawalna w Polsce i za granicą.
Jak podkreślają przedstawiciele uczelni, nie chodzi o blokowanie rozwoju innych szkół wyższych, lecz o zachowanie przejrzystości systemu szkolnictwa wyższego i ochronę dorobku instytucji publicznych.
Resort nauki przypomina, że określenie „akademia nauk stosowanych” jest zastrzeżone dla uczelni zawodowych, które spełniają określone warunki.
Zgodnie z przepisami Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce uczelnia musi m.in.:
funkcjonować co najmniej 10 lat,
prowadzić studia na minimum pięciu kierunkach,
kształcić odpowiednią liczbę studentów,
zatrudniać określoną liczbę nauczycieli akademickich,
nie mieć negatywnych ocen Polska Komisja Akredytacyjna.
Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że zgoda na zmianę nazwy nie oznacza automatycznego przekształcenia uczelni ani zmiany jej statusu. Decyzja administracyjna jedynie umożliwia władzom uczelni wprowadzenie nowej nazwy i określenie terminu jej obowiązywania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze