W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 4 w Lublinie lekarze dokonali niezwykłego wyczynu: najpierw powitali na świecie noworodka, a chwilę później – w tej samej sali – ratowali życie jego matki, usuwając groźnego tętniaka.
Wszystko działo się w nowoczesnej sali hybrydowej. Scenariusz, który dla postronnych brzmi jak fragment serialu medycznego, dla lubelskich specjalistów był egzaminem z perfekcyjnej logistyki i wieloletniej współpracy.
Sukces tej skomplikowanej operacji nie był dziełem przypadku. USK Nr 4 w Lublinie to potężne zaplecze medyczne, gdzie pod jednym dachem spotykają się specjaliści z niemal każdej dziedziny.
- W obrębie naszego szpitala funkcjonuje pion ginekologiczno-położniczy i neonatologiczny o najwyższej referencyjności, z najnowocześniejszą aparaturą i wysoko wykwalifikowanym personelem gotowym do opieki nad pacjentkami z najcięższymi powikłaniami ciąży i wcześniakami. Działa tu też Zakład Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii wykonujący szeroki zakres procedur małoinwazyjnych i jeden z wiodących oddziałów neurochirurgicznych w Polsce. W razie potrzeby pomocy są w stanie udzielić specjaliści z łącznie 36 istniejących w szpitalu oddziałów – mówi prof. dr hab. n. med. Bożena Leszczyńska-Gorzelak.
Reklama
Jako pierwszy do pracy przystąpił zespół pod wodzą perinatologa dr. hab. n. med. Radzisława Mierzyńskiego, prof. UM. Celem było bezpieczne rozwiązanie ciąży przez cesarskie cięcie. Na świat przyszła dziewczynka o masie zaledwie 1440 gramów.
Z uwagi na to, że poród odbył się przedwcześnie, każdy ruch musiał być precyzyjnie zaplanowany. Na noworodka czekali już neonatolodzy.
- Do takich sytuacji jesteśmy dobrze przygotowani. Z sali hybrydowej wcześniak został przewieziony na nasz oddział specjalnym inkubatorem transportowym z respiratorem. Nie oddychał samodzielnie, dlatego konieczne było wdrożenie wentylacji oraz podanie surfaktantu. Obecnie dziewczynka rozwija się prawidłowo, rośnie i uczy się samodzielnego jedzenia – relacjonuje dr n. med. Eulalia Majewska, kierująca Oddziałem Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka.
Reklama
Gdy tylko zespół położników zakończył swoją część, przy stole operacyjnym zmienili ich radiolodzy zabiegowi. Pacjentka nie musiała być transportowana – kluczowy zabieg odbył się w tym samym miejscu. Rozpoczęła się embolizacja tętniaka mózgu.
To niezwykle nowoczesna, małoinwazyjna metoda. Lekarze nie otwierali czaszki pacjentki; zamiast tego „zamknęli” tętniaka od środka naczynia, wprowadzając mikronarzędzia przez tętnicę w nadgarstku (dostęp promieniowy). Zespołem kierowała prof. dr hab. n. med. Anna Drelich-Zbroja.
Dlaczego kolejność zabiegów była tak istotna? Tłumaczy to dr hab. n. med. Maciej Szmygin, który wykonał zabieg:
- Zabieg przeprowadzamy pod kontrolą promieniowania rentgenowskiego, a także w znieczuleniu ogólnym, z użyciem leków. To wszystko gdy mamy do czynienia z pacjentką w ciąży, może wpływać na dziecko. Dodatkowo każda interwencja tego typu niesie ryzyko wahań parametrów życiowych u matki, co również może oddziaływać na płód. Po porodzie mogliśmy przeprowadzić embolizację bez narażania dziecka na te czynniki i w pełni skupić się na leczeniu pacjentki. Istotne było także postępowanie po obu procedurach — cięcie cesarskie wymaga zastosowania leków przeciwkrzepliwych, które nie są wskazane po przebytym krwotoku do mózgu. Dzięki wyborowi optymalnej ścieżki leczenia oraz ścisłej współpracy zespołu specjalistów cały proces przebiegł pomyślnie. Tego typu wydarzenia są bardzo budujące, to wspólny sukces wielu zaangażowanych osób.
Reklama
Dla pani Doroty, bohaterki tych wydarzeń, diagnoza była szokiem. Przez całą ciążę czuła się dobrze, a ból głowy nie zapowiadał tak dramatycznego zwrotu akcji.
- Wiadomość o tętniaku zaskoczyła mnie, tym bardziej że przez cały okres ciąży czułam się dobrze. Nie przypuszczałam, że tak szybko będę rodzić przez cesarskie cięcie, razem z mężem nie byliśmy przygotowani na poród, nawet jeszcze nie wybraliśmy imienia dla dziecka. Zawierzyliśmy lekarzom i była to dobra decyzja. Cieszę się, że w porę wykryto tętniak i wszystko skończyło się dobrze, dla mnie i naszej córki – wspomina pani Dorota.
Reklama
Lekarze podkreślają: ta historia to nie tylko pokaz technologii, ale przede wszystkim apel o czujność.
- Przykład ten pokazuje, że w ciąży nie powinno się bagatelizować żadnych niepokojących objawów, np. takich jak ból głowy. To nie pierwszy raz, gdy dzięki czujności pacjentki i szybkiej reakcji naszego personelu udało się rozpoznać poważną chorobę odpowiednio wcześnie. W tym przypadku kluczowe znaczenie miała ścisła współpraca wielu specjalistów oraz dostęp do nowoczesnych metod leczenia. Dzięki temu możliwe było przeprowadzenie skomplikowanej, wieloetapowej procedury i zapewnienie bezpieczeństwa zarówno matce, jak i dziecku – podsumowuje prof. Bożena Leszczyńska-Gorzelak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze