Przez Rumunię w zeszłym tygodniu przetoczyły się protesty obywateli, którzy wyemigrowali z Rumunii i nie zgadzają się z polityką tego kraju. Jedną z najliczniej emigrujących grup społecznych są lekarze.
Dziesiątki tysięcy protestujących zebrało się w miastach w całej Rumunii, aby protestować przeciwko rządowi socjaldemokratów (PSD).
Protesty były organizowane przez grupy Rumunów pracujących za granicą, którzy sprzeciwiają się korupcji, niskim płacom i próbom PSD mającym na celu osłabienie sądownictwa. W Bukareszcie niektórzy protestujący próbowali przebić się przez służby bezpieczeństwa strzegące budynków rządowych. Inni rzucali butelkami i kamieniami w policję. Policja wypuściła do tłumu gaz łzawiący.
Rumunia jest krajem, którego mieszkańcy masowo emigrują za granice w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Szacuje się, że obecnie 5 mln Rumunów pracuje i mieszka za granicą.
Tymczasem rząd w ostatnim czasie zaczął obrażać w mediach mieszkańców Rumunii, którzy wyjechali za granicę w poszukiwaniu lepszego życia. Wywołało to falę protestów.
Lekarze jedną z najliczniejszych emigrujących grup
Od 2007 r. 45 tys. pracowników medycznych złożyło wniosek o certyfikat w celu podjęcia pracy za granicą. Już 14 tys. lekarzy z Rumunii i prawie 50 tys. pielęgniarek szuka pracy w innym kraju.
Lekarze uciekają od korupcji i niewydolnego systemu opieki zdrowotnej. Sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna. Lekarzy rodzinnych jest o 25 proc. mniej niż siedem lat temu. Kryzys jest szczególnie odczuwalny na obszarach wiejskich. Połowa z 20 milionów mieszkańców Rumunii mieszka na wsi - ale opiekuje się nimi tylko 38 procent lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Na obszarach wiejskich nie ma prawie żadnych szpitali, a te które tam funkcjonują, są przestarzałe i w złym stanie.
Także warunki kształcenia rezydentów są złe - zarobki to około 200 euro miesięcznie. Ponadto dużym problemem jest korupcja.
Magdalena Mroczek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!