W krajach półkuli południowej właśnie zakończył się, najłagodniejszy w historii sezon grypowy. Szczyt sezonu grypowego dla krajów półkuli północnej również może być bardzo łagodny - o ile w społeczeństwie zachowane zostaną; wysoki poziom wyszczepialności przeciw grypie, dystans społeczny oraz zakrywanie ust i nosa.
Według Światowej Organizacji Zdrowia, na półkuli południowej, sezon grypowy, który przypada na okres od kwietnia do września, był rekordowo niski.
Na przykładzie Australii widać wyraźnie, że epidemia koronawirusa i powszechne stosowanie środków bezpieczeństwa pomogło w ograniczeniu rozprzestrzenienia się wirusa grypy.
W sierpniu 2019 r. W Australii odnotowano 61 000 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków grypy. Rok później, w tym samym okresie było ich 107. Jak komentują najnowsze dane australijscy immunolodzy, takie liczby nie miały nigdy wcześniej miejsca.
Podobne doświadczenia w szczytowym okresie zachorowań na grypę kraje Ameryki Południowej. - Tam, gdzie spodziewaliśmy się szczytu zachorowań na grypę - jak w Chile czy Argentynie -sezon grypowy nie nadszedł” - mówiła dr Andrea Vicari, Pan American Health Organisation .
Covid-19 sprzyja ograniczeniu liczby zakażeń grypy
Sezon grypowy na półkuli południowej rozpoczął się wraz z początkiem epidemii Covid-19. Co za tym idzie, wszystkie środki ostrożności podjęte w celu ograniczeniu rozwoju pandemii, tj. lockdown, dystans społeczny czy noszenie maseczek - miały wpływ na utrzymanie niskiej liczby zakażeń wirusem grypy, w tym sezonie.
- Wiele z wprowadzonych środków prewencji zakażeń, mogło w rzeczywistości odegrać istotną rolę w ograniczeniu rozprzestrzeniania wirusa - mówiła Maria Van Kerkhove, WHO.
Grypa w Polsce
Wrzesień to także początek sezonu grypowego na półkolu północnej. I choć szczyt zachorowań na grypę w Polsce jeszcze przed nami, to w okresie powszechnie obowiązujących obostrzeń związanych z ograniczaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa, istotnie w tym spadła liczba zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Ten okres utrzymywał się od połowy marca, do sierpnia.
- W tym czasie nastąpiło zahamowanie rozwoju epidemii grypy. Spadek jest związany z lockdownem; z tym że większość z nas pracowała zdalnie, chroniliśmy się maseczkami, byliśmy zdyscyplinowani i utrzymywaliśmy dystans społeczny. To dowód na to, że choroby przenoszone drogą kropelkową reagują na takie działania - relacjonowała w tym tygodniu, krajowa konsultant ds. epidemiologii i ekspert NIZP-PZH, Iwona Paradowska-Stankiewicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!