Skutki pandemii wśród dzieci i młodzieży dotyczące zaburzeń psychicznych już są odczuwalne, a będą długofalowe. Dlatego potrzebne jest wzmocnienie systemu opieki w zakresie zdrowia psychicznego i nakładów na ten cel - przekonywali eksperci we wtorek w Senacie.
W Senacie debatowano o kondycji psychicznej dzieci i młodzieży podczas wspólnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci, Senackiego Zespołu – Zdrowie Polaków oraz Parlamentarnego Zespołu Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży pod hasłem „Ratujmy dzieci w kryzysie psychicznym”.
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki podkreślał, że ogromy problem to zaniedbanie w dziedzinie zdrowia psychicznego naszych dzieci i młodzieży. - Do zrobienia jest mnóstwo rzeczy a skala problemów, które przed nami stoją jest ogromna - mówił.
Marta Golbik wskazała, że jesteśmy świadomi, iż w zdrowiu psychicznym naszych dzieci i młodzieży jest głęboki kryzys, który jeszcze pogłębiła pandemia. Dodała, że widać to np. w statystykach dot. prób samobójczych. Stąd trzeba podjąć działania, aby ograniczyć to zjawisko i pomóc dzieciom.
Beata Małecka-Libera zwracała uwagę, że obecnie pandemia wpłynęła na kondycję psychiczną dzieci i młodzieży. Według niej, wyzwaniem staje się zbudowanie nowej strategii współpracy między rodzicami i szkołą oraz takie przebudowanie podstawy programowej, aby zwiększyć liczbę godzin wychowawczych, aby była większa możliwość rozmowy o emocjach i o potrzebach dzieci.
Apelowała do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Edukacji oraz Ministerstwa Rodziny, aby wspólnie usiedli do rozmowy na ten temat, bo jest to kwestia zdrowia publicznego. Do tego stołu powinni dołączyć także przedstawiciele samorządów.
Jak przekonywała niezbędne jest wypracowanie narodowego planu ds. walki ze skutkami pandemii także w zakresie zdrowia psychicznego.
Statystyki pokazują kryzys
Alicja Defratyka, autorka portalu ciekaweliczby.pl podała, że na świecie już blisko 1 mld ludzi żyje z zaburzeniami psychicznymi, a prawie 800 tys. osób rocznie popełnia samobójstwo, zaś 264 mln osób cierpi na depresję. Dodała, że to szacunki sprzed pandemii, a ona może te statystyki znacznie pogorszyć.
- W Polsce 1/4 Polaków mierzy się na przestrzeni życia z problemami psychicznymi. Polska na tle innych krajów europejskich pod względem liczby samobójstw jest na 13. miejscu ze współczynnikiem 11,7 na 100 tys. mieszkańców. W 2020 r. było 12 tys. prób samobójczych, a 5165 osób zmarło w wyniku samobójstwa. Zatrważające są dane dot. prób samobójczych dzieci w wieku 13-18 lat, gdzie nastąpił wzrost o 134 proc. To było 814 prób samobójczych - wyliczała.
Jak podała, w Polsce mamy najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej na 100 tys. mieszkańców i nie inaczej jest pod względem psychiatrów. Mamy 4,3 tys. psychiatrów i 482 psychiatrów dzieci i młodzieży. Wskazywała, że potrzebnych jest jeszcze ok. 300 psychiatrów dziecięcych. Obecnie w Polsce jeden psychiatra dziecięcy przypada na 15 tys. dzieci.
Przywołała też raport NIK, z którego wynika, że 9-10 proc. dzieci wymaga pomocy w zakresie zdrowia psychicznego. Jednocześnie wskazywała, że mimo rosnących potrzeb, nie ma wzrostu, jeżeli chodzi o nakłady na psychiatrię.
Biorąc pod uwagę wzrost prób samobójczych i przewidywania, że po pandemii będzie plaga chorób psychicznych i prób samobójczych, trzeba zwiększać te nakłady.
A. Defretyka zaznaczyła też, że nastąpiło pogorszenie poczucia w zakresie zdrowia psychicznego. Zwróciła też uwagę, że teraz siłą rzeczy dzieci musza przez naukę zdalną spędzać czas w internecie i są znacznie bardziej narażone na hejt i cyberprzemoc, czyli czynniki ryzyka zaburzeń psychicznych.
Prof. Małgorzata Janas-Kozik, pełnomocnik rządu ds. reformy psychiatrii podkreślała, że ostatnie badania pokazują na wzrost przemocy dorosłych także wobec dzieci, przemocy rówieśniczej i przemocy w sieci. Niestety wzrasta nadużywanie alkoholu, narkotyków, ale też choroby psychiczne z powodu mniejszego dostępu do specjalistów, a jednocześnie większej liczby czynników ryzyka. Z kolei inne badania pokazały, że dzieci tęsknią za kolegami, rutyną i nauką w szkole. - U wielu uczennic i uczniów długotrwała izolacja pogłębiła wcześniejsze problemy psychiczne, bo cześć dzieci została pozbawiona wcześniejszej opieki, spotkań z psychologami, pedagogami - mówiła. Wskazała, że pandemia nasiliła zaburzenia lękowe. - Druga fala epidemii dała nam pełne obłożenie jeżeli chodzi o szpitale, bo nasiliła wszystkie wcześniejsze problemy - zaznaczyła.
W jej ocenie pandemia pogłębiła problemy w rodzinach dysfunkcyjnych, a również szkoły nie radzą sobie pod względem relacji.
Prof. Janusz Heitzan, psychiatra z Instytutu Psychiatrii i Neurologii mówił o konieczności wzmocnienia szkół jeżeli chodzi o opiekę psychologów i psychoterapeutów, a także dalsze kontynuowanie reformy psychiatrii dzieci i młodzieży. - Dziś na psychiatrię trzeba podwoić środki, bo potrzeby są ogromne - przekonywał.
Zwrócił też uwagę na potrzebę wdrożenia projektów wyrównywania zaległości m.in. przez kolonie, obozy, zielone szkoły. - Konsekwencje pandemii będą długoletnie, wielopokoleniowe. Następstwa pourazowe, po narażeniu na stres będą ogromne więc konieczne jest wzmocnienie bazy organizacyjnej, kadrowej i nakładów - przekonywał.
Katarzyna Sarnicka, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów w Polsce wskazywała, że reforma, które już się rozpoczęła jest potrzebna, jednak finansowanie na zespoły środowiskowe nie jest wystarczające, co powoduje odpływ psychologów i psychoterapeutów do sektora prywatnego. - W kontekście pandemii apeluję jako przewodnicząca związku o to, aby faktycznie wzrosło finansowanie na psychiatrię dzieci i młodzieży. Jeżeli jest tak mało psychiatrów, to trzeba dofinansować psychologów, aby chcieli pracować w poradniach - przekonywała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!