Przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej musi przyjąć pacjenta w stanie nagłym. W godzinach otwarcia placówki, rejestrator nie może również odesłać chorego na nocną bądź świąteczną pomoc medyczną. Niezależnie od tego, że u lekarza rodzinnego nie ma terminów.
Rzecznik Praw Pacjenta interweniował ostatnio w sprawie nieprzyjęcia przez przychodnię gorączkującego młodego chłopca.
Matka gorączkującego dziecka nie mogła dodzwonić się do przychodni rodzinnej. Ponieważ temperatura ciała jej syna przekraczała 39 stopni, a stan dziecka wciąż się pogarszał, wybrała się z nim do placówki. Personel medyczny odmówił pomocy matce i dziecku, uzasadniając to brakiem wolnych terminów u lekarza rodzinnego. Skierował matkę do placówki nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Pacjenta, który stwierdził naruszenie praw pacjenta - czytamy na stronie RPP.
Reklama
Działanie przychodni było nieprawidłowe. Przychodnia powinna poinformować matkę
o zasadach rejestracji, ocenić stan zdrowia dziecka i umożliwić rejestrację dziecka na wizytę. Przychodnia nie może również odsyłać pacjenta, by skorzystał z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Rzecznik zalecił tej przychodni opracowanie odpowiednich procedur oraz zmian w regulaminie organizacyjnym, które zapobiegną takim sytuacjom w przyszłości. Zalecił także przeszkolenie personelu tak, aby wiedział jak postępować i pomagać pacjentom w podobnych sytuacjach.
Zgodnie z prawem, placówka podstawowej opieki zdrowotnej, która zawarła umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, ma obowiązek rejestrować pacjentów na wizyty lekarskie w dniu zgłoszenia. Może to być także inny dzień, ale musi być zawsze uzgodniony z pacjentem. W przypadku, gdy placówka ma problem z przyjęciem wszystkich oczekujących pacjentów np. z powodu dużej liczby zapisanych osób, powinna określić odpowiedni sposób postępowania, w którym zostanie ustalona kolejność wizyt u lekarza.
Lekarze powinni starannie wykonywać swoje obowiązki. Również punkt rejestracji pacjentów. powinien starannie realizować swoje zadania, zapisując pacjentów do lekarza i ustalając godziny przyjęcia każdej osoby.
Przychodnie POZ powinny tak zorganizować swoją pracę, aby pacjenci mogli zarejestrować się do lekarza osobiście, telefonicznie, za pośrednictwem osoby trzeciej lub np. drogą mejlową czy online. Rejestracja pacjentów powinna odbywać się zawsze na tych samych zasadach i bez żadnych ograniczeń, niezależnie od tego w jaki sposób pacjent zapisuje się do przychodni.
Placówki POZ są czynne poniedziałku do piątku, w godzinach 8:00-18:00, z wyjątkiem dni ustawowo wolnych od pracy. Jeśli stan zdrowia pacjenta tego wymaga, wizyta u lekarza rodzinnego odbywa się w dniu zgłoszenia, zgodnie z harmonogramem pracy danej przychodni. W innych przypadkach termin ten jest uzgadniany indywidualnie z pacjentem.
Źródło: Rzecznik Praw Pacjenta
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Urzędnikom najłatwiej. Ma obowiązek, nie ma prawa odmówić i tym podobne slogany głoszone z zacisza wygodnego gabinetu. Zapraszamy na pierwszą linię frontu. Prosimy o pokazanie jak to zrobić kiedy wszyscy pacjenci uważają, że ich przypadek jest najpilniejszy i najważniejszy a przychodnia pracuje, często zdzisiątkowaną kadrą, na 200%. Lekarze to też ludzie, choć większość urzędników i obywateli, do tej tezy nie ma przekonania. Zamiast głosić nierealne brednie ex cathedra proponuję zająć się na poważnie systemem, który zrówna popyt z podażą.
Każdy pacjent uważa, że jego przypadek jest nagły, bo przecież nagle chce lekarza. A ja absolutnie nie szanuję ludzi, którzy z byle pierdołą lecą do przychodni po dodatkowe przyjęcie. Notorycznie ci sami. Powodują bajzel i pośpiech. Odbija się to oczywiście na lekarzu oraz na innych pacjentach. Bo to ich zarejestrowane wizyty muszą przebiegać szybciej, po łebkach, żeby nadgonić. Albo lekarz moze zostawać po godzinach w ramach wolontariatu. Bo jego dzieci, rodzina, pacjenci w kolejnej pracy są przecież nieważni.
Urzędnikom najłatwiej. Ma obowiązek, nie ma prawa odmówić i tym podobne slogany głoszone z zacisza wygodnego gabinetu. Zapraszamy na pierwszą linię frontu. Prosimy o pokazanie jak to zrobić kiedy wszyscy pacjenci uważają, że ich przypadek jest najpilniejszy i najważniejszy a przychodnia pracuje, często zdzisiątkowaną kadrą, na 200%. Lekarze to też ludzie, choć większość urzędników i obywateli, do tej tezy nie ma przekonania. Zamiast głosić nierealne brednie ex cathedra proponuję zająć się na poważnie systemem, który zrówna popyt z podażą.
Każdy pacjent uważa, że jego przypadek jest nagły, bo przecież nagle chce lekarza. A ja absolutnie nie szanuję ludzi, którzy z byle pierdołą lecą do przychodni po dodatkowe przyjęcie. Notorycznie ci sami. Powodują bajzel i pośpiech. Odbija się to oczywiście na lekarzu oraz na innych pacjentach. Bo to ich zarejestrowane wizyty muszą przebiegać szybciej, po łebkach, żeby nadgonić. Albo lekarz moze zostawać po godzinach w ramach wolontariatu. Bo jego dzieci, rodzina, pacjenci w kolejnej pracy są przecież nieważni.