Limity recept zostały wprowadzone bez podstawy prawnej - mówiła Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL pod Ministerstwem Zdrowia. Sebastian Goncerz z Porozumienia Rezydentów OZZL zastrzegł, że nie odbyły się też żadne konsultacje ze środowiskiem, które pozwoliłyby nie dopuścić do sytuacji, w której pacjenci są pozbawiani pomocy medycznej.
W czwartek 13 lipca, tak jak zapowiadały Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Rezydentów odbył się protest lekarzy przeciwko wprowadzonemu przez Ministra Zdrowia 3 lipca limitowi na e-recepty.
Protestujący poinformowali, że docierają do nich sygnały od lekarzy POZ o tym, że boją się oni wypisywać recepty w obawie przed kontrolą. Czują też, że często mają związane ręce, gdy przychodzi do nich pacjent z wielochorobowością, bo nie wiedzą, jak dużo leków mogą mu wypisać bez konsekwencji. Do związku zawodowego piszą lekarze, którzy nie wiedzą, co robić w sytuacji, gdy zbliżają się do wyczerpania limitu lub gdy go przekraczają.
Przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat odczytała wiadomości od lekarzy, którzy są mocno zaniepokojeni sytuacją, w której muszą pracować. Dodała też, że limity najbardziej skomplikowała pracę lekarzom POZ i tym praktykującym w małych miejscowościach.
- Lekarz nie ma czasu, żeby zliczyć, ile wypisał leków refundowanych. Lekarz nie jest od tego, on ma leczyć pacjentów, szczególnie że w POZ chorych mają naprawdę dużo. Te wszystkie osiągnięcia ministra są dla nas bardzo smutne z tego względu, że uderzają w pacjenta. Mamy ograniczane prawa wykonywania naszego zawodu. Jeżeli byłyby trzy lata temu, jak była tworzona cyfryzacja, opracowane standardy postępowania przy udzielaniu tzw. świadczenia telemedycznego, nie byłoby tego problemu, który mamy dziś - powiedziała w czasie protestu Cebula-Kubat.
Reklama
Sabastian Goncerz z Porozumienia Rezydentów mówił przez MZ, że limit 300 recept dziennie i przyjęcia 80 pacjentów nie jest żadnym rozwiązaniem w walce z tzw. receptomatam, zwracając uwagę na brak podstawy prawnej tego zalecenia.
- Minister Niedzielski wprowadził 3 lipca limit na 300 e-recept i 80 pacjentów dziennie Nie zgadzamy się z tym, ponieważ jest to rozwiązanie bez podstawy prawnej. Minister zrobił konferencję prasową, napisał na twitterze, a nie pojawiło się żadne rozporządzenie, żadna zmiana w istniejących ustawach. A ustawy i porządek prawny definiują to, jak my prowadzimy naszą działalność leczniczą dla pacjenta - mówił Goncerz.
Reklama
To, że minister wprowadził ograniczenia w ilości wydawanych recept w wielu przypadkach utrudniło dostęp do leków dla pacjentów, szczególnie cierpiących na wiele schorzeń i mieszkających daleko od punktów opieki medycznej.
- Nie odbyły się żadne konsultacje ze środowiskiem, które by pozwoliły wychwycić takie niuanse. Przypominamy, że minister nie ma limitu na konsultacje ze środowiskiem, a jeśli ma, to my je wspaniałomyślnie zniesiemy i zapraszamy, by porozmawiał z nami na ten temat, byśmy mogli przedstawić perspektywę ludzi, którzy każdego dnia mają do czynienia z pacjentami i z tymi problemami – mówił Sebastian Goncerz.
Reklama
Goncerz wskazał również, że wybrany przez ministra sposób rozwiązania problemów z receptomatami jest niewłaściwy.
– Ten limit w żaden sposób nie rozwiąże problemu na dłuższą metę. Receptomaty znajdą rozwiązania, które pozwolą im obejść limity - zaznaczył.
Podobne zdanie wyraził Joachim Budny, Przewodniczący oddziału mazowieckiego OZZL, lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii.
- To, co planuje minister nie ukróci działalności receptomatów tylko zmodyfikuje sposób działania. Znajdą drogę obejścia tego limitu - mówił Budny.
Reklama
Joachim Budny zwrócił uwagę na to, że minister, walcząc z automatami do wydawania recept oraz chcąc ograniczyć obrót substancjami psychoaktywnymi dyskryminuje osoby w kryzysie psychicznym.
- Jestem zaniepokojony głosem ministra zdrowia, który pod specjalną lupę wziął pacjentów psychiatrycznych. Uważam to za przejaw dyskryminacji osób z zaburzeniami zdrowia psychicznego. Jestem przeciwny wykorzystywaniu niskiej jakości usług medycznych, m.in. receptomatów, do tego, aby pozyskiwać substancje odurzające i obracać nimi. To jest problem, który należy rozwiązać. Ale rozwiązanie ministra jest przeciwskuteczne - mówił przewodniczący mazowieckiego OZZL.
Reklama
Budny podkreślił, że rozwiązanie szkodzi newralgicznym grupom chorych.
- Szkodzi pacjentom terminalnie chorym albo chorym na przewlekły ból, którzy mają stabilne leczenie i którzy wymagają tylko odnowienia leczenia lekami, które są również wzięte przez ministra pod uwagę. Chcemy, żeby pacjent cierpiący, zasługujący na życie bez bólu i na godne odejście bez bólu, nie miał przez ministra ograniczonego dostępu do leków łagodzących go.
Budny wspomniał też o osobach w kryzysie samobójczym, w którym leki psychiatryczne, które docelowo leczą pacjenta nie są w stanie zadziałać od razu. Takim osobom nie można stawiać barier w dostępie do pomocy medycznej. Problemem są również osoby z ADHD, które według szacunków dotyka ok. miliona Polaków. Te osoby, zdaniem protestujących, też będą miały trudności w tym, by uzyskać swoje normalne leczenie. Protestujący wspomnieli również o lekach, których skuteczność zależy od czasu podania. To m.in. leki zapobiegające niechcianej ciąży i przeciw transmisji niektórych wirusów, np. HIV. W ich przypadku recepta wypisywana jest najczęściej online.
Protestujący lekarze odczytali apel do Ministra Zdrowia i weszli do gmachu, by przekazać go ministrowi. Dlatego zebrani pod Ministerstwem Zdrowia lekarze prosili ministra o wycofanie się z ustalonych limitów recept.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze