W poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że już 25 tys. pacjentów zostało zarejestrowanych w programie Domowej Opieki Medycznej, czyli programie pozwalającym na zdalne monitorowanie poziomu natlenienia krwi dla osób z COVID-19. Jak program oceniają lekarze rodzinni?
W poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że już 25 tys. pacjentów zostało zarejestrowanych w programie Domowej Opieki Medycznej, czyli programie pozwalającym na zdalne monitorowanie poziomu natlenienia krwi u zakażonych pacjentów przy pomocy pulsoksymetrów.
W ocenie Michała Sutkowskiego, prezesa Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, rzecznika prasowego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, 25 tys. pacjentów w tym programie to dużo biorąc pod uwagę skalę zjawiska.
Według niego, program ten może pomóc ograniczyć problem zgłaszania się pacjentów do lekarza zbyt późno, z zaawansowanymi objawami COVID-19 ze strony układu oddechowego i układu krążenia. - Program daje szansę na ograniczenie liczby zgonów z tego powodu - wskazuje M. Sutkowski.
Jak stwierdził, program uświadamia też pacjentom wagę kontroli parametrów i wcześniejszego zgłaszania wszelkich nieprawidłowości u lekarza POZ. - Covid to choroba podstępna, stąd potrzeba jej kontroli - dodał.
Z kolei według prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożeny Janickiej za wcześnie jeszcze na ocenę programu. Jednocześnie przyznała, że na razie rodzi on trochę problemów.
Jak podkreśla B. Janicka, pulsoksymetr to urządzenie bardzo przydatne w monitorowaniu pacjenta, jednak sam program budzi pewne zastrzeżenia.
Wskazała, że wielu pacjentów nie wie co ma robić, gdy np. dostaje automatycznej komunikaty generowane przez komputer, np. "powtórz wynik", "sprawdź wynik", więc ostatecznie dzwoni do swojego lekarza POZ.
Według B. Janickiej, część osób, które otrzymują pulsoksymetry pocztą, nie wie do końca na czym polega program i jak korzystać z urządzenia oraz aplikacji. Szczególnie dotyczy to osób starszych.
Zwróciła uwagę, że część pacjentów nie korzysta z tych urządzeń tak jak w instrukcji, a część z kolei robi pomiary niemal cały czas. Niektórzy pacjenci zamiast być spokojniejsi dzięki monitorowaniu, stresują się każdym pomiarem i tym, jaki będzie wynik. Niektórzy zaś czują się zaniepokojeni różnymi wynikami z urządzenia, ponieważ nie wiedzą, co może mieć wpływ na nieprawidłowy wynik. - Inne są parametry u pacjenta wcześniej całkowicie zdrowego, a inne u pacjenta, który miał choroby związane z drogami oddechowymi - podkreśliła.
- To czas pokaże, na ile to rozwiązanie sprawdzi się - oceniła B. Janicka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!