Zdajemy sobie sprawę z kosztów testów w kierunku COVID-19 w kontekście budżetu państwa. Jednak oszczędzanie nie może odbywać się kosztem zdrowia Polaków! - piszą lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego w liście otwartym do Ministra Zdrowia odnosząc się do decyzji, że w ramach teleporady mogą zlecić test w kierunku COVID-19 tylko, gdy u pacjenta występują jednocześnie cztery objawy choroby.
"Biorąc pod uwagę Pańskie ekonomiczne wykształcenie i doświadczenie w kierowaniu zajmującym się dystrybucją finansów, Narodowym Funduszu Zdrowia, my, lekarze specjaliści medycyny rodzinnej, apelujemy o odpowiedzialne traktowanie życia naszych pacjentów - zgodne z aktualnie sprawowaną przez Pana funkcją Ministra Zdrowia" - czytamy w liście otwartym skierowanym w środę do szefa resortu zdrowia.
"Zdajemy sobie sprawę z kosztów testów w kierunku COVID-19w kontekście budżetu państwa. Jednak oszczędzanie nie może odbywać się kosztem zdrowia Polaków!" - podkreślili i dodali, że tak właśnie traktują decyzję Ministra
zawartą w „Strategii postępowania w walce z pandemią na jesień", że jedyną możliwością zlecania przez lekarzy POZ testów w drodze teleporady jest jednoczesne wystąpienie czterech objawów:
1. gorączki powyżej 38 stopni;
2. kaszlu;
3. duszności;
4. utraty węchu lub smaku.
Tylko 3-4 proc. chorych ma te cztery objawy
Jak podkreślają lekarze rodzinni, wg danych Państwowego Zakładu Higieny – cztery i więcej objawów COVID-19 ma tylko ok. 15 proc. zakażonych pacjentów, przy czym to nie muszą być wcale wyżej wymienione objawy. Wskazują, że zgodnie z tymi informacjami tylko 3-4 proc. zakażonych osób ma objawy wymienione w rozporządzeniu MZ
"Oznacza to, że ok 96-97 proc. potencjalnie zakażonych powinno odwiedzić nasze gabinety i dopiero wtedy, po ich osobistym zbadaniu będzie można te osoby skierować na wymaz w kierunku CIOVID-19. Proponowane obecnie rozwiązania są niebezpieczne dla wszystkich, którzy cierpią na inne schorzenia niż COVID-19" - alarmuje Porozumienie Zielonogórskie.
Pacjenci będą unikać gabinetów POZ?
Ponadto wskazuje, że już dziś można dostrzec negatywne efekty lęku przed zachorowaniem na COVID-19 wśród pacjentów nieinfekcyjnych, którzy unikają wizyty u lekarz i odkładają na później konsultacje niepokojących objawów. "Skutkiem tego jest zmniejszenie liczby odnotowywanych pacjentów kardiologicznych czy onkologicznych. A te osoby, które się zgłaszają są w większym stopniu zaawansowania niż w epoce przed epidemią" - podkreśla Federacja.
Zwraca też uwagi na obawy o personel medyczny, "którego redukcja, np. w wyniku infekcji lub kwarantanny, mogłaby spowodować załamanie się systemu podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce", co stanowiłoby to zagrożenie dla życia milionów obywateli.
O co apelują lekarze?
Federacja apeluje więc do ministra o "przeprowadzenie niezrealizowanych wcześniej, konsultacji ze środowiskiem lekarzy rodzinnych, których nie zastąpią akcyjne i doraźne oraz ograniczone czasem rozmowy z wybraną grupą jego członków".
Porozumienie Zielonogórskie chce też "korekty przepisów wynikających wyłącznie z powodów ekonomiczno-politycznych, mających na celu „wypłaszczenie” liczby zakażonych, co grozi przedłużaniem się pandemii i wprowadzaniem w błąd społeczeństwa, prowadząc do lekceważenia przez nie procedur bezpieczeństwa epidemiologicznego".
Federacja wyraziła nadzieję, że minister wysłucha ich argumentów, że "doraźnie wprowadzana strategia nie uwzględnia racjonalnych zasad bezpieczeństwa". Zaoferowali swoją pomoc w modyfikacji tego projektu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!