Poradnie podstawowej opieki zdrowotnej przeżywają obecnie oblężenie. Sezon jesienny jak zawsze przyniósł wzrost zachorowań na grypę i przeziębienia. Do tego, w związku z IV falą koronawirusa, rośnie liczba pacjentów zakażonych SarsCo-2. Lekarze rodzinni apelują, aby nie lekceważyć objawów, ale z drugiej strony rozważnie korzystać z wizyt bezpośrednich w przychodniach.
Lekarze Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia apelują do pacjentów, aby ograniczyli bezpośrednie wizyty w poradniach podstawowej opieki zdrowotnej.
Alternatywą są tu teleporady. Natomiast gdy wizyta bezpośrednia jest niezbędna, pacjenci powinni umawiać się telefonicznie na konkretną godzinę i przychodzić punktualnie na wyznaczony czas.
- Z przerażeniem obserwujemy drastyczny wzrost nowych zakażeń, zgonów z powodu COVID-19, a jednocześnie nie do końca odpowiedzialne zachowania naszych pacjentów. Przy rozpędzającej się IV fali koronawirusa niedopuszczalne jest przesiadywanie w zatłoczonych poczekalniach, które z racji ilości pacjentów stają się siedliskiem drobnoustrojów. Jesteśmy przekonani, że właśnie w takich sytuacjach pacjenci się nawzajem zarażają - podkreśla Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Lekarze rodzinni zwracają też uwagę, aby pacjenci korzystający z wizyt bezpośrednich w przychodniach szczególnie pamiętali o środkach ochrony osobistej, czyli maseczkach i rękawiczkach, a także korzystali z dezynfekcji rąk.
- Przed nikim nie zamykamy drzwi, ale sytuacja w placówkach POZ jest bardzo trudna - przestarzega B. Janicka.
Jak podkreśla, lekarze rodzinni codziennie przyjmują dziesiątki pacjentów, ale niestety wielu z nich przychodzi bez uzasadnionego wskazania.
Uzasadnione i umówione wizyty
Objawy z jakimi bezpośrednio zgłaszają się pacjenci to np. katar, drapanie w gardle, ból głowy. Pacjenci zgłaszają się też np. tylko po recepty.
- Nie zdają sobie sprawy z tego, że w ten sposób sami narażają się na zachorowanie. Wchodzą bowiem w „oko cyklonu”, czyli największe i najgroźniejsze siedlisko wirusów i bakterii. Apelujemy, aby zgłaszać się tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne - mówi B. Janicka i zastrzega, że wizyta bezpośrednia powinna być poprzedzona teleporadą i wyznaczeniem konkretnego terminu i godziny wizyty bezpośredniej.
Z kolei w przypadku kontynuacji leczenia i przepisywania leków, pacjenci mogą korzystać z e-recepty zamawianej przez telefon.
Także dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, w rozmowie z Polityką Zdrowotną ocenia, że sytuacja w POZ-tach jest coraz trudniejsza. - Zgłasza się coraz wiecej osób. Mamy bardzo dużo zgłoszeń z chorobą przeziębieniową - dodaje. Podkreśla, że jak na środek listopada istotnie więcej jest także pacjentów z grypą. Do tego dochodzą też pacjenci z koronawirusem. Wskazuje, że w przypadku wariantu Delta, objawy żołądkowo-jelitowe imitują inne choroby.
Ponadto jak mówi M. Sutkowski, cześć pacjentów, którzy wcześniej z objawami grypopodobnymi zostaliby w domu i leczyli sami objawy przeziębienia, teraz w obawie przed COVID-19, wolą zgłosić się do lekarza i wykluczyć lub potwierdzić zakażenie.
Zdarzają się również tacy pacjenci, którzy z powodu objawów zgłaszają sie do lekarza, ale próbują negocjować z lekarzem wystawienie testu, w obawie przed kwarantanną do czasu wyniku testu. - To bardzo niepokojące zjawisko - zastrzega.
Ważne szczepienie przypominające
Lekarze dodatkowo apelują o szczepienie się przeciwko koronawirusowi, w tym także o przyjmowanie trzeciej, przypominającej dawki.
Jak podkreśla M. Sutkowski, część osób, która szczepiła się kilka miesięcy wcześniej, traci stopniowo odporność, więc te osoby też, z objawami zakażenia, również są podejrzewane o COVID-19.
Dlatego ze szczepieniem przypominającym nie powinni zwlekać ci, którzy już mają wystawione skierowanie i u których mineło pół roku od przyjęcia pełnej dawki szczepienia. M. Sutkowski dodaje, że badania pokazują, że dawka przypominająca jest jeszcze bardziej skuteczna, a liczba przeciwciał jest po niej wyższa.
- Odsetek chorujących wśród osób zaszczepionych wciąż jest niski, ale zwiększa się, bo po kilku miesiącach zaczyna spadać odporność. Dlatego nie ma na co czekać i trzeba się zaszczepić trzecią dawką - przekonuje prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!