Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) to obecnie trzecia przyczyna zgonów w Polsce, jednak wielu pacjentów przez lata nie wie, że rozwija się u nich to groźne schorzenie. Eksperci alarmują, że objawy POChP są często bagatelizowane, a od ich pojawienia się do postawienia diagnozy mija nawet 7–10 lat. Wczesne rozpoznanie, spirometria oraz skuteczna profilaktyka mogą znacząco spowolnić rozwój choroby i zmniejszyć ryzyko ciężkich powikłań.
Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) jest jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych w Polsce. Choroba stopniowo prowadzi do niewydolności oddechowej, ogranicza samodzielność pacjentów i zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu.
Jak podkreśla prof. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP oraz specjalista z Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego:
To schorzenie całego organizmu. Zaczyna się w płucach, ale cierpi również układ krążenia, narządy miąższowe oraz mózg. Właśnie dlatego jest to obecnie trzecia przyczyna zgonów w kraju.
Reklama
Według szacunków ekspertów na POChP może chorować od 2 do 2,5 mln osób w Polsce. Tymczasem dane Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują, że oficjalne rozpoznanie ma około 1,3 mln pacjentów.
Oznacza to, że nawet połowa chorych nie zdaje sobie sprawy z rozwijającej się choroby.
Prof. Piotr Dąbrowiecki zwraca uwagę, że:
To oznacza, że aż połowa chorych nie wie, iż u podstawy ich dolegliwości leży śmiertelne zagrożenie.
Objawy POChP narastają powoli, dlatego wielu pacjentów przez długi czas nie zgłasza się do lekarza.
Najczęściej pojawia się duszność, początkowo podczas wysiłku, a z czasem również w spoczynku. Chorobie mogą towarzyszyć także przewlekły kaszel oraz odkrztuszanie plwociny. Eksperci zwracają jednak uwagę, że nawet u połowy pacjentów kaszel nie występuje, co dodatkowo utrudnia rozpoznanie.
Brak odpowiedniego leczenia prowadzi do postępującego uszkodzenia płuc i pogorszenia jakości życia.
Eksperci alarmują, że w Polsce diagnoza POChP stawiana jest zdecydowanie zbyt późno.
Jak podaje prof. Piotr Dąbrowiecki, od pojawienia się pierwszych objawów do rozpoznania choroby mija średnio od 7 do 10 lat.
Potwierdzają to wyniki ankiety przeprowadzonej przez Fundację To Się Leczy wśród 442 pacjentów. Blisko 60 proc. badanych czekało na diagnozę ponad rok, a 31 proc. nawet od 4 do 14 lat lub dłużej.
Najważniejszym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie papierosów, zarówno czynne, jak i bierne.
Prof. Paweł Śliwiński, kierownik II Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, podkreśla, że znaczenie mają również zanieczyszczenia powietrza, gazy i pyły.
Ekspert zwraca uwagę, że wiele osób przez lata nie wiąże narastającej duszności z chorobą płuc i nie zgłasza się na badania.
Zdaniem specjalistów podstawowym narzędziem pozwalającym wykryć POChP jest spirometria.
Prof. Paweł Śliwiński uważa jednak, że obecna organizacja systemu ochrony zdrowia utrudnia wczesne wykrywanie choroby.
Jak zaznacza:
Jeśli lekarz podstawowej opieki zdrowotnej ma zaledwie 15 minut na przyjęcie pacjenta, trudno wyobrazić sobie, aby w tym czasie rzetelnie zebrał wywiad, zbadał chorego oraz wykonał i zinterpretował spirometrię, która jest przecież podstawowym badaniem diagnostycznym.
Ekspert proponuje tworzenie centrów doskonałości spirometrycznej, które wspierałyby lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w diagnostyce.
Przewlekła obturacyjna choroba płuc nie dotyczy wyłącznie układu oddechowego.
U pacjentów zdecydowanie częściej rozwija się cukrzyca typu 2, osteoporoza, a ryzyko zawału serca i udaru mózgu jest nawet trzykrotnie wyższe niż w populacji ogólnej.
Dlatego eksperci podkreślają, że szybkie rozpoczęcie leczenia może ograniczyć rozwój powikłań.
Leczenie POChP wiąże się również z ogromnymi kosztami dla systemu ochrony zdrowia.
Jak podaje prof. Piotr Dąbrowiecki, sama choroba generuje wydatki na poziomie około 16 mld zł rocznie. Wszystkie choroby płuc kosztują natomiast około 78 mld zł.
Każdego roku udzielanych jest około 443 tys. porad specjalistycznych, dochodzi do około 56 tys. hospitalizacji, a z powodu POChP umiera kilkanaście tysięcy Polaków.
Zdaniem prof. Pawła Śliwińskiego działania profilaktyczne powinny obejmować również młodzież, która coraz częściej korzysta z e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu.
Ekspert podkreśla:
Nie zgadzam się z poglądem, że są one mniej szkodliwe niż tradycyjny papieros, ponieważ nikt tego na razie nie udowodnił.
Według specjalisty używanie tych produktów utrwala uzależnienie od nikotyny i może zwiększać prawdopodobieństwo sięgnięcia w przyszłości po tradycyjne papierosy, które są główną przyczyną rozwoju POChP.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze