Reklama

Pacjentka czekała 88 godzin na wyniki badań na koronawirusa. MZ: zawiódł człowiek

Polityka Zdrowotna
02/03/2020 11:54

Jedna z pacjentek z podejrzeniem koronawirusa trafiła do szpitala w Krotoszynie. W internecie opublikowała film, w którym stwierdza, że czekała 88 godzin na wyniki badań. W odpowiedzi Ministertswo powołało specjalny zespół monitorujący prawidłowość wszelkich procedur związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych dla osób, które mogą być podejrzane o zarażenie koronawirusem. 

Jak opowiedziała w nagraniu pacjentka, we wtorek, po 21 dniach od powrotu z północnych Włoch i po kilku dniach od powrotu ze Stanów Zjednoczonych, udała się do lekarza internisty z kaszlem, bólem mięśni i dusznością. Ten skierował ją na izbę przyjęć Szpitala Powiatowego w Krotoszynie.

Według jej relacji, po przyjęciu do szpitala przez dwie godziny leżała na kozetce w kurtce "łapiąc każdy oddech", a personel szpitala dzwonił do kilkunastu szpitali zakaźnych z zapytaniem, czy zostanie w nich przyjęta. Wszystkie - według niej - odmówiły. Ostatecznie szpital w Krotoszynie odizolował pacjentkę, pobrał próbkę na obecność koronawirusa i wysłał ją do Warszawy. W dniu, w którym próbka została pobrana, powiedziano jej, że laboratorium przyjmuje próbki tylko do godz. 15. Pacjentka czekała 88 godz. na wynik badania na obecność koronawirusa.

Reklama

O tym, że wynik jest ujemny, dowiedziała się w sobotę 30 min po zamieszczeniu filmu. W nagraniu zastrzegła, że nie ma nic do zarzucenia personelowi krotoszyńskiego szpitala, narzekała natomiast na procedury, które szpital był zobowiązany wypełniać. 

 

Odpowiedź resortu

Minister zdrowia Łukasz Szumowski został zapytany w rozmowie, która ukazała się w poniedziałkowym "Dzienniku Gazecie Prawnej", czy widział film nagrany przez kobietę odpowiada, że "trochę zawiódł człowiek".

Jak poinformował w ministerstwie uruchamiany jest specjalny zespół monitorujący prawidłowość wszelkich procedur związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych dla osób, które mogą być podejrzane o zarażenie koronawirusem.

Reklama

- Sytuacja jest dla wszystkich nowa i stresująca. Personel szpitala powinien wykazać się spokojem. Tymczasem mieliśmy chaos i niepokój, których ofiarą padła pacjentka. Do tego nigdy nie powinno dojść - ocenia. - Wystarczyło przestrzegać procedur wskazanych przez głównego inspektora sanitarnego. NFZ powołał już specjalny zespół monitorujący prawidłowość działań placówek opieki zdrowotnej przy podejrzeniu zarażenia koronawirusem - dodaje.

- Podkreślę, że pacjentka powinna być leczona i powinien być jej zapewniony komfort i bezpieczeństwo. Z naszych ustaleń wynika, że nie było ryzyka, że jest zakażona koronawirusem, więc powinien się nią zaopiekować personel szpitala w Krotoszynie, tak jak każdym chorym z infekcją - zapewnił minister zdrowia..

Reklama

Na uwagę, że kobieta twierdzi, iż na wyniki badań czekała bardzo długo, bo są one wykonywane do godz. 15, minister zdrowia stwierdził, że czas, w którym prowadzone są badania na obecność koronawirusa wynosi ok. 18 godzin.

- Państwowy Zakład Higieny przyjmuje próbki całą dobę, choć badania są uruchamiane w momencie, jak skończy się poprzednie. I pamiętajmy, że w medycynie i diagnostyce przypadek przypadkowi nierówny. Czasem trzeba powtórzyć badanie, czasem trzeba pobrać więcej próbek. Najważniejszy jednak nie jest czas, ale prawidłowa diagnostyka - podkreśla minister.

Reklama

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości