Hospicjum domowe, opieka paliatywna i hospicyjna oraz kontrakt NFZ powyżej 2 mln zł, oznaczają konieczność spełnienia dodatkowych, formalnych wymogów. Jak potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny, brak opinii o celowości inwestycji może skutkować odrzuceniem oferty jeszcze przed oceną merytoryczną. Wyrok pokazuje, że nowe podmioty lub świadczeniodawcy wracający do współpracy z NFZ po latach muszą szczególnie uważać na formalności.
Kluczowe znaczenie ma próg 2 milionów złotych. Zgodnie z art. 95d oraz art. 149 ust. 1 pkt 9 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, NFZ odrzuca ofertę, jeżeli świadczeniodawca nie posiada pozytywnej opinii o celowości inwestycji. Jak podkreśliły sądy, obowiązek ten nie dotyczy wyłącznie podmiotów, które dopiero chcą wejść na rynek. Obejmuje również tych, którzy planują inwestycję skutkującą zmianą zakresu udzielanych świadczeń, nawet jeśli wcześniej prowadzili działalność leczniczą.
Sprawa dotyczyła kobiety prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą, która chciała uruchomić hospicjum domowe na Podkarpaciu i starała się o 10-letni kontrakt NFZ w zakresie opieki paliatywnej i hospicyjnej (OPH). W konkursie złożono pięć ofert, ale propozycja kobiety została odrzucona z powodów formalnych. Komisja konkursowa wskazała jednoznacznie: brak opinii wojewody o celowości inwestycji. Podkreślono również, że oferentka była wcześniej informowana mailowo o konieczności uzupełnienia dokumentów.
Choć kobieta współpracowała z NFZ w przeszłości, umowy obowiązywały jedynie do 2017 r. Zdaniem komisji, po ponad siedmioletniej przerwie nie można było automatycznie uznać ciągłości działalności w zakresie OPH. NFZ konsekwentnie stosuje zasadę równego traktowania świadczeniodawców. Za nowych oferentów uznaje tych, którzy w momencie konkursu nie mają zawartej umowy na opiekę paliatywną i hospicyjną, nawet jeśli kiedyś już świadczyli usługi w tym zakresie.
Opinia o celowości inwestycji ma charakter sformalizowany i nie może być zastąpiona innymi danymi z rejestrów publicznych ani z systemu IOWISZ. Wniosek składa sam zainteresowany - do wojewody, a w szczególnych przypadkach do Ministra Zdrowia. Co istotne, koszt wydania opinii ponosi wnioskodawca. Obecnie opłata wynosi 4000 zł, co dla mniejszych podmiotów może stanowić realną barierę wejścia.
Kobieta złożyła dwa protesty. Pierwszy dotyczył braku skutecznego doręczenia wezwania do uzupełnienia dokumentów, drugi - zasadności żądania opinii bez samodzielnej weryfikacji danych przez NFZ. Argumenty te nie przekonały ani Prezesa NFZ, ani Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, ani ostatecznie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 17 bm. (II GSK 1139/25) NSA potwierdził, że organy działały prawidłowo i oddalił skargę kasacyjną. Wyrok jest prawomocny.
Sądy odniosły się również do kwestii technicznych. Uznały, że doręczenie informacji z imiennej skrzynki mailowej członka komisji konkursowej było skuteczne i spełniało wymogi z art. 61 § 2 kodeksu cywilnego. Jednocześnie podkreślono, że w postępowaniu odwoławczym nie dochodzi do ponownej oceny ofert. Sprawdzane jest wyłącznie to, czy komisja konkursowa naruszyła procedury i interes prawny oferenta.
Na koniec warto zwrócić uwagę na zapowiedź Ministerstwa Zdrowia. Resort pracuje nad zmianą rozporządzenia z 14 października 2020 r., która ma częściowo ograniczyć obowiązek weryfikacji oferentów. Zmiany miałyby dotyczyć sytuacji, w których wiarygodność świadczeniodawcy była już badana w innym postępowaniu, m.in. w zakresie programów lekowych lub chemioterapii, w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Na razie jednak szczegółowego projektu nie opublikowano, a obecne, restrykcyjne zasady nadal obowiązują.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze