System Nutri-Score, oznaczający żywność literami od A do E i kolorami od zieleni do czerwieni, miał ułatwić konsumentom wybór zdrowszych produktów. Jednak w praktyce może działać odwrotnie. W Polsce funkcjonuje bez formalnych podstaw prawnych, a jego wpływ na decyzje zakupowe – jak pokazują badania – jest znaczący i często mylący. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia w dalszym ciągu czeka na decyzję Komisji Europejskiej, która zajmuje się sprawą od 2022 r.
Nutri-Score to uproszczony system znakowania żywności, stworzony przez francuską agencję Santé Publique France. Ocenia produkty w odniesieniu do 100 g lub 100 ml, uwzględniając m.in. zawartość cukru, tłuszczów nasyconych, błonnika i białka. Produkty otrzymują ocenę od A (najlepsza) do E (najgorsza), w kolorystyce przypominającej sygnalizację świetlną. Choć system ma zachęcać do zdrowszych wyborów, nie uwzględnia takich czynników jak witaminy, tłuszcze trans, dodatki chemiczne czy stopień przetworzenia produktów.
Z badania Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS wynika, że 66 proc. Polaków rozpoznaje grafikę Nutri-Score, ale niemal połowa nie wie, jak system działa. Co więcej – aż 70 proc. nie potrafi wskazać, że ocena odnosi się do 100 g produktu. Tylko 3 proc. wykazało się wiedzą zbliżoną do pełnej. Mimo to 61 proc. badanych chętniej kupuje produkty oznaczone literą A lub B, a 41 proc. rezygnuje z zakupu produktów z literami D lub E.
System Nutri-Score często klasyfikuje produkty w sposób sprzeczny z zasadami zdrowego żywienia. Przykładowo, wędzony łosoś otrzymuje ocenę D, a przetworzone paluszki rybne – B. Orzechy, oliwa czy kasze wypadają gorzej niż ich mniej wartościowe odpowiedniki. To efekt oceny w przeliczeniu na 100 g, bez uwzględnienia zalecanej porcji.
– Nutri-Score, jako dobrowolne oznakowanie na froncie opakowania, może długofalowo wpływać na decyzje zakupowe konsumentów, a tym samym na zdrowie” – podkreśla prof. dr hab. Dariusz Włodarek. – System może prowadzić do błędnych wyborów żywieniowych przez konsumentów.
Reklama
Krytyczne stanowiska wobec systemu zajęły m.in. Komitet Nauki o Żywieniu Człowieka PAN, Polskie Towarzystwo Dietetyki, Polskie Towarzystwo Diabetologiczne czy organizacje pacjenckie.
– Polscy konsumenci żyją w fałszywym przekonaniu o prozdrowotnych właściwościach żywności z oznaczeniami Nutri-Score A i B – mówi prof. Włodarek. – Brak wiedzy prowadzi do intuicyjnych, a często błędnych wyborów żywieniowych.
Pomimo apeli środowisk naukowych i organizacji społecznych, żadna z kluczowych instytucji – UOKiK, GIS czy Ministerstwo Zdrowia – nie zareagowała stanowczo na problem.
– Instytucje publiczne nie powinny pozostać obojętne wobec tych zagrożeń – ostrzega prof. Włodarek. Jedynie Ministerstwo Rolnictwa wyraziło stanowczy sprzeciw wobec Nutri-Score, broniąc interesów producentów żywności naturalnej i nieprzetworzonej.
Każdy konsument może zgłosić skargę do UOKiK, GIS lub Ministerstwa Zdrowia, jeśli czuje się wprowadzony w błąd przez oznaczenie Nutri-Score. Skarga musi zawierać dane kontaktowe i szczegółowy opis problemu.
– Czytajcie składy produktów! – apeluje fizjolog żywienia Iza Czajka. – Nutri-Score nie pokazuje rzeczywistej wartości żywieniowej. To uproszczenie może bardziej szkodzić niż pomagać.
Reklama
Projekt „NutriScore Fakty” powstał z inicjatywy organizacji reprezentujących polskich producentów żywności i ma na celu udział w debacie publicznej. Jak podkreślają autorzy, Nutri-Score przeczy idei wspierania lokalnych, niskoprzetworzonych produktów – filaru zdrowej, zbilansowanej diety.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze