W szpitalu przy ul. Madalińskiego 31-letnia kobieta w ciąży zmarła po podaniu jej podtlenku azotu zamiast tlenu. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” ustalili nowe fakty dotyczące błędnego podłączenia aparatów do znieczulenia i roli kolumny anestezjologicznej. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która analizuje wszystkie dokumenty i procedury w szpitalu.
31-letnia pani Kalina zmarła 9 grudnia w szpitalu przy ul. Madalińskiego po tym, jak podczas rutynowego zabiegu podano jej podtlenek azotu zamiast tlenu. Była pierwszą pacjentką poddaną zabiegowi w sali F po przeniesieniu aparatu do znieczulenia. Kilka dni po tragedii ze szpitala zwolniła się specjalistka ds. aparatury medycznej.
Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że wypadek był skutkiem błędnego podłączenia węży gazowych w kolumnie anestezjologicznej, prawdopodobnie w miejscu, gdzie aparat do znieczulenia osadzono na stacji dokującej. Aparat przeniesiono na salę F ledwie kilka dni przed zabiegiem. Monitor w urządzeniu był wyłączony, gdy maska z tlenem została założona pacjentce.
Kolumna w sali F była serwisowana w sierpniu przez firmę z województwa łódzkiego. Węże w kolumnach wymieniano w weekendy, a do prac zaangażowano sześciu podwykonawców. Jak ustalili dziennikarze, między sierpniem a grudniem w kolumnach “grzebały” także dwie inne firmy.
Według właściciela firmy serwisującej, serwisanci w Polsce nie muszą mieć obowiązkowych uprawnień do pracy z gazami medycznymi, jedynie elektroenergetyczne. Ważniejsze są odpowiednio skalibrowane urządzenia pomiarowe, które nie są regulowane prawnie.
9 grudnia ok. godz. 8.45 pacjentka pani Kalina, w 14. tygodniu ciąży, jako pierwsza skorzystała z przeniesionego aparatu. Zamiast tlenu do jej płuc trafił podtlenek azotu, co doprowadziło do nieodwracalnego niedotlenienia mózgu. Po przewiezieniu do szpitala MSWiA kobieta zmarła dziesięć dni później.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi szczegółowe śledztwo, zabezpieczając dokumentację szpitala, odbiory sprzętu i dokumentację przetargową. Jak ustalili dziennikarze, do wypadku przyczyniło się nie tylko błędne podłączenie, lecz także brak nadzoru nad firmami wykonującymi serwis aparatury.
Rzeczniczka ratusza, Monika Beuth, poinformowała, że w związku z toczącym się postępowaniem prokuratorskim nie będą podejmowane decyzje personalne wobec pracowników szpitala odpowiedzialnych za odbiór sprzętu medycznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze