Naukowcy odkryli, że stymulowanie nerwu błędnego, który łączy mózg z ważnymi organami w ciele, może przynosić trwałe efekty w leczeniu osób z ciężką depresją. Ta metoda może być skutecznym rozwiązaniem dla pacjentów, u których inne terapie zawiodły.
Depresja to choroba, która dotyka miliony ludzi na całym świecie, a jej skala wciąż rośnie. Szacuje się, że na świecie cierpi na nią już około 350 milionów osób, a w Polsce nawet 4 miliony. Wiele osób jednak nie zdaje sobie nawet sprawy, że zmaga się z tą chorobą. Depresja najczęściej rozwija się u osób w wieku 35–55 lat, przy czym aż 25% chorych stanowią kobiety.
Jej przyczyny są różnorodne i mogą obejmować: czynniki genetyczne, biologiczne, środowiskowe oraz psychiczne. Stres, traumatyczne wydarzenia życiowe, przewlekłe choroby czy problemy rodzinne, to tylko niektóre z nich.
Depresja ma skłonność do nawrotów i może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym do samobójstwa. Dotyka nie tylko dorosłych, ale również dzieci, młodzież i seniorów.
Leczenie depresji obejmuje głównie terapię psychologiczną i leki przeciwdepresyjne. Ważne jest, aby osoby cierpiące na depresję, szukały pomocy u specjalistów, gdyż szybka diagnoza i leczenie, mogą poprawić jakość życia i zapobiec poważnym komplikacjom.
Międzynarodowy zespół naukowców przeprowadził badanie kliniczne z udziałem 493 dorosłych osób, u których depresja nie reagowała na wcześniejsze leczenie. Uczestnicy badania zostali wyposażeni w urządzenie do stymulacji jednego z nerwów błędnych, które po aktywacji przesyłało sygnały do części mózgu odpowiedzialnych za regulację nastroju. Badania trwały około dziesięciu miesięcy, a rezultaty były obiecujące.
U osób, które otrzymały stymulację, zauważono poprawę w objawach depresji, jakości życia oraz zdolności do wykonywania codziennych czynności.
- Średnio, każdy pacjent przeszedł już 13 terapii, które mu nie pomogły, zanim przystąpił do badania, a ponad połowę swojego życia spędził chorując na depresję - powiedział Charles Conway, prof. psychiatrii na Uniwersytecie Waszyngtońskim w St. Louis.
Stymulacja nerwu błędnego (VNS) wcześniej pokazała obiecujące wyniki w leczeniu depresji, ale dowody na jej skuteczność, nie zawsze były jednoznaczne. W badaniu główne wyniki, mierzone za pomocą Skali Oceny Depresji Montgomery’ego-Åsberga (MADRS), nie wykazały różnicy między grupą otrzymującą leczenie a grupą kontrolną. Niewielu uczestników z obu grup doświadczyło całkowitej remisji depresji.
Mimo tych ograniczeń, wyniki badania są obiecujące, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc osobom zmagającym się z psychicznym paraliżem, który towarzyszy poważnej depresji.
- Najważniejsze w tym przypadku jest to, że sami pacjenci zgłaszali, że ich jakość życia uległa poprawie. Mówią, że widzą znaczącą poprawę w swojej zdolności do funkcjonowania i życia - powiedział prof. Charles Conway.
To samo badanie kliniczne jest także wykorzystywane do sprawdzenia, czy VNS może pomóc osobom z depresją dwubiegunową. Naukowcy planują kontynuować badanie przez kolejne cztery lata, aby sprawdzić, czy korzyści będą szczególnie widoczne w niektórych grupach pacjentów.
- Z innych badań wiemy, że zaletą stymulacji nerwu błędnego jest to, że gdy pacjent reaguje, efekty zazwyczaj utrzymują się - dodał prof. Charles Conway.
Badania zostały opublikowane w czasopiśmie medycznym "Brain Stimulation".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To jest niepojęte, że ktoś ma tuperlt podpisywać się pod czymś takim...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To jest niepojęte, że ktoś ma tuperlt podpisywać się pod czymś takim...