Ablacja serca u dzieci to dziś zupełnie inna metoda leczenia zaburzeń rytmu niż ćwierć wieku temu. Rozwój systemów elektroanatomicznych 3D, miniaturyzacja sprzętu, możliwość precyzyjnego mapowania jam serca i kontrola siły nacisku elektrody sprawiły, że zabiegi stały się bezpieczniejsze, skuteczniejsze i bardziej przewidywalne. O tym, jak zmieniła się kardiologia dziecięca i co czeka ją w przyszłości, opowiada dr n. med. Maria Miszczak-Knecht z Kliniki Kardiologii Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, pełnomocnik Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Kardiologii Dziecięcej.
Podczas konferencji „25 lat systemu 3D – uczymy się z przeszłości, budujemy przyszłość” dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, z Kliniki Kardiologii Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, pełnomocnik Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Kardiologii Dziecięcej, zapytana, czy ablacja u dzieci sprzed 25 lat i dzisiejsza ablacja to wciąż ta sama metoda terapii, podkreśliła, że różnica jest fundamentalna.
Dr Miszczak-Knecht wyjaśniła:
Moim zdaniem można śmiało powiedzieć, że pod wieloma względami to zupełnie co innego. Pierwsze metody elektroterapii były oparte właściwie jedynie na rejestracji zapisów EKG i terapii prądem. Dziś w diagnostyce i leczeniu zaburzeń rytmu serca bazujemy na zaawansowanych technikach 3D.
Reklama
Ekspertka zaznaczyła, że systemy elektroanatomiczne pozwalają na stworzenie trójwymiarowej mapy jam serca. Dzięki temu operator widzi nie jedynie „płaski” zapis, ale przestrzenną strukturę serca konkretnego dziecka - z jego nietypową anatomią, ewentualnymi wadami wrodzonymi i indywidualnym układem włókien przewodzących.
Jak mówi dr Knecht:
To bardzo ważne, ponieważ dzięki tym narzędziom znamy indywidualną specyfikę anatomiczną pacjenta, która jest szczególnie istotna w przypadku dzieci z wrodzonymi wadami serca. Mówiąc najkrócej, nie działamy ‘po omacku’, a terapia jest znacznie bardziej bezpieczna i skuteczna.
Reklama
W rozmowie pojawia się również porównanie dawnych technik z obecnymi standardami. Na początku tej metody pozycjonowanie elektrod odbywało się w zasadzie jedynie pod kontrolą RTG. Kluczowe było doświadczenie i znajomość anatomii, a pole manewru – znacznie mniejsze.
Dr Miszczak-Knecht podkreśliła:
Na początku rozwoju tej metody terapii bazowaliśmy na rejestracji zapisów EKG rejestrowanych przez elektrody zlokalizowane wewnątrzsercowo, a pozycjonowanie elektrod odbywało się pod kontrolą skopi RTG. Istota całego zabiegu nie uległa zmianie – jest nią nadal analiza zapisu elektrokardiograficznego.
Reklama
Współcześnie dzięki systemom 3D zespół medyczny dysponuje przestrzenną mapą serca, co umożliwia precyzyjne i bezpieczne manewrowanie elektrodą, a także dokładne określenie miejsca powstania arytmii.
Kardiologia dziecięca rządzi się innymi prawami niż kardiologia dorosłych. Miniaturowe struktury serca i znacznie mniejsze naczynia sprawiają, że każdy ruch elektrody musi być znacznie bardziej dokładny. Ryzyko przypadkowego uszkodzenia struktur odpowiedzialnych za prawidłowy rytm u dziecka jest większe.
Dr Miszczak-Knecht tłumaczyła:
U dzieci i młodzieży zarówno wielkość naczyń, jam serca, jak i odległość poszczególnych struktur sercowych są zupełnie inne niż u dorosłych. Manewrowanie elektrodą jest zatem trudniejsze, a potencjalne ryzyko powikłań większe.
Systemy 3D pozwalają precyzyjnie lokalizować delikatne tkanki, chronić zastawki i unikać uszkodzeń kluczowych obszarów serca.
Według dr Miszczak-Knecht bezpieczeństwo ablacji u dzieci wzrosło dzięki kilku przełomowym rozwiązaniom. Jednym z nich jest możliwość zaznaczania newralgicznych miejsc na mapie elektroanatomicznej, których należy unikać podczas aplikacji energii. Drugim – wykorzystanie echa wewnątrzsercowego, które pozwala obserwować dokładne położenie elektrody w czasie rzeczywistym. Trzecim – minimalizacja ekspozycji na promieniowanie RTG.
Ekspertka przyznała:
Bez wątpienia ‘zmieniająca reguły gry’ była możliwość oznaczenia w trakcie badania elektrofizjologicznego wielu newralgicznych punktów, których w części terapeutycznej zabiegu można świadomie unikać. […] Nie mniej istotne jest ograniczenie do minimum stosowania fluoroskopii [przyp. red - technika obrazowania medycznego, która wykorzystuje ciągłą wiązkę promieni rentgenowskich do tworzenia ruchomych obrazów narządów, kości i tkanek w czasie rzeczywistym, wyświetlanych na monitorze]. To ważne zarówno z punktu widzenia narażenia na promieniowanie RTG młodego, rozwijającego się organizmu, jak i bezpieczeństwa operatora.
Reklama
Rozwój technologii przełożył się nie tylko na bezpieczeństwo, ale także na skuteczność leczenia arytmii. Dawniej powrót elektrody dokładnie w to samo miejsce był często niemożliwy. Drobne odchylenie od docelowej lokalizacji mogło decydować o powodzeniu lub niepowodzeniu zabiegu.
Dr Miszczak-Knecht wskazała:
Kiedy dziś w trakcie zabiegu wiemy, że energia, która została dostarczona w miejsce odpowiedzialne za arytmię, jest niewystarczająca, dzięki pracy na systemie elektroanatomicznym możemy wrócić w to samo miejsce i powtórzyć aplikację.
Reklama
To właśnie możliwość powtarzalnej, precyzyjnej lokalizacji sprawiła, że ablacja u dzieci odnotowała ogromny skok skuteczności.
W ostatnich latach istotnym elementem rozwoju były także same elektrody ablacyjne. Zmienił się ich kształt, elastyczność i funkcjonalność. Najważniejsze okazały się dwie cechy: chłodzenie i pomiar siły nacisku.
Ekspertka podkreśliła:
Przede wszystkim funkcja chłodzenia i funkcja kontroli nacisku. Dzięki pierwszej lepiej kontrolujemy poziom dostarczanej do tkanek energii, a dzięki drugiej ‘czujemy’, jak silnie dotykamy tkanki.
Reklama
To szczególnie ważne w sercach dzieci z wadami wrodzonymi, gdzie dostęp do niektórych struktur jest utrudniony. Zbyt duży nacisk może powodować perforację, a zbyt mały – uniemożliwić skuteczną aplikację energii.
Rozwój technologii sprawił, że ablacja serca u dzieci stała się podstawowym i skutecznym narzędziem terapeutycznym. W Polsce wykonuje się rocznie około 600 takich zabiegów, czyli tyle, ile potrzebuje populacja chorych poniżej 18. roku życia.
Dr Miszczak-Knecht podsumowała:
Obecnie rocznie w Polsce u pacjentów poniżej 18. roku życia wykonuje się około 600 zabiegów ablacji. W ubiegłym roku przeprowadzono ich 594. […] Jeśli chodzi o przyszłość, to jako kardiolodzy dziecięcy marzylibyśmy o miniaturyzacji sprzętu i możliwości doboru poszczególnych elementów do indywidualnych potrzeb anatomicznych dzieci.
Reklama
Personalizacja sprzętu i dalsza miniaturyzacja mają szansę poprawić bezpieczeństwo i skuteczność zabiegów jeszcze bardziej.
Źródło: Marta Sułkowska/Salus Public Relations/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze