Turystyka medyczna nie podoba się norweskim lekarzom rodzinnym, bo… boją się, że ich pacjenci przywożą ze sobą niebezpieczne bakterie odporne na antybiotyki. Zwrócili się nawet w tej sprawie z prośbą o interwencję do rządu. Ten jednak, chociaż ich wspiera, nie może pomóc. Nawet finansowo, by pacjentom nie opłacało się opuszczać kraju. I tu dopiero pojawia się sedno sprzeciwu – pieniądze.
Norwegowie coraz częściej wyjeżdżają do innych krajów na leczenie, bo ich rodzima służba zdrowia jest droga. Najpopularniejsze są zabiegi kosmetyczne, dentystyczne i chirurgia plastyczna. A cenią sobie polskich stomatologów nie tylko za „taniość”, ale też za jakość usług. Norwescy lekarze chcieli na to znaleźć sposób, przekonać swoich pacjentów, że wypady turystyczne do innych lekarzy są zagrożeniem dla ich zdrowia i życia. I w ten sposób ich zniechęcić. – Wracają z takich podróży z antybiotykoodpornymi bakteriami – twierdzi dr Kari Lise Eidjar z prywatnej kliniki w Oslo cytowany przez portal mojanorwegia.pl. – Wiemy, że wiele osób wyjeżdża na zabiegi dentystyczne do innych krajów, aby zaoszczędzić. Wracają z takich podróży z bakteriami, które są odporne na antybiotyki – mówił dr Kari Lise Eidjar z prywatnej kliniki w Oslo.
Lekarze twierdzą, że przez to ich rodacy nadużywają antybiotyków. Zwracali się nawet z tym problemem do rządu. – Jedyne, co możemy zrobić, to rozpocząć kampanię informacyjną na temat odporności na antybiotyki – wyjaśniał minister zdrowia Bent Høie. Przy okazji dzięki temu zrealizują rekomendację WHO, bo o niej w trosce o pacjentów pewnie zapomnieli. Ale problemem prawdziwym nie są groźne bakterie, czy złe antybiotyki, a pieniądze. Norwegii nie stać na obniżenie cen usług.
Janusz Maciejowski
Źródło: mojanorwegia.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!