Reklama

Nikt nie sprawdza, czy robot w szpitalu opłaca się dla systemu

Szpitale kupują roboty i przeprowadzają nimi operacje, bo za takie procedury Narodowy Fundusz Zdrowia płaci więcej. Taką diagnozę stawia gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego. Punktuje także, że nikt nie sprawdza, jak bardzo roboty się opłacają, aby rzetelnie wyliczyć wyceny.

Nowoczesny robot na salę operacyjną to wydatek nawet 20 mln zł. Szpitale w to inwestują, zwłaszcza że mogą na ten cel pozyskać fundusze zewnętrzne. Jak podaje teraz prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, w 2024 roku Narodowy Fundusz Zdrowia wydał aż 300 mln zł na operacje robotyczne.

Szpitale idą na zakupy

Ponad 40 szpitali publicznych złożyło wnioski o zakup robotów z Krajowego Planu Odbudowy, a Ministerstwo Obrony Narodowej wyposażyło w taki sprzęt pięć szpitali wojskowych. I to na pewno nie koniec, ale prof. Gielerak zwraca uwagę, że nie ma w tym zakresie centralnej strategii i systemu weryfikacji efektów klinicznych.

Reklama

Czy i jak się opłaca robot w szpitalu?

Profesor w internetowym wpisie wytyka także, że nie ma krajowego rejestru zabiegów robotowych, a to powoduje, że nie ma oficjalnych i rzeczywistych wskaźników powikłań, readmisji ani długoterminowych wyników onkologicznych.

- Nie istnieje nawet formalna definicja zabiegu robotowego, a mimo to NFZ wycenia go i refunduje według dedykowanych, wyższych stawek. Do tego kategoria finansowa wyprzedziła kliniczną, a to oznacza, że płacimy premię za procedurę, której kryteriów kwalifikacji dotąd nie ustalono. Decyzje o wydatkowaniu setek milionów złotych opierają się więc na dowodach, które same nie przechodzą testu jakości – opisuje sytuację dyrektor WIM.

Reklama

Wyższa marża

Właśnie kwestia wyceny świadczeń sprawia, że szpitale inwestują w roboty. Otóż, jak podaje profesor Gielerak, robotowe procedury generują wyższą marżę zysku niż laparoskopowy odpowiednik.

- W efekcie to nie wskazania kliniczne determinują wybór technologii, ale dostępność technologii zaczyna kształtować wskazania. Zanim refundacja zostanie rozszerzona na kolejne wskazania, potrzebujemy obligatoryjnego rejestru krajowego, formalnych kryteriów kwalifikacji zabiegu – dodaje dyrektor.

Potrzebne są dane

Dlatego potrzebny jest centralny rejestr. Pomoże to urealnić wycenę procedur i wprowadzić bardziej racjonalną wycenę świadczeń.

Reklama

- Racjonalizacja wydatków w systemie ochrony zdrowia nie musi, jak widać, oznaczać kolejnych cięć. Może zacząć się od prostego wymagania: niech chirurgia robotowa spełni te same standardy dowodowe, jakich wymagamy od każdej technologii medycznej i każdego leku trafiających na listę refundacyjną. Budżet na tym zyska, a pacjent nie straci – ocenia prof. Gielerak.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/04/2026 12:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości