Dlaczego seniorzy wzbraniają się przed pójściem do szpitala? Skąd biorą się lęk, nieufność, upór? Przyczyn takich sytuacji jest zazwyczaj więcej, a nacisk ze strony bliskich może przynosić efekt odwrotny od zamierzonego – wyjaśnia dr Aleksandra Szymańska, specjalistka chorób wewnętrznych i nefrologii.
Anna Ginał: Jeśli chorujemy, czujemy się coraz gorzej to kierujemy się po pomoc do lekarza. Tyle teorii. W praktyce bywa różnie, z odmową leczenia włącznie. Właśnie na tę lekarską codzienność zwróćmy szczególną uwagę.
Dr Aleksandra Szymańska: Bardzo często wśród osób starszych pojawia się przekonanie, że „jak pojadą do szpitala to już nie wrócą”. Skąd biorą się takie myśli? Na przykład osoba z ich otoczenia: znajomy czy sąsiad, którego stanu zdrowia dokładnie nie znali, trafił do szpitala i zmarł. Tak rodzi się lęk i tak powstają obawy. Nie wiedzą na przykład, że ta osoba latami nie leczyła nadciśnienia i doszło do udaru mózgu albo pojawiło się wiele innych okoliczności, które doprowadziły do zgonu. Jest tylko skojarzenie: szpital i śmierć. Seniorzy często powtarzają, że „starych drzew się nie przesadza”. Ma to również związek z pobytem w szpitalu. Dom jest dla seniora strefą komfortu, placówka medyczna jest czymś obcym, niepewnym. To kolejne źródło lęku. Zdarza się, że osoba, która w środowisku domowym funkcjonuje całkiem dobrze, nagle w szpitalu staje się zagubiona, zdezorientowana. Zdarza się, że np. wychodzi z sali i nie potrafi wrócić. Jedną z charakterystycznych cech otępienia jest fakt, że zaburzona staje się pamięć krótkotrwała. Senior doskonale kojarzy sprawy i historie sprzed lat, znacznie trudniej jest mu przypomnieć sobie, co robił godzinę wcześniej. Jeśli dodamy do tego stres i napięcie spowodowane pobytem w nowym otoczeniu to mamy odpowiedź na pytanie o obawy osób starszych związane z hospitalizacją.
Muszą mieć świadomość, że aby pomóc osobie chorej, która nie chce się leczyć, trzeba zrozumieć istotę tej niechęci, przyczyny takiej decyzji. Statystyki wskazują, że nawet co trzeci senior mierzy się z zaburzeniami nastroju. Tymczasem nieleczona depresja stanowić może poważne zagrożenie. Osoby, które cierpią na depresję, nie mają często siły, aby podjąć leczenie. Brakuje im motywacji, boją się jakichkolwiek działań, izolują się, coraz więcej pojawiających się dolegliwości jak bóle stawów, cukrzyca, problemy z tarczycą, inne przewlekłe dolegliwości bólowe dodatkowo wpływają na obniżenie nastroju. Dochodzi także poczucie niezrozumienia, wyobcowania. Jeśli miałabym doradzać najbliższym takiego seniora to przede wszystkim wskazałabym na to, czego nie mówić. Zdania w rodzaju: „przestań wymyślać”, „gadasz bzdury”, „daj spokój, jedziemy do szpitala i koniec” to nie są sposoby rozwiązania problemu. Czasami decyzja chorego o chęci leczenia przychodzi z czasem, gdyż pacjent musi do niej „dojrzeć”, co przedstawicielom młodszego pokolenia wydaje się nieracjonalne. Może się zdarzyć, że wywieranie presji, coraz silniejsze naciski, narzucanie pewnych decyzji doprowadzą do tego, że opór seniora będzie jeszcze większy. Bywa również, że seniorzy mają trudności z przyjmowaniem pomocy, przyznawaniem się do swoich emocji czy do złego samopoczucia bo „nie chcą być ciężarem”.
Tu proponowałabym zasadę „tylko spokój nas uratuje”. Krzyki, nakazy, wywieranie presji odłóżmy na bok, najlepiej raz na zawsze. Warto wytłumaczyć, że dostrzegamy, że dzieje się coś niepokojącego, chcemy pomóc, ale nie jesteśmy medykami więc nie możemy sobie poradzić z tym sami. Trzeba skorzystać z pomocy. Może seniorka czy senior mają w swym otoczeniu osobę, z opinią której się liczą. Zaangażowanie takiego człowieka w proces przekonywania o konieczności podjęcia leczenia może przynieść dobry efekt. Czasem trzeba powiedzieć wprost: „bardzo cię kochamy i chcemy, abyś była/był w jak najlepszej formie”.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze