Szpital w Skarżysku-Kamiennej ogranicza leczenie stwardnienia rozsianego (SM) z powodu problemów finansowych i opóźnień płatności NFZ. Nawet 30 pacjentów może stracić dostęp do terapii w programie lekowym B.29, co budzi duży niepokój wśród chorych i lekarzy.
Szpital powiatowy w Skarżysku-Kamiennej podjął decyzję o ograniczeniu programu lekowego B.29 dla chorych na SM. Powodem są opóźnienia w płatnościach NFZ oraz konieczność finansowania drogich leków z własnych środków.
Problem był sygnalizowany już wcześniej przez Fundację StwardnienieRozsiane.Info, a jej prezeska Monika Łada apelowała o interwencję do NFZ. Do fundacji zgłaszali się pacjenci zaniepokojeni informacjami o możliwym zakończeniu leczenia.
Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że z końcem kwietnia około 30 z 70 pacjentów objętych programem straci możliwość leczenia w tej placówce.
Jak mówi dr Małgorzata Fudala:
Z końcem kwietnia musimy zaprzestać leczenia pacjentów trzema substancjami, mimo że do tej pory mieliśmy cały panel leków stosowanych w SM.
Chodzi o leki: ozanimod, siponimod oraz ofatumumab. Ich dostęp został ograniczony, ponieważ hurtownia odmówiła współpracy ze szpitalem z powodu zadłużenia i nieterminowych płatności.
Jednym z kluczowych powodów decyzji są długi szpitala w Skarżysku-Kamiennej, które pod koniec 2025 roku wyniosły aż 138 mln zł, a roczna strata sięgnęła 32 mln zł.
Placówka nie była w stanie utrzymać płynności finansowej przy konieczności wcześniejszego zakupu leków. Opóźnienia w rozliczeniach z NFZ sięgały nawet kilku miesięcy, co – jak wskazują lekarze – napędzało spiralę zadłużenia.
Sytuacja najbardziej dotyka pacjentów. Anna Tkaczyk, jedna z chorych, mówi wprost:
Nikt nie potrafi – albo nie chce – powiedzieć mi, co dalej.
Pacjenci nie wiedzą, czy mają samodzielnie szukać nowego ośrodka, czy zostaną gdzieś przeniesieni. Brak jasnych procedur powoduje chaos i stres.
NFZ w Kielcach próbował znaleźć placówki, które przejmą chorych, jednak większość odmówiła. Nawet Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach nie zdecydował się na taki krok.
Dyrektor Marcin Martyniak tłumaczy:
Przejęcie dużej grupy pacjentów z innego szpitala doprowadziłoby do całkowitego zablokowania możliwości kwalifikowania nowych pacjentów.
Ostatecznie tylko pojedyncze ośrodki zgodziły się przyjąć ograniczoną liczbę chorych.
Zespół Opieki Zdrowotnej w Końskich zadeklarował przejęcie 8 pacjentów. Jak podkreśla dyrektorka Anna Gil, decyzja była podyktowana dobrem chorych:
Dobro pacjenta pozostaje dla nas wartością nadrzędną.
Jednak placówki jasno wskazują, że takie działania pogarszają ich sytuację finansową i organizacyjną.
Zdaniem dr Małgorzaty Fudala, sytuacja jest bezprecedensowa:
To precedens, że publiczny szpital staje przed sytuacją, w której nie jest w stanie zapewnić leczenia będącego świadczeniem gwarantowanym.
Lekarka podkreśla, że leczenie SM powinno być dopasowane do pacjenta, a nie ograniczone dostępnością leków w danym ośrodku.
Eksperci obawiają się, że ograniczenie leczenia SM w Skarżysku-Kamiennej może być początkiem większego problemu w Polsce. Programy lekowe są kosztowne i – jak wskazują lekarze – często niedoszacowane. Jeśli kolejne placówki przestaną je realizować, coraz więcej pacjentów może stracić dostęp do terapii.
Rzeczniczka Agnieszka Białas-Sitarska zapewnia, że NFZ działa:
Priorytetem Funduszu jest zapewnienie pacjentom bezpieczeństwa i ciągłości leczenia.
Jednocześnie podkreśla, że sytuacja nie leży bezpośrednio w kompetencjach Funduszu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze