Reklama

Neurologia niedomaga, bo jest źle zorganizowana

Polityka Zdrowotna
08/10/2021 16:25

Kolejki do neurologa trwają średnio 3 miesiące, a potrzeby starzejącego społeczeństwa się zwiększają. Brakuje specjalistów, którzy zamiast sprawnie leczyć pacjentów - przez wymogi NFZ - muszą wydłużać hospitalizacje na oddziałach neurologicznych. 

W latach 2011-2018 liczba pacjetów, którzy korzystali z publicznej ochrony zdrowia z powodów neurologicznych w przychodniach, poradniach czy szpitalach wyniosła blisko 5 mln rocznie. Liczba ta będzie rosła, gdyż polskie społeczeństwo się starzeje, a w związku tym potrzebna jest sieć opieki neurologicznej. Takie wnioski płyną z raportu pt. „Stan polskiej neurologii i jej kierunki rozwoju”, jaki przygotowała Uczelnia Łazarskiego wespół z zespołem neurologów. 

Z raportu wynika, że potrzeby społeczeństwa rosną, a neurologów w Polsce jest zbyt mało w stosunku do liczby pacjentów neurologicznych. Według danych Eurostatu za 2015 w Polsce mamy średnio 8 specjalistów neurologii na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania, w Bułgarii i na Litwie jest 16 i 17 neurologów na 100 tys. mieszkańców. W związku z powyższym Polskie Towarzystwo Neurologiczne apeluje, aby neurologia została wpisana na listę dziedzin priorytetowych i stała się priorytetem zdrowotnym państwa.

Reklama

Dane Departamentu Analiz i Strategii MZ wskazują, że główną przyczyną zgonów w Polsce w 2019 r. była choroba niedokrwienna serca, ale już drugą przyczyną zgonów były udary mózgu. 

 

4 tysiące neurologów

Z danych zebranych w mapach potrzeb zdrowotnych wynika, że w naszym kraju jest 4127 neurologów, w tym aktywnych zawodowo - 4069.

Zdecydowana większość (89 proc.) z nich pracuje w placówkach mających podpisany kontrakt z NFZ. Problemem jest jednak to, że kolejki do neurologów są długie. Nawet jeśli pacjent chce się dostać do nich prywatnie.

Reklama

- Neurologów jest stanowczo za mało w odniesieniu do potrzeb pacjentów. Faktem jest też, że wielu z nich pracuje naukowo, przez co chorzy jeszcze bardziej odczuwają ich braki - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, współautor raportu z Uczelni Łazarskiego. 

Tymczasem z najnowszych danych Fundacji WHC wynika, że średni czas oczekiwania na wizytę u neurologa wynosi 2,5-3 miesiące. 

Zaś z raportu Uczelni Łazarskiego wynika, że najlepszą dostępność do neurologa mają mieszkańcy województwa mazowieckiego. Tu 18,6 lekarzy neurologów przypada na 100 tys. mieszkańców. Najgorzej zaś mają mieszkańcy województwa lubuskiego, gdzie współczynnik ten to już zaledwie 7,7.

Reklama

 

Zaawansowany wiek neurologów

Istotnym problemem, na jaki wskazują autorzy raportu, jest zaawansowany średni wiek lekarzy neurologów w Polsce. Ten waha się w przedziale od 52,7 lat w województwie pomorskim do 56,8 lat w województwie zachodniopomorskim. 

Optymistycznym symptomem jest jednak fakt, że w 2019 r. liczba lekarzy będących w trakcie kształcenia specjalizacyjnego w dziedzinie neurologii wynosiła 662 osoby, co stanowiło 12. pozycję pośród najczęściej wybieranych specjalizacji. 

Reklama

Faktem jest też, że Narodowy Fundusz Zdrowia w ostatnich latach sukcesywnie zwiększał finansowanie świadczeń zrealizowanych w ramach hospitalizacji w oddziałach neurologii.  Autorzy raportu zauważyli, że w latach 2016-2019  o ok.  5 proc. wzrosły nakłady na świadczenia neurologiczne. W 2019 r. osiągnęły wartość ponad 1,47 mld zł. 

 

Palące potrzeby

Neurolodzy i współautorzy raportu, wśród których jest m.in. prof. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego czy prof. Jarosław Sławek wskazują, że koniecznie trzeba usprawnić proces diagnostyczny i leczenie chorych, gdyż przez jego niedoskonałość tworzą się kolei.

Reklama

Neurolodzy apelują zatem, aby wprowadzić mechanizmy rozliczania hospitalizacji w zależności od kompletności przeprowadzonej diagnostyki i procesu terapeutycznego, niezależnie od liczby dni hospitalizacji. 

Bo dziś jest tak, że brakuje miejsc na oddziałach neurologicznych. Lekarze wskazują na zbędne hospitalizacje, do których zmusza ich NFZ. Pacjent np. mógłby przyjechać rano do szpitala, dostać wlew leku i poczekaś np. do godz. 14.00, by być pewnym, że wszystko jest w porządku, a następnie wrócić do domu. Chodzi o przyjęcie w trybie jednodniowym. Tyle, że NFZ zapłaci, jeśli chory będzie hospitalizowany, a jest problem z wolnymi łóżkami na oddziale. 

Reklama

 

NFZ wyznacza standardy

Co więcej, zdaniem neurologów przy dobrej organizacji badań wielu pacjentów mogłoby być wypisanych po 3-4 dniach. Niemniej jednak, tego się nie robi, gdyż NFZ ma napisane w standardzie, że opieka nad chorym po udarze trwa osiem dni, a z bólem głowy - trzy dni.

Przy udarze za trzy dni hospitalizacji szpital może rozliczyć 72 punkty,  a za osiem dni -162 punkty. NFZ nie zapłaci też jeśli nie wykona się pełnego pakietu badań: USG, kardiologicznych itd. Choć lekarz często nie potrzebuje wyników wszystkich tych badań, aby postawić diagnozę i stwierdzić, co dolega pacjentowi. 

Reklama

Z raportu Uczelni Łazarskiego wynika zatem, że wiele kolejek jest sztucznie tworzonych w szpitalach i ambulatoriach. Przy lepszej organizacji systemu mogłoby się okazać, że wielu pacjentów nie musiałoby czekać na wizytę u neurologa tak długo, jak obecnie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości