Niektóre wstydliwe schorzenia zdrowotne rzadko stają się głośne, mimo że dotyczą ogromnej części społeczeństwa. Zespół pęcherza nadreaktywnego dotyka 2-3 mln osób w Polsce. Rozpoznanych i leczonych jest zaledwie 27 proc. kobiet i nieco ponad 11 proc. mężczyzn. Jak rozpoznać schorzenie? Jak wygląda profilaktyka i leczenie? Między innymi na te pytania odpowiadali eksperci podczas sesji „OAB – FAKTY I MITY” zorganizowanej z okazji Światowego Tygodnia Kontynencji .
Czy OAB zagraża życiu?
Zespół pęcherza nadreaktywnego (OAB) to niezagrażająca życiu, ale uciążliwa choroba. OAB towarzyszy zestaw objawów tj.: częstomocz nocny, dzienny, parcia na pęcherz z niemożliwością utrzymania i popuszczania moczu.
OAB postępuje u pacjentów wraz z wiekiem, jednak zdarzają się także 20-letnie pacjentki z tym problemem – stwierdza dr hab. n. med. Paweł Miotła, lekarz ginekolog (II Katedra i Klinika Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Klinika Ginekologii Operacyjnej, Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 4 Lublin)
Eksperci podkreślają, że schorzenie to częściej dotyczy kobiet (4:1), co może być podyktowane różnicą w długości życia.
U mężczyzn OAB występuje wskutek łagodnego rozrostu stercza, czyli gruczołu krokowego, co prowadzi do zmian w mięśniu wypieracza moczu. Brzmi skomplikowanie, ale sprowadza się do bardzo prostych objawów. - Wówczas pojawiają się objawy częstomoczu nocnego, dziennego. Zmiany te są trwałe, a objawy utrzymują się mimo leków na łagodny rozrost stercza –mówi dr n. med. Mariusz Blewniewski, lekarz urolog, Oddział Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej – II Klinika Urologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Wojewódzkie Wielospecjalistyczne Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika (Łódź)
Diagnostyka
Diagnoza jest kluczowa w leczeniu wszystkich schorzeń. Zła lub jej brak - utrudnia leczenie. Jak wskazywali eksperci, gama narzędzi w diagnozowaniu OAB jest szeroka, a te powszechnie stosowane mogą wykluczyć inne schorzenia.
- Wywiad, uzupełnienie wywiadu badaniami oraz test paskowy, który pozwala nam wykluczyć infekcje układu moczowego, to cała gama metod diagnostycznych na podstawowym poziomie, które nie są obciążające dla pacjentki – zapewniali eksperci.
- Ultrasonografia układu moczowego jest całkowicie nieobciążająca dla pacjentki. Możemy się dzięki niej wiele dowiedzieć. Badając nerki możemy wykluczyć inne schorzenia, które mogą mieć podobne objawy do OAB, takie jak np. kamica nerkowa- podkreślał dr Paweł Miotła.
- Guzy pęcherza oraz raki pęcherza moczowego także często wykazują objawy OAB. Zdarza się, że pacjenci są leczeni na OAB, a w rezultacie okazuje się, że chorują na nowotwory, bądź jak w przypadku pacjentek –obniżenie albo wypadanie przedniej ściany pochwy, co daje podobne objawy – mówi dr Mariusz Blewniewski i dodaje, że „wykluczenie wszystkich objawów towarzyszących poprzez USG, posiew moczu i cystoskopię jest kluczowe”.
W niektórych przypadkach, jak u pacjentek z urazem rdzenia kręgowego, często konieczne jest wykonanie badaniaurodynamicznego. Badanie zaleca się również w przypadku braku skuteczności terapii w I linii leczenia - celu zmiany leczenia z solifenacyna na tolterodynę. Od niedawna badanie to nie jest wymagane do przepisania pierwszego leku. Przedstawiciele organizacji pacjenckich podkreślają jednak, że „badanie to bywa nieprzyjemne” i „może wiązać się z komplikacjami” a decyzja o zwolnieniu z obowiązku wykonania „nieprzyjemnego badania”, w przypadku tylko tego jednego leku, jest dla nich „niezrozumiała”.
Pacjenci muszą najpierw przełamać pierwszą barierę – poczucie wstydu
- Niby mamy XXI wiek, a schorzenia związane z kontrolą pęcherza czy oddawaniem moczu nadal determinuje bariera źle pojętego wstydu i zakłopotania - mówi Anna Sarbak, prezes Stowarzyszenia „UroConti” zwracając także uwagę na brak czasu lekarzy, co rzutuje brakiem indywidualnego podejścia do pacjenta, tak „by ten mógł się otworzyć”.
- Zdarza się niestety, że nawet wśród lekarzy świadomość częstości tej choroby bywa niska. Lekarze pierwszego kontaktu, a nawet ginekolodzy czy urolodzy, nie pytają o te dolegliwości. A pacjentka sama z siebie raczej o nich nie mówi, bo albo się krępuje albo uważa się, że skoro lekarz nie pyta, to widocznie nie jest to nic ważnego – dodaje Anna Sarbak.
Lekarz diagnozuje u mnie OAB – co dalej? I etap, samoleczenie.
Eksperci podkreślają, że niektórzy pacjenci mogą podjąć próbę leczenia OAB „na własną rękę”. Jak stwierdzili „suplementy diety nie są zalecane” w tym przypadku, a leczenie należy zacząć od zmiany sposobu życia
Ograniczenie spożywania produktów, które podrażniają nerki i powodują objawy OAB, tj. dużej ilości kawy, cytrusów, alkoholu, papierosów, może zmniejszyć objawy, a w niektórych przypadkach wyleczyć.
Ponadto, redukcja wagi o 10 proc. może spowodować poprawę nawet o 50 proc. – wskazywał dr Paweł Miotła. Szczególnie pacjentki młode, po porodzie, są w stanie z tym schorzeniem poradzić sobie systematycznymi ćwiczeniami – podkreślił, nakłaniając do aktywności ruchowej.
Wszystko jednak zależy od mobilizacji i wytrwałości w postanowieniach. Jeżeli pacjent wytrzyma w postanowieniach, a dolegliwości ustąpią, bądź zmniejszą się na tyle, że komfort życia się poprawi, to wówczas możemy uznać samowyleczenie – stwierdzili lekarze. Podkreślili, że jeśli jednak te działania okażą się niewystarczające, wówczas należy przejść do drugiego stopnia – ćwiczeń z fizjoterapeutą, które mimo wskazań lekarzy, nie są objęte refundacją.
Standard leczenia OAB
Złotym środkiem w standardzie leczenia OAB jest leczenie farmakologiczne – stwierdzają eksperci. Jak podkreślają, „jest to najprostsze i najefektywniejsze” rozwiązanie.
W leczeniu OAB wyróżnimy leczenie farmakologiczne o dwóch różnych mechanizmach działania:
Leki antycholinergiczne
Jak przestrzegają lekarze, spośród leków antycholinergicznych, to oksybutinina ma największy wpływ na układ nerwowy pacjentów.
- Wraz z zaawansowaniem wieku nasilenie objawów jest większe, a leki antycholinergiczne nasilają objawy zaburzeń demencyjnych. Tym samym, pierwsza linia leczenia farmakologicznego może nasilić objawy niekoniecznie ze strony pęcherza moczowego. Warto wybierać leki wywierające najmniejszy wpływ na układ nerwowy – tj. solifenacyna, tolterodyna - mówi dr Paweł Miotła.
Nikły wpływ na układ nerwowy przypisywany jest agonistom receptorów BETA-3-adrenergicznych. W Polsce przedstawicielem tej grupy leków jest mirabegron. Lek ten stosowany jest w drugiej linii leczenia, jednak pomimo dwóch pozytywnych rekomendacji AOTMiT, Polska pozostaje jedynym w Europie krajem, gdzie II linia leczenia dla OAB nie jest refundowana.
Różne doniesienia naukowe dowodzą skuteczności i bezpieczeństwa terapii polegającej na łączeniu mirabegronu i solifenacyny.
- Ograniczając dawki podawanych leków, ale podając je łącznie, uzyskiwano lepszy wynik kliniczny u pacjenta, a odsetek działań niepożądanych w takim samym stopniu, jak w przypadku podawania jednego leku – mówił dr Paweł Miotła i stwierdził, że obecnie taką metodę lekarz może zalecać osobom opornym na dotychczasowe leczenie farmakologiczne.
W trakcie terapii pacjent „nie może jednak zapominać o pierwszej linii leczenia czyli „zdrowym trybie życia” – podkreślali eksperci.
III etap leczenia – zabiegowe
Ostatnimi rekomendowanymi terapiami OAB w Polsce są dwie możliwości zabiegowego – obie refundowane. Są to:
Wstrzyknięcie toksyny botulinowej do ściany pęcherza moczowego – zabiegi są powtarzalne z czasem nawrotu objawów. Jak podkreślali eksperci, objawy następują po nieokreślonym bliżej czasie.
Neuromodulacja nerwów krzyżowych - w Polsce refundowana od ubiegłego roku. Zabieg znany na świecie od 25 lat.
- Zabieg neuromodulacji nerwów krzyżowych jest zabiegiem małoinwazyjnym, a skuteczność leczenia po pierwszym zabiegu wynosi ok. 70-80 proc. – podkreślał Mariusz Blewniewski . Zapewniając, że igły i elektrody, którymi wykonywany jest zabieg, są tak cienkie, że praktycznie nie ma możliwości, by komuś nimi zaszkodzić.
Ostatnią szansą dla pacjentów, u których nie zauważono poprawy stanu zdrowia przy wykorzystaniu wszystkich metod terapeutycznych jest zabieg chirurgiczny otwarty. Specjaliści jednak nie rekomendują tego typu rozwiązania, ponieważ „są to duże zabiegi, obarczone licznymi powikłaniami – wczesno pooperacyjnymi oraz późno pooperacyjnymi.”
Światowy Tydzień Kontynencji (World Continence Week) to inicjatywa Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (rozwijana w ostatnich latach przez WFIPP, która ma na celu popularyzowanie problematyki nietrzymania moczu, podnoszenie świadomości nt. zaburzeń związanych z NTM oraz promowanie interdyscyplinarnego podejścia do leczenia nietrzymania moczu na całym świecie. Więcej informacji o tegorocznej edycji WCW na: www.sneakpeekwcw20.org.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!