Rząd Nowej Zelandii wprowadził ścisły lockdown po wykryciu jednego nowego przypadku zakażenia koronawirusem. To pierwszy zdiagnozowany przypadek COVID-19 w kraju od ponad 6 miesięcy.
W kraju od lutego nie było żadnego przypadku transmisji COVID-19. Przypadek zakażenia został wykryty w w mieście Auckland.
To pierwszy od 6 miesięcy przypadek zakażenia "ze społeczeństwa", czyli taki, którego nie zidentyfikowano źródła. Zarażonym jest 58-letni mężczyzna. Dotychczas notowane w Nowej Zelandii przypadki COVID-19 pochodziły ze znanych służbom sanitarnym ognisk.
Epidemiolog i ekspert ds. zdrowia publicznego prof. Michael Baker powiedział, że najnowszym przypadkiem był „prawie na pewno” wariant Delta.
Powiedział, że chociaż jest niewiele informacji o sprawie, ludzie powinni zachować ostrożność. To, że sprawa była bezpośrednio połączona z granicą bez zakażeń pośrednich, jest, jak powiedział, „najbardziej optymistycznym scenariuszem i prawdopodobnie mniej prawdopodobnym”.
- Drugi scenariusz – który moim zdaniem jest bardziej prawdopodobny – jest znacznie trudniejszy. Przewiduje on, że to zakażenie pojawiło się z nieznanego źródła, co oznacza, że w społeczności muszą istnieć inne przypadki, które nie zostały zidentyfikowane… Oznacza to, że w społeczności były osoby zakaźne, potencjalnie przez kilka dni - mówił.
Obowiązujące od północy zasady zakazują nieuzasadnionego opuszczania domu. Miejsce zamieszkania można opuścić jedynie w uzasadnionym celu, tj. wychodząc po zakupy, do pracy i na ćwiczenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!