Reklama

Lekarze: pandemia jest w rozkwicie

Polityka Zdrowotna
03/11/2021 12:44

Dynamika zakażeń wskazuje, że wzrosty utrzymają się do końca roku, czyli będziemy przez 8 tygodni w fali wznoszącej, co oznacza trudną sytuajce dla placówek ochrony zdrowia - ocenia doktor Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19. Jak przekonuje, należy m.in. lokalnie wprowadzić ograniczenia, aby ograniczyć transmisję wirusa, wprowadzić ustawowy obowiązek noszenia maseczek w miejscach zamkniętych, a także nie odwlekać przyjmowania trzeciej dawki przypominającej szczepienia przeciw COVID-19.

Dr PawełGrzesiowski podsumował na konferencji w NIL w środę obecną sytuację pandemiczną.

Jak mówił, zaczynamy obserwować wyraźne wzrosty liczby zachorowań, a za tym będą szły wzrosty zgonów. Dodał, że analizuje sytuację na podstawie danych z GIS, MZ, ale także informacji bezpośrednio ze szpitali, które sygnalizują, że pojawiają się liczni pacjenci COVID plus w szpitalach różnych profili i nie ma ich gdzie odsyłać. Pozostają więc tam w warunkach izolacji doraźnej. - Tu trzeba przypominać zasady tej izolacji, bo w II i III fali mieliśmy bardzo dużo ognisk epidemicznych właśnie w placówkach medycznych - przestrzegał.

Reklama

- Widzimy dużo podobieńst między falą jesienną z 2020 r. i obecną - mówił.

Podkreślał, że skutecznym mechanizmem ochronnym jest prawidłowo założona maska na usta i nos.

Jak mówił, koronawirus to wirus, który atakuje cały organizm przez system naczyń, a uszkodzeniui może ulec każdy narząd, więc nie jest to choroba wyłącznie oddechowa, ale problem ogólnoustrojowej reakcji zapalnej.

- COVID to również choroba dająca odległe, przewlekłe powikłania, a zespoół pocovidowy dotyczy nawet co dziesiątego ozdrowieńca. Może to być mgła covidowa, nadciśnienie, choroby autoagresyjne, jak cukrzyca typu I - wyliczał.

Reklama

 

Wirus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Ekspert zwracał uwagę, że wirus Delta jest tak szybki, że nawet zaszczepiona osoba może ulec infekcji. Jedna infekcja jest wówczas krótsza, mniej objawowa, z mniejszym ryzykiem powikłań.

- Wirus Delta ma nowe odmiany. mówi się o wariancie Delta plus. W Wielkiej Brytanii sięga on już 8-10 proc. zakażeń - informował.

Jak ostrzegał, "wirus nie powiedział jeszcze swojego ostatniego słowa. Wariant Delta mutuje dalej".

 

Sytuacja epidemiologiczna

Ekspert zwracał też uwagę, że obecnie na IV falę koronawirusa nakłada się też kilka innych problemów, czyli rosnące zachorowania na grypę czy na wirus RSV.

Reklama

- Liczba dodatnich testów (na koronawirusa- przyp. red.) przekracza już 4 proc., co oznacza, że pandemia jest w rozkwicie - stwierdził.

Jak mówił, oficjalnie mamy już odnotowanych ponad 3 mln zakażeń i 70 tys. zgonów z powodu COVID-19, jednak podkreślał, że liczby te są niedoszacowane, a liczba zgonów z powodu COVID to może być nawet 150 tys.

- O tym, że fala jest poza kontrolą świadczy te wskaźik R, który wynosi 1,5, a rośnie o 50 proc. tygodnniowo. Wariant delta przenosi się bardzo łatwo i zakaża całe mikropopulacje. Jest trzy razy bardziej zakaźny niż pierwotny wariant z Wuhan - ostrzegał dr P.Grzesiowski.

Reklama

Jak mówił, najwięcej zachorowań koncentruje się na ścianie wschodniej Polski i powoli przesuwa się to na zachód.

- Dynamika zakażeń wskazuje, że wzrosty utrzymają się do końca roku, czyli będziemy przez 8 tygodni w fali wznoszącej, co oznacza trudną sytuację dla placówek ochrony zdrowia - stwierdził ekspert.

Przypomniał, że wirus jest groźny także dla osób młodszych, o czym świadczy fakt, że ok. 10 proc.. zgonów covidowych to osoby poniżej 60 r. życia.

 

Spóźnione interwencje lub ich brak

Według dra P.Grzesiowskiego 102 zachrowania na 100 tys. mieszkańców w Lublinie, to rekord, który osiągnęliśmy. Jednocześnie wskazywał, że są też województwa, które widzą dopiero początek tej IV fali. Dlatego interwencje powinny być wprowadzane lokalnie tam, gdzie jest najtrudniejsza sytuacja.

Reklama

- Interwencje lokalne powinny być już dawno podjęte. Próby ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa na ścianie wschodniej przyniosą efekty dopiero za kilka tygodni - oceniał.

Dodał, że widać jednocześnie rzeczywiste efekty szczepień, czyli mniej zgonów przy dużej liczbie  hospitalizacji. Jednocześnie mówił, że przy wskaźniku szczepień sięgającym np. 80 proc. mielibyśmy jeszcze lepsze efekty.

 

Samoorganizacja medyków

- Spodziewamy się ok. 20 tys. zajętych łóżek covidowych i 500 zajętych respiratorów pod koniec listopada, czyli ogromnego obciążenia systemu - mówił dr P.Grzesiowski.

Reklama

Według niego, "właściwie nie ma żadnych odgórnych wytycznych i stanowisk wobec narastającej fali. Apelujemy więc do medyków o samoorganinzację, o przygotowanie środków do izolacji pacjentów, do tlenoterapii, o przegrupowanie personelu - apelował.

Jak mówił, np. nie ma obecnie narzędzi prawnych, aby wymagać testu lub certyfikatu od osoby odwiedzającej pacjenta w szpitalu. Brakuje też nowych wytycznych dotyczących środków ochrony indywidualnej, a wiadomo już, że nie jest niezbędny kombinezon, ale wystarczy fartuch ochronny, maska filtrująca oraz przyłbica. Nie ma też wytycznych dotyczących testowania pacjenta przyjmowanego do szpitala.

Reklama


Perspektywa najbliższych tygodni

Według dr. Pawła Grzesiowskiego perspektywa najbliższych tygodniu to dalszy wzrost liczby zakażeń, hospitalizacji i zgonów.

Jak mówił ogniska epidemiczne będą głównie w szkołach, zakładach pracy, placówkach medycznych.

Ostrzegał, że dojdzie do przeciążenia systemu opieki zdrowotnej i podkreślał, że aby to ograniczyć jest już ostatni moment na wprowadzanie ograniczeń dla osob niezaszczepionych, np. w korzystaniu z publicznych miejsc. Wskazywał także na skuteczność maseczek oraz przerywanie transmisji w miejscach najliczniejszych czyli szkołach, uczelniach wyższych.

Reklama

- Słuchając wypowiedzi z MZ odnoszę wrażenie, że przespano trzy poprzednie fale - ocenił.

Jak przekonywał brakuje interwencji prewencyjnych i przygotowań na przyjęcie pacjentów covidowych tak, aby nie ograniczyć dostępu do leczenia dla pozostałych pacjentów. Według niego należy tworzyć szpitale tymczasowe, aby nie "podkradać" łóżek zwykłych.

Według niego, "nie wprowadzając obowiązków i ograniczeń poświęca się osoby starsze, które zachorują".

 

Szczepienia w Polsce

Jak ocenił dr P. Grzesiowski można mówić o "porażce systemu szczepień", bo te zatrzymały się.

Reklama

Zwracał uwagę na wciaż wysoki odsetek niezaszczepionych wśród osób starszych, które są najbardziej narażone na powikłania po zachorowaniu. Według niego, program pozostawiono bez kierunku rozwoju i np. nie dociera się do osób, które nie zaszczepiły się z powodu wykluczenia komunikacyjnego. Problemem, według eksperta NIL była "porażka komunikacji ws. szczepień" i brak informacji po co są szczepienia.

Apelował też o przyjmowanie 3. dawki szczepienia. Przypomniał, że od 2 listopada mamy odblokowane szczepienia 3. dawką dla osób 18 plus.

Reklama

- Biorąc pod uwagę, że szczepienie przypominające jest wykonywane połową dawki, mamy możliwość zaszczepienia dwukrotnie większej liczby osób - wyliczał.

Ponadto, według niego, mamy lukę prawną, bo osoby zaszczepione mimo bliskiego kontaktu z chorym, np. kontaktu domowego, nie idą na kwarantannę. Według niego powinny być na taką kwarantannę kierowane lub ewentualnie testowane.

 

Obowiązkowe szczepienia. Dla kogo?

Jak mówił, jest też zwolennikiem obowiązkowych szczepień dla pewnych grup, np. osób po 50. roku życia, ale także pewnych grup zawodowych mających dużo kontaków publicznych.

- Osoby niezaszczepione przenoszą wirusa dłużej i bardziej intensywnie, więc osoby takie należy traktować z większą dyscypliną niż osoby zaszczepione - argumentował.

 

Szczepienia dzieci już wkrótce

Mówił również o szczepieniach dzieci.

- Bez szczepień dzieci nie poradzimy sobie z epidemią. Dzieci przechodzą zakażenie lagodnie, więc nie mają wysokiego poziomu przeciwciał i mogą przechodzić zachorowanie kilkukrotnie. Trzeba pamiętać też o skutkach długofalowych, bo za jakiś czas możemy mieć wysyp np. cukrzycy typi1 u dzieci. Liczę na to, że do końca roku szczepienia 5-11 będą mogły ruszyć także w Polsce - mówił przypominając, że takie szczepienia ruszyły właśnie w Stanach Zjednoczonych, a Pfizer złożył już wniosek do Europejskiej Agencji Leków o rejestrację.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości