Lekarze i eksperci nie mają wątpliwości, że obecny system nocnej opieki lekarskiej wymaga zmian. Jednak zaproponowany przez resort zdrowia nowy model tej opieki, oparty głównie o teleporady poprzez specjalną platformę, budzi wątpliwości i obawy.
Nowy model zakłada funkcjonowanie i współdziałanie dwóch elementów: centralnej platformy pierwszego kontaktu oraz centrów medycznej pomocy doraźnej.
W pierwszej kolejności pacjent miałby korzystać z telefonicznej konsultacji lub teleporady zapewnianej przez platformę, a dopiero w przypadku, gdy pomoc udzielona przez platformę jest niewystarczająca albo stan zdrowia pacjenta wymaga osobistego kontaktu z lekarzem – ze świadczeń centrum.
Za pomocą platformy udzielane miałyby być teleporady - przez pielęgniarkę, położną oraz lekarza (pod numerem: 800 137 200).
Z kolei centra miałyby zapewniać nie tylko świadczenia z zakresu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej ale także wybrane świadczenia z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Centra te jednak miałyby funkcjonować od poniedziałku do piątku w godzinach między 18:00 a 24:00 oraz w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy w godzinach od 8:00 do 24:00. Po północy pozostanie więc kontakt telefoniczny z platformą.
O opinie dotyczące propozycji nowego modelu zapytaliśmy przedstawicieli lekarzy rodzinnych oraz byłego prezesa NFZ.
Niezbędna jasna informacja dla pacjentów
Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski ocenia, że obecny system wymaga zmiany, aby odciążyć np. SOR-y i izby przyjęć, gdzie wciaż trafia zbyt wielu pacjentów niewymagających udzielenia pomocy w takim miejscu, z drobnymi, błahymi problemami zdrowotnymi.
- Pacjent kieruje się po pomoc tam, gdzie uważa, że otrzyma ja w sposób najbardziej kompleksowy - mówi J.Krajewski i dodaje, że pacjenci mają świadomość, że szersza diagnostyka jest właśnie na SOR-ach i Izbach przyjęć, a tego nie oferuje im NOL.
Jak dodaje, istnieje też potrzeba ograniczenia bezpośrednich wizyt pacjentów w przychodniach NOL, gdzie często dostają jedynie informacje, że następnego dnia mają się zgłosić do swojego lekarza poz. Według niego, poprzez platformę i teleporady mogłaby być udzielana doraźna pomoc, ale pacjent otrzymałby też jasną informację czy konieczna jest bezpośrednia wizyta.
- Jak to zadziała? Trudno powiedzieć - stwierdza J. Krajewski.
Przekonuje jednak, że niezbędna jest szeroka kampania informacyjna dla pacjentów, aby nie pogubili się w nowym systemie i aby utrwalić też informacje o tym, z jakimi dolegliwościami należy kierować się do placówek nocnej pomocy, a z jakimi do SOR-ów.
Bolączką wciąż nieuzasadnione wzywanie karetki i wizyty na SOR
Prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych Agnieszka Jankowska-Zduńczyk przypomina, że ideą NOL było to, aby pacjenci wieczorem i w nocy nie wzywali pogotowia w sytuacji, gdy pojawią się nagle takie dolegliwości jak np. gorączka czy skoki ciśnienia.
W jej ocenie, obesny system jednak nie spełnia tych cel ów, dla kt órych była stworzona nocna opieka, bo nadal wielu pacjent ów z trywialnymi przypadłościami kieruje się wieczorem i w nocy po poradę lekarską.
A. Jankowska-Zduńczyk sceptycznie odnosi się do propozycji nowego modelu i wprowadzenia platformy, za pomocą kt órej udzielane będą teleporady. Wskazuje, że nie określono jednoznacznie, kto i z jakimi kwalifikacjami będzie po drugiej stronie słuchawki prowadził rozmowy z pacjentem. Podkreśla też stanowczo, że trudno udzielać teleporad nie znając problemów zdrowotnych i pełnej dokumentacji pacjenta.
Według niej, zaproponowany model może skutkować tym, że pacjenci korzystający z platformy telefonicznej w dużej mierze będą odsyłani na wizyty bezpośrednie do lekarza. Szczególnie jeśli porad będą udzielać np. lekarze bez doświadczenia zawodowego, pielęgniarki lub ratownicy medyczni.
- Nowy model może nie przynieść oczekiwanego skutku, bo pacjenci będą w dużej mierze odsyłani na wizytę do lekarza - stwierdza.
Teleporada raz ganiona, raz chwalona
Przypomina też, że wobec lekarzy rodzinnych pojawiały się zarzuty, że udzielane przez nich teleporady, i to w sytuacji, gdy udzielali ich swoim pacjentom, kt órych znają i mają pełny dostęp do ich dokumentacji, mogą być niebezpieczne dla pacjent ów.
- To jakie jest logiczne wytłumaczenie dla propozycji jednolitej centralnej platformy udzielającej teleporad wszystkim, niezależnie od wieku i rodzaju problemu zdrowotnego? - pyta A. Jankowska-Zduńczyk.
Kolejny zarzut, to też brak jasnych informacji dla pacjent ów, do czego służy nocna opieka zdrowotna i z jakimi dolegliwościami pacjent powinien zgłaszać się właśnie tam.
- Trywialne przyczyny zgłoszeń powinny być eliminowane, ale fakt, że z takimi pacjenci nadal się zgłaszają świadczy o braku właściwej edukacji pacjent ów - ocenia A. Jankowska-Zduńczyk.
Jednocześnie podkreśla, że rozumie potrzebę i intencje takiego zorganizowania w nocy i święta opieki zdrowotnej, aby karetki wyjeżdżały wyłącznie do pilnych przypadk ów, a nie zwykłej gorączki, a także potrzebę rozwoju innych form kontaktu z pacjentem.
- Nie da się jednak tego zrobić bez dobrego przygotowania kadr i uwzględnienia wielu aspekt ów oraz szczeg ół ów organizacyjnych i klinicznych - zastrzega.
Sceptycznie odnosi się też do propozycji, aby centra pomocy doraźnej udzielały niek órych świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. - Trzeba się zastanowić czy obecny stan kadr medycznych na to pozwoli - dodaje.
Brakuje pełnego dostępu do elektronicznej dokumentacji pacjentów
Także były prezes NFZ Tadeusz Jędrzejczyk zwraca uwagę, że teleopieka daje pewną szansę na szybki kontakt, jednak jest też obarczona pewnym ryzykiem przy braku pełnego dostępu do dokumentacji.
Według T. Jędrzejczyka, nowy model nocnej opieki oparty w pierwszej kolejności na teleporadzie mógłby być dobrym rozwiazaniem jednak z zastrzeżeniem właśnie dostępu do elektronicznej dokumentacji pacjenta.
- Żeby mogło to zadziałać, to powinien być pełny dostęp do dokumentacji elektronicznej - stwierdza.
Pozytywnie ocenia zaś kierunek, aby w ramach platformy i rozmowy telefonicznej pacjent był ewentualnie kierowany na wizytę w centrum pomocy doraźnej i miałby jasną informację, jaki jest tam obecnie czas oczekiwania.
Centra pomocy doraźnej w nowej roli
Odnosi się też do zadań centrów pomocy doraźnej i realizacji niektórych zakresów AOS. Idea centrów doraźnej pomocy, jako miejsc, które zaopatrywałyby drobne zachorowania niewymagające hospitalizacji, ale także rezlizowane byłby tam niektóre świadczenia z zakresu AOS, jak np. usunięcie ciała obcego z oka czy drobna chirurgia, w ocenie T. Jędrzejczyka, mogłaby dobrze funkcjonować.
Przypomina, że postulat stworzenia takich centrów pojawił się w trakcie konferencji poświęconej funkcjonowaniu szpitalnych oddziałów ratunkowych organizowanej przez Samorząd Województwa Pomorskiego jeszcze w 2019 roku.
Były prezes NFZ podaje przykład, takiego centrum, które działało w Gdańsku przy szpitalu studenckim.
- Tam takie centrum działało i z powodzeniem, kompleksowo obsługiwało pacjentów - stwierdza. Zastrzega jednak, że większym wyzwaniem może okazać się zorganizowanie takich centrów poza dużymi miastami, w miejscach słabiej zaludnionych, z mniejszym zapleczem kadrowym.
Jednocześnie pilotaż to byłby czas niezbędny na wypracowanie odpowiednich standardów, zarówno co do wyposażenia, czasu działania jak i właśnie zabezpieczenia kadrowego.
- Warto zwrócić uwagę, że zapotrzebowanie na tego typu świadczenia charakteryzuje się olbrzymią zmiennością. Wskazuje to, że potrzebne byłoby hybrydowe finansowanie, uwględniające zarówno koszty utrzymania potencjału w gotowości, np. w formie ryczałtu, koszty zmienne zabezpieczające okresowe zwyżki, np. w miejscowościach turystycznych, jak i zabezpieczenie jakości oraz ciągłości udzielonych w takich centrach świadczeń, np. w formie korygujących wskaźników jakościowych- wylicza T. Jędrzejczyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!