Reklama

Krajowa Sieć Onkologiczna. Środowisko onkologów ma wiele uwag

Polityka Zdrowotna
10/01/2022 19:42

Niedawno do konsultacji trafił projekt ustawy, który ma wprowadzić od 2023 r. Krajową Sieć Onkologiczną. Część ekspertów ze środowiska onkologów ma jednak do projektu liczne uwagi. Jak podkreślają, zmiany w onkologii są konieczne, jednak ostrzegają, że projektowane zapisy mogą pogorszyć, a nie poprawić dostęp do leczenia onkologicznego dla pacjentów. Krytykują m.in. centralizację czy kryteria wejścia do sieci.

W poniedziałek w Sejmie odbyła się debata - wysłuchanie eksperckie organizowane przez Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska - Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni.

Dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii dr Adam Maciejczyk podkreślał, że onkologia boryka się z wieloma problemami i jeżeli nie spowodujemy zmian, to problemy te będą się pogłębiać. 

Jak mówił, pilotaż i sieć mają sprawić, że pacjent będzie szedł wystandaryzowaną ścieżką. Przekonywał, że pilotaż sprawił, iż sytaucja pacjentów pod wieloma względami poprawiła się, a sami pacjenci pozytywnie oceniają jakość opieki w pilotażu.

Reklama

Przedstawiciele środowiska onkologów nie kryli jednak krytycznych uwag wobec projektu ustawy o KSO, jak też do pilotażu sieci, którego ich zdaniem nie da się ocenić, ponieważ zabrakło punktów odniesienia, aby porównać dane. Wskazywali też, że brakuje raportu z realizacji pilotażu, a opeirać moż a się jedynie na pojedynczych prezentowanych danych.

 

Groźna centralizacja w onkologii

Prof. Rodryg Ramlau, Kierownik Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zwracał uwagę, że "zagrożenie nowotworami złośliwymi w polskim społeczeństwie wzrasta dramatycznie". - Możemy spodziewać się zachorowań nawet w skali 500 tys. w skali roku. Stąd zmiany są bezwzględnie konieczne - mówił. Jak dodał, analizując współczynniki 5-letnich przeżyć chorych z nowotworami złośliwymi okazuje się, że są jednymi z najgorszych w UE. Dodał, że ponadto niewielu Polaków ma dostęp do kompleksowego leczenia onkologicznego, a według analiz ośrodków zagranicznych nawet 50 proc. pacjntów onkologicznychw Polsce nie ma takiego dostępu.

Reklama

Jak mówił, dane dotyczace pilotażu nie udowadniają skuteczności wprowadzenia trzystopniowej struktury organizacyjnej ośrodków.

Odnosząc się do projektu ustawy wskazywał, że brakuje tam konkretnych narzedzi, które w sposób jednoznaczny, na podstawie których można będzie ocenić bezpieczeństwo i jakość leczenia onkologicznego. Krytykował też to, że do sieci wejdą tylko ośrodki onkologiczne. - Ustawa jest skoncentrowana tylko na placówkach, które mają w projekcie brać udział - stwierdził. Ponadto według R. Ramlaua, projekt ma na celu "scentralizowanie usług onkologicznych w Polsce, a to kierunek, w którym nie powinniśmy zmierzać". Jak przekonywał, ustawa doprowadzi do ograniczenia dostępności, a nie ułatwienia dla pacjentów.

Reklama

 

Pominięte uczelnie medyczne

W ustawie - jak mówił R.Ramlau - pominięto całkowicie uczelnie medyczne, a w Polsce jest kilkanaście katedr i klinik onkologicznych. Zabrakło też zapisów odnoszących się do funkcjonowania zaplanowanych unitów onkologicznych.

O tym, że z sieci wyeliminowane są ośrodki akademickie mówił również prof. Jacek Jassem,  kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed. Krytykował projekt wskazując, że "przyjęliśmy błędne założenie iż akty prawne odmienią rzeczywistość".

Reklama

- Ta ustawa ma zastąpić plany wdrożenniowe, studia wykonalności. Ma być najpierw ustawa, a potem będziemy zastanawiać się nad tym, jak ją wdrożyć - mówił.

Zarzucał ponadto, że "projekt zakłada hierarchiczną, scentralizowaną biurokratyczną strukturę organizacji opieki onkologicznej, nieprzejrzyste zarządzanie, ustanawia wyższość jednych ośrodków nad innymi, przy czym nie są one wyłaniane na podstawie kryteriów jakościowych, a najpewniej politycznych bez uwzględnienia potencjału naukowo-badawczego i rzeczywistego doświadczenia". Jak dodał, ośrodki referencyjne, jako centra monitorowania, miałyby monitorować również same siebie, co oznacza konflikt interesów.

Reklama

 

Tylko placówki z sieci udzielą świadczeń onkologicznych

Ponadto podkreślał, że projekt zakłada, iż wszystkie województwa mają podobne zasoby infrastruktury i ludzkie pozwalające na stworzenie trzystopniowego podziału ośrodków. - Tak nie jest. Pomiędzy województwami są rażące różnice. Są województwa gdzie w ogóle nie operuje się chorych na raka płuca - mówił.

Odniósł się też do kwesti mierzenia jakości. - Istnieje taka potrzeba, ale mamy brak doświadczenia. Mamy Centrum Monitorowania Jakości, ale zajmuje się tylko akredytacją, a nie monitoruje procesu leczenia - stwierdził prof. J. Jassem. Według niego, ze strony administracji w sektorze ochrony zdrowia nie ma zainteresowania wdrożeniem mierników jakości w poszczególnych nowotworach. 

Reklama

Zwracał też uwagę na pełnienie nadzoru nad realizacją indywidualnych planów leczenia. - Kto ma to robić? Czy urzędnicy? Jakie mają do tego kompetencje?  - pytał i podkreślał, że powinni to robić lekarze, ale tych jest zbyt mało. - Kto wykona tak ogromne zadanie?- dopytywał.

Wątpliwości ekspertów budzi też zapis projektu, który przewiduje, że wyłącznie podmioty wchodzące w skład KSO mogłyby wykonywać świadczenia onkologiczne. Jak mówił prof. J. Jassem w Polsce opiekę tę sprawuje tysiące poradni, np. poradnie ginekologiczne, pulmonologiczne i setki szpitali, które nie weszłyby do sieci, zaś przeniesienie pacjentów stamtąd do ośrodków w sieci byłoby niewykonalne. Dopytywał też, co z udzielaniem świadczeń onkologicznych w trybie nagłym w ośrodkach spoza sieci.

Reklama

Przyznał, że pewna centralizacja procedur jest potrzebna, np. w zakresie chirurgii onkologicznej, gdzie świadczenia są zbyt rozproszone. Jednak jak przekonywał, nie trzeba do tego ustawy, a wystarczy zarządzenie NFZ. Podobnie bez ustawy każdy szpital może stworzyć własną infolinię dla pacjentów.

Jak ocenił, koncepcja projektu ustawy jest niewykonalna, a wdrożenie spowodowałoby ogromny bałagan i chaos i to w sytuacji, gdy z powodu COVID-19 mamy ogromne zapóźnienia w diagnostyce onkologicznej.

Negatywnie ocenił też realizację pilotażu. - Pilotaż to kompromitacja, nie przedstawiono pełnego sprawozdania, przedłużono go o kolejny rok. Nie wykazał, że rozwiązania przyczyniły się do poprawy opieki onkologicznej. Nie wiem na jakiej podstawie padają stwierdzenia o skróceniu czasu oczekiwania pacjentów, bo nie mamy punktu odniesiennia. Nikt nie zbadał wskaźników przed wprowadzeniem pilotażu. A jeżeli nawet jakieś wskaźniki się poprawiły, to skąd wiadomo, że dzięki pilotażowi - wyliczał.

Reklama

 

Potrzebne leczenie onkogeriatryczne

Z kolei prof. Wiesław Jędrzejczak, hematolog z Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych CSK WUM stwierdził, że w przypadku tego projektu nie powinniśmy mówić o sieci, ale o "choince, strukturze pionowej".

Jak mówił, proponowana sieć nie rozwiązuje też problemu związanego z demografią, czyli tego, że coraz więcej osób z nowotworem to osoby starsze, które wymagają jednocześnie leczenia innych chorób współistniejących. - Do tego potrzebne jest stworzenie ośrodków onkologicznych w szpitalach specjalistycznych, aby jednocześnie można było prowadzić leczenie chorób współistniejących, gotowe do prowadzenia leczenia onkogeriatrycznego - proponował.

Reklama

Natomiast prof. Cezar Szczylik, onkolog, kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Szpitala Europejskie Centrum Zdrowia Otwock także podkreślał, że problemów polskiej onkologii nie rozwiąże ustawa. Według niego, w onkologii mamy identyczne zjawisko jak nadumieralność z powodu COVID-19, gdzie głównym powodem jest zła organizacja opieki nad pacjentem.

W jego ocenie zmiany należałoby zacząć od oceny zasobów, np. ile mamy rezonansów, tomografów, specjalistów patomorfologii. 

Także prof. Paweł Krawczyk z Katedry i Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zgodził się w przedmówcami. Zwracał też uwagę, że mamy problemy z mierzeniem parametrów. Podał przykład raka płuca, gdzie zmieniła się istotnie jakość i długość życia; kilka lat temu, gdy mieliśmy tylko chemioterapie przeciętna długość życia wynosiła 12-13 miesięcy, a obecnnie jest to 45 miesięcy. Dodał, że tu niezależnie od funkcjonownaia jakiejkolwiek sieci poprawiła się opieka i metody leczenia.

Reklama

 

Sieć onkologiczna a prawa pacjentów

Głos zabierali także przedstawiciele środowiska pacjentów. Prezes Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska podnosiła, że cały czas nie ma pełnego sprawozdania z realizacji pilotażu, a dywagacje dotyczą cząstkowych informacji, które trudno zweryfikować.

Wyrażała też obawy co do projektu ustawy. - Mamy obawy, że dostępność do leczenia będzie jeszcze trudniejsza ze względu na ograniczenie leczenia wyłącznie do ośrodków sieciowych. To ograniczenie praw pacjenta. Jeżeli pacjent zgłosi się z podejrzeniem nowotworu do najbliższego dużego szpitala, to zostanie odesłany? -  pytała. Według niej należałoby nie zawężać, ale poszerzyć dostęp do profilaktyki, diagnostyki i leczenia. Jak mówiła, istnieją obawy, że niespełnienie nawet jednego miernika spowoduje wyłączenie z sieci. Może też zdarzyć sie sytuacja, że na jakimś terenie placówki nie przystąpią do sieci, co ograniczy dostęp dla pacjentów, a ustawa o takiej sytuacji nie mówi.

- Ustawę należy odłożyć i dobrze się nad wszystkim zastanowić, gdy będziemy mieli szczegółowe sprawozdanie z funkcjonowania pilotażu KSO - przekonywała.

 

Czy można zwlekać ze zmianami?

Dr Adam Maciejczyk bronił koncepcji sieci i jak mówił w tym kierunku idą też rozwiązania Komisji Europejskiej. Jak mówił, szereg zarzutów podczas debaty dotyczyło projektu ustawy, a jak dodał, jako przedstawiciel PTO także złożył swoje uwagi.

Zaznaczył, że dla wszystkich jasne jest, że trzeba onkologię zmieniać. - Pytanie czy stać nas na to, aby dalej czekać i nic nie zmieniać?-  pytał. 

Odniósł się też do kwestii pilotażu i jak mówił pełne sprawozdanie zostało złożone do ministerstwa zdrowia w grudniu ub. roku. 

 

Wiele pytań i wątpliwości

Senator Beata Małecka-Libera na zakończenie podkreślała, że to debata ekspercka, a różnica zdań pokazuje, że albo jest zbyt mało informacji, albo różnice są tak duże, że wybrzmiały na sali.

- Aby dojść do standardów europejskich trzeba przyjąć zasady jakościowe, których nie mamy. Nie mamy ustawy o jakości. Wejście do sieci na podstawie kryteriów zasobów, to jakościowo za mało - przekonywała. Według niej, istotna jest też kwestia finansowania, bo mamy rozproszone źródła m.in. Fundusz medyczny, Narodową Strategię Onkologiczną. Przypomniała, że pieniądze miały pochodzić także z Krajowego Planu Odbudowy.

Także wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zwracała uwagę, że spotkanie zorganizowano, bo projekt budzi wiele wątpliwości. - Chcemy dobrze się przygotować i mieć pełną wiedzę. Na pewno kluczowy będzia raport z pilotażu - zaznaczyła.

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości