Wtorkowe dane dotyczące liczby nowych zakażeń wydają sę bardziej optymistycne, bo potwierdzono 18,1 tys. takich przypadków, co oznacza spadek w porównaniu z danymi z ubiegłego tygodnia. Jednak są też gorsze wieści, a mianowicie liczba zgonów przekroczyła pół tysiąca. Głównie są to osoby, które się nie zaszczepiły.
Jak podało we wtorek ministerstwo, dziś zaraportowano 526 ofiar śmiertelnych epidemii.
Większość z tych osób, stanowią ci, którzy się nie zaszczepili. Na 526 zmarłych z powodu COVID-19, aż 386 były to osoby, które nie zdecydowały się na przyjęcie szczepienia.
Mimo, że od wielu miesięcy eksperci przekonują, że jedynie szczepienie może ochronić przed zakażeniem, ciężkim przebiegiem COVID-19 lub ewentualnym zgonem z tego powodu, to właśnie tragiczne statystyki przynosza wprost dowody na to, z jakimi skutkami muszą liczyć się osoby unikające zaszczepienia się.
Szczepienia oczywiście nie chronią w 100 procentach, co również jest podkreślane przez naukowców, lekarzy i decydentów. Jednak i tu liczby pokazują wprost, że jeżli dojdzie do zgonu osoby zaszczepionej z powodu COVID-19, to w przeważającej większości dotyczy to osób z chorobami współistniejącymi.
Według wtorkowych danych o zgonach, spośród osób zaszczepionych, które zmarły, zdecydowana większość, bo 109 - miało choroby współistniejące, a średnia ich wieku to ponad 65 lat.
Wysoka liczba zgonów może utrzymać się jeszcze przez kilka dni, gdyż jest to opóźniony efekt dużych wzrostów liczby nowych zakażeń, jakie odnotowywano w ubiegłym tygodniu. Wówczas dzienne liczby nowych przypadków sięgały powyżej 25 tys. Przełożyło się to też na większą liczbę pacjentów, którzy trafili na łóżka covidowe w szpitalach, także wprost "pod respiratory".
SMS-y do niezaszczepionych
Tymczasem w zakresie przekonywania do szczepień, niewiele dzieje się po stronie rządu już od kilku miesięcy. Statystyki, które łatwo dało się osiągnąć na początku dzięki tym, którzy do szczepień byli przekonani, niewiele się zmieniają od tamtej pory. Faktycznie sieć punktów szczepień istnieje, łatwo zapisać się na wizytę, loteria szczepionkowa się odbyła. Jednak dalszych konkretnych pomysłów brak, a polityka decyduje o tym, że rząd obawia się sięgać po bardziej radykalne rozwiązania, jak zrobiono to w innych krajach.
W poniedziałek ministerstwo wysłało SMS-y do tych osób niezaszczepionych, które mają Internetowe Konto Pacjenta, z informacją o możliwości zaszczepienia się. Jednak czy takie działania wystarczą?
Szansą na podniesienie poziomu szczepień może być fakt, że od połowy grudnia szczepienia mają być dostępne także dla dzieci w wieku 5-11 lat. Jeżeli jednak, jak w przypadku dzieci w wieku 12-18 lat, akcja zachęcająca skończy się głównie na listach do rodziców od ministrów zdrowia czy edukacji, to można spodziewać się podobnych efektów.
Tymczasem w obecnej fali koronawirus nie oszczędza najmłodszych. O ile wcześniej chorowali głównie bezobjawowo, to obecne warianty wirusa powodują ciężkie objawy także u najmłodszych. Znacznie wzrosła liczba hospitalizacji wśród dzieci z COVID-19 i niestety odnotowano też przypadki zgonów. A nie można zapominać o skutkach długofalowych i różnych powikłaniach, które może przynieść zakażenie.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!