Na depresję cierpi około 1,5 mln Polaków. Na całym świecie z depresją zmaga się około 350 mln osób. Szansę na skuteczną walkę z tym schorzeniem psychicznym daje "głęboka stymulacja mózgu". Naukowcy donoszą o pierwszym przypadku wyleczenia pacjentki z depresji za pomocą elektrycznego implantu mózgu.
W Polsce na zaburzenia depresyjne choruje ok. 1 mln osób (2,6 proc. kobiet i 2 proc. mężczyzn). Depresja nie pozwala normalnie pracować, uczyć się, jeść, spać. Pojawia się uczucie bezsilności, bezradności, unikamy spotkań ze znajomymi, towarzyszy nam ciągłe uczucie zmęczenia.
Tylko w 2020 r. osoby ubezpieczone w ZUS na zwolnieniu chorobowym z powodu reakcji na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne, epizod depresyjny oraz zaburzenia depresyjne nawracające przebywały łącznie ponad 17,6 mln dni. W najgorszym wypadku, nieleczona depresja może prowadzić nawet do prób samobójczych pacjentów.
W perspektywie trudności w leczeniu pacjentów oraz ograniczonych zasobach kadrowych w psychiatrii, nadzieje dla pacjentów dają ostatnie doniesienia naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco University of California - UCSF).
Depresja leczona poprzez implanty w mózgu?
Chodzi o leczenie metodą głębokiej stymulacji mózgu (poprzez wszczepienie elektronicznego implantu do czaszki pacjenta), która wciąż budzi pewien lęk wśród pacjentów. Pomimo to jest ona stosowana powszechnie w leczeniu chorób takich jak Parkinson czy epilepsja.
Teraz, można upatrywać szansy w skutecznym leczeniu tą metodą także schorzeń psychiatrycznych. Jak Ci donoszą, za pomocą tej metody udało się wyleczyć pierwszą osobę - 36-letnią kobietę, u której dotychczasowe metody terapii nie przynosiły efektów .
Zespołowi z Uniwersytetu Kalifornijskiego udało się zidentyfikować biomarker – w tym przypadku specyficzny wzór fal mózgowych – który nie został wcześniej zidentyfikowany w przypadku poważnych zaburzeń depresyjnych, i wykorzystali go do personalizacji urządzenia tak, by ten stymulował obszary mózgu tylko czasie i miejscu gdzie biomarker został wyrażony.
Zespół umieścił jedną elektrodę w obszarze mózgu, w którym znaleziono biomarker, a drugą w miejscu, gdzie znajdował się „obwód depresji” kobiety.
Pierwsza sonda wykrywa biomarker, a druga odpowiada za wytworzenie niewielkiego impulsu elektrycznego przez sześć sekund w głębi mózgu, gdy biomarker zostanie zidentyfikowany.
- Skuteczność tej terapii pokazała, że nie tylko zidentyfikowaliśmy prawidłowy obwód mózgu i biomarker, ale byliśmy w stanie odtworzyć go na zupełnie innej, późniejszej fazie badania przy użyciu wszczepionego urządzenia – komentuje szefowa grupy badawczej, Katherine Scangos. -Ten sukces sam w sobie jest niesamowitym postępem w naszej wiedzy na temat funkcji mózgu, która leży u podstaw chorób psychicznych - dodała.
- W pierwszych miesiącach depresja złagodziła się tak gwałtownie i nie byłam pewna, czy to się utrzyma. Ale to trwało – opowiada wyleczona z depresji pacjentka.
Jak wskazują badacze, najprawdopodobniej biomarker wykryty u pacjentki, nie jest uniwersalny dla każdej osoby. To oznacza, że identyczny biomarker musiałby być zidentyfikowany indywidualnie dla każdego pacjenta, aby móc leczyć go w ten sam sposób.
Jak na razie metoda okazała się skuteczna jedynie u jednej pacjentki, jednak Zespół już włącza do badania więcej pacjentów, aby sprawdzić, czy mogą znaleźć bardziej spersonalizowane markery depresji i zapewnić im własny, wyspecjalizowany „stymulator mózgu”.
źródło: UCSF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!