Choć statystyki pokazują, że mężczyźni piją częściej, to właśnie kobiety – gdy już trafią na terapię – wykazują niezwykłą determinację w walce o powrót do zdrowia. Z okazji Światowego Dnia Trzeźwości, psycholog dr hab. Krzysztof Gąsior obala mity dotyczące kobiecego alkoholizmu i wskazuje, gdzie tkwi klucz do sukcesu w leczeniu.
W 2024 roku ze specjalistycznego wsparcia leczenia uzależnień skorzystało ponad 175 tys. osób. Choć według Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom kobiety stanowią około 20% tej grupy, ich droga do trzeźwości różni się diametralnie od tej, którą pokonują mężczyźni.
Eksperci wskazują na zjawisko tzw. teleskopowania – u kobiet picie ryzykowne zaczyna się zazwyczaj później niż u mężczyzn, ale proces uzależnienia postępuje znacznie szybciej. Dr hab. Krzysztof Gąsior, Dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Profilaktyki i Edukacji, wyjaśnia fundamentalną różnicę w motywacjach obu płci:
– Uzależnienie to nie choroba woli, a uczuć. Jego głównym mechanizmem jest nałogowe regulowanie różnych emocji. Kobiety w alkoholu szukają leku na różne problemy emocjonalne, lękowe, depresyjne, na problemy życiowe. Natomiast mężczyźni częściej piją w towarzystwie, w celach euforycznych – żeby poprawić sobie nastrój, który i tak nie jest szczególnie zły.
Kobiety częściej wybierają słabsze alkohole, pijąc regularnie, niemal codziennie. Szybciej też odczuwają fizyczne i psychiczne skutki nałogu, z których najtrudniejszymi są dojmujący wstyd i poczucie winy.
Przez lata społeczny brak przyzwolenia na picie kobiet paradoksalnie nie chronił ich przed chorobą, lecz spychał ją do podziemia. Kobiety piły w samotności, skrycie, bojąc się potępienia.
– Mity społeczne na temat pijących kobiet nie ułatwiały im ani przebiegu leczenia, ani zdrowienia, czyli znajdowania sensu życia, nowego sposobu na nie – wyjaśnia Gąsior.
Specjalista przypomina, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu uzależnienie kobiet porównywano do choroby nowotworowej – rozwijającej się skrycie, by nagle doprowadzić do wyniszczenia organizmu. Dziś to podejście się zmienia, a większa świadomość pozwala na szybszą interwencję.
Okazuje się, że to właśnie kobiety mają w sobie większą siłę do walki o zmianę swojego życia, jeśli tylko otrzymają odpowiednie wsparcie.
– Współcześnie kobiety są bardziej od mężczyzn zmotywowane do podejmowania leczenia, m.in. z powodu doświadczanych skutków, niezależnych od ilości spożywanego alkoholu, ale od biologicznej odporności organizmu na jego działanie. Samo leczenie kobiet, o ile prowadzone w odpowiednich warunkach interwencyjnych i motywacyjnych, przynosi, moim zdaniem, lepsze skutki niż w przypadku mężczyzn – ocenia ekspert.
Reklama
Kluczem do sukcesu jest jednak otoczenie. Postawa partnera bywa decydująca – może on stać się barierą („to wstyd, wypisz się”) lub największym sojusznikiem w drodze do trzeźwości.
Współczesna terapia kobiet musi wykraczać poza samą abstynencję. Psychologowie zwracają uwagę na konieczność leczenia współistniejących zaburzeń lękowych czy depresji, które często są fundamentem nałogu. Bardzo istotnym elementem jest praca z traumą.
– U dużej grupy kobiet występuje złożony zespół stresu pourazowego, który może być efektem różnych traum doświadczanych w życiu, np. zaniedbania w dzieciństwie czy przemocy seksualnej we wczesnej młodości. Bardzo trudnym dla dziecka doświadczeniem, jednym z najbardziej obciążających, jest bycie świadkiem przemocy między rodzicami. Źródłami traumy mogą być też ciężka choroba rodzica lub jego uzależnienie, a w dorosłym życiu – mobbing, uwikłanie w toksyczny związek czy udział w wypadku. Co do zasady, ludzie radzą sobie z trudnymi doświadczeniami, ale im jest ich więcej i im bardziej się one kumulują, tym odporność psychiczna jest słabsza – mówi psycholog.
Reklama
Dr Gąsior postuluje tworzenie osobnych grup terapeutycznych dla kobiet oraz wsparcie w opiece nad dziećmi, co często stanowi fizyczną barierę w podjęciu regularnych spotkań. Czasami niezbędna jest również terapia par:
– To nie są intensywne formy terapii, a kilka, kilkanaście spotkań, które odbywają się co dwa tygodnie. Jest to jednak element stabilizujący pacjentkę i umożliwiający jej zmianę w różnych obszarach życia.
Choć obchodzimy Światowy Dzień Trzeźwości, dane GUS za 2024 rok są alarmujące. Średnie spożycie alkoholu w Polsce wynosi 8,8 litra czystego spirytusu na mieszkańca. Obrazowo to aż:
320 butelek piwa,
106 butelek wina,
lub 44 półlitrowe butelki wódki rocznie na każdego Polaka (wliczając dzieci).
W obliczu tych liczb eksperci przypominają: alkoholizm nie jest kwestią "silnej woli", ale chorobą, która wymaga profesjonalnego, empatycznego leczenia dostosowanego do płci i historii pacjenta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze