Polski system ochrony zdrowia jest chory w wielu obszarach. Jakość, finansowanie oraz racjonalne wydatkowanie środków, to elementy, które szczególnie wymagają poprawy - oceniły ekspertki podczas Akademii Managera Ochrony Zdrowia organizowanej przez Medidesk.
Poziom finansowania ochrony zdrowia oraz efektywność wydatkowanych środków, kwestia jakości, efektywne zarządzanie kadrami - każdy z tych elementów wymaga gruntownego przemodelowania przez publicznego płatnika ochrony zdrowia - oceniły ekspertki podczas sesji Akademii Managera Ochrony Zdrowia w Warszawie. Jak podkreślały, w zarządzaniu zdrowiem, tak samo jak ochroną zdrowia, ważne jest określenie sobie celu. Ten, przez resort pozostaje niezdefiniowany.
Bez orientacji na cel - zdrowie - popełniamy całą masę błędów. Nie nauczyliśmy społeczeństwa, ze głównym podmiotem który ma sprawczości na zdrowie jest obywatel. To nie minister zapewni długowieczność. To my sami za to odpowiadamy. Przez to, że nie zainwestowaliśmy w kompetencje pacjentów, teraz nie mamy partnera w do rozmowy o zdrowiu - mówiła Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Reklama
Jak wskazywała, w praktyce jesteśmy zorientowani na zarządzaniu zasobami, alokacji środków a nawet nie mierzymy tych działań przez efekt zdrowotny.
- Mamy społeczeństwo starzejące się i schorowane. Mało dotknięte profilaktyką. Opieramy się na systemie naprawczym. Ratujemy zdrowie a nie zapobiegamy chorobom - mówiła Anna Rulkiewicz, Grupa LUX MED.
- Ścigamy się przy finansowaniu nowych technologii. One są świetne, ale drogie. W tym samym czasie mierzymy się z rosnącymi kolejkami do specjalistów a zarządzający placówkami, ze wzrostem wynagrodzeń w ochronie zdrowia - dodała.
Jak podkreślały ekspertki w trakcie swoich wypowiedzi, finansowanie ochrony zdrowia, pomimo wzrostów wciąż jest poniżej średniej krajów OECD.
-Przy bardzo okrojonych zasobach środków na ochronę zdrowia, pomimo historycznych wzrostów, w skali do PKB tkwimy na tym samym poziomie 4,8-4,9% PKB. Na liście inwestorów w zdrowie jesteśmy w ogonie europy. Ustawa o 6% PKB jedynie zamydla percepcję wydatków na zdrowie - mówiła Małgorzata Sobotka-Gałązka.
"Płatnik nie jest w stanie udźwignąć potrzeb naszego społeczeństwo" - podkreśliła Anna Rulkiewicz. Jak wskazała, istnieje potrzeba zróżnicowania płatników. Jak? Choćby poprzez przegląd koszyka świadczeń gwarantowanych.
- Partnerstwa Publiczno Prywatnego w ochronie zdrowia mamy bardzo mało, a zazwyczaj inicjatywa wychodzi z sektora prywatnego. Cały system jest oparty na systemie publicznym. Publiczny płatnik nie dostrzega, że sektor prywatny mógłby zaoszczędzić koszta czy to w postaci sprzętu, czy w byciu operatorem przy inwestycjach choćby w infrastrukturę - mówiła Anna Rulkiewicz.
Prezeska Grupy LUXMED podkreślała przy tym jak COVID-19 pokazał, że sektor prywatny może współpracować z płatnikiem publicznym. - Nie trzeba na wszystko wydawać pieniędzy publicznych. Do części inwestycji można wykorzystać sektor prywatny - mówiła.
Wyobrażam sobie także, partnerstwo w sposób usystematyzowany. Gwarancja w koszyku świadczeń, gwarancja w ubezpieczeniach prywatnych… Czy to w stomatologii czy onkologii - oferujemy świadczenia i leki poza koszykiem - podkreślała Anna Rulkiewicz.
Jak wskazała Małgorzata Gałązka-Sobotka, "dziś system zdefiniował cel - będziemy właścicielami". - A powinniśmy być właścicielami narastającego kapitału zdrowia. Lokujemy inwestycje nie w zdrowie, a w mury i infrastrukturę - oceniła.
- Musimy się zastanowić czy gdy są chętni inwestorzy, to musimy wykładać kapitał płatnika w infrastrukturę i sprzęt medyczny. Mogliby to finansować prywatni świadczeniodawcy, a zaoszczędzone pieniędzy moglibyśmy przeznaczyć na diagnostykę, profilaktykę czy kadrę pomocniczą tj. Edukatorów zdrowia, asystentów medycznych.... - mówiła Małgorzata Gałązka-Sobotka.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze