Gruźlica wielolekooporna (MDR-TB) jest postacią gruźlicy, która wykazuje oporność na dwa najważniejsze leki przeciwgruźlicze i stanowi poważne wyzwanie dla działań związanych z kontrolą gruźlicy oraz wymaga skomplikowanego leczenia. Skąd wzięło się więcej zachorowań?
Spowodowane przez pandemię COVID-19 dwuletnie osłabienie kontroli nad innymi chorobami zakaźnymi oraz oporność bakterii na leczenie farmakologiczne – to najważniejsze powody, dla których do publicznej dyskusji powraca temat gruźlicy, wciąż określanej jako choroba powszechna. Wraca również, temat gruźlicy opornej na leczenia.
Oporność choroby na dwa najważniejsze leki przeciwgruźlicze: rifampicynę i izoniazyd, to duży problem w prowadzeniu terapii przeciwgruźliczej. Postawienie diagnozy gruźlicy wielolekoopornej stanowi wyzwanie przed leczącym i wymaga skomplikowanego leczenia.
Nadzieją na skuteczną terapię gruźlicy lekoopornej jest opracowany przez WHO 6-miesięczny schemat leczenia nowym lekiem – pretomanidem. Stosuje się go w połączeniu z izoniazydem i bedakiliną lub opcjonalnie moksyfloksacyną, aby szybko nie wytworzyła się odporność na ten lek.
Według estymacji World Health Organization (WHO) na świecie co roku 10,5 mln ludzi zapada na gruźlicę, przy czym ok. 3 mln w ogóle nie jest diagnozowanych i leczonych. W 2021 r. zapadalność na gruźlicę w Europie na 100 tys. osób wynosiła 7,4, przy czym np. w Grecji kształtowała się na poziomie 1,9, a z kolei w Rumunii 41,6. Szczególnym przypadkiem jest gruźlica wielolekooporna wywołana przez prątki oporne jednocześnie na dwa najważniejsze leki przeciwprątkowe, czyli rifampicynę i izoniazyd. Każdego roku na całym świecie odnotowuje się ok. 500 tys. przypadków gruźlicy wielolekoopornej.
Przez wiele lat Polska była w grupie 10 państw Unii Europejskiej o najniższym wskaźniku MDR-TB. W 2020 r. mieliśmy 38 chorych, ale w 2022 r. już 98. Ten wzrost jest związany z przybyciem do nas uchodźców z Ukrainy. Wśród chorych na MDR-TB 51 osób to obywatele tego kraju. Gruźlica wielolekooporna staje się poważnym problemem w wielu regionach świata – zauważyła prof. Maria Korzeniewska-Koseła.
Od września ubiegłego roku, a jest realizowany przy wsparciu Funduszu Medycznego program leczenia chorych na gruźlicę wielolekooporną, program przygotowany z założenia dla niedużej populacji pacjentów. W programie leczenia gruźlicy MRD-TB stosowany jest pretomanid i inne technologie lekowe o wysokiej innowacyjności. Z przed refundacyjnych analiz wynika, że program ten mógłby objąć kilkudziesięciu pacjentów rocznie. Według naszej wiedzy aktualnie korzysta z niego kilku chorych rocznie. Tempo włączania pacjentów, jest wolne. Co rodzi pytanie o odpowiednią konstrukcje programu. Ministerstwo Zdrowia w dyskusjach na ten temat deklaruje, że widzi przestrzeń do optymalizacji założeń programu i dysponuje odpowiednimi narzędziami, aby je skorygować.
Tego programu nie można porównywać ani pod względem liczby pacjentów, ani nakładów z budżetu państwa z żadnym innym programem lekowym. W relacji na przykład do programu dla pacjentów z mukowiscydozą – który jest jednym z najbardziej kosztownych, program lekowy w gruźlicy wielolekoopornej jest programem kameralnym, dotyczącym niewielkiej liczby pacjentów. I to takich, których musimy sami znaleźć – powiedział dr hab. Szczepan Cofta. – Pacjenci są włączani do programu lekowego wolniej, ale to efekt dostosowania się do ostrych wymogów WHO. Aby otrzymać pretomanid, chory nie może być leczony innymi lekami dłużej niż miesiąc, bo bardzo szybko nabędzie oporność na tę substancję.
Jak widać, zabezpieczenie lekowe w postaci wsparcia z Funduszu Medycznego i finansowania programu lekowego jest, należy podjać wyzwanie dokładniejszej diagnostyki pacjentów z oporną na leczenie gruźlicą, żeby móc o nich również zadbać i zabezpieczyć terapią.
Przyczyną powrotu dawnych chorób zakaźnych takich jak gruźlica jest chociażby zmieniająca się sytuacja geopolityczna i pojawienie się nowych szczepów znanych bakterii, które przybywają do Polski wraz z ich nosicielami z Ukrainy z powodu relokacji w wyniku wojny, jak też z pacjentami z innych stron świata. Do tego dołączył problem uchylania się od obowiązkowych szczepień dzieci i niskie stopnie wyszczepienia ludności napływowej. To te zjawiska powodują wzrost zachorowań, a mogą spowodować również zwiększenie liczby chorych na gruźlicę w przyszłości.
W 2022 r. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny zgłosił 72 tys. uchyleń. Niestety nie wiemy, jaki był wśród nich odsetek uchyleń od szczepienia przeciwko gruźlicy. Możemy mieć nadzieję, że niewielki, ponieważ szczepienie to wykonuje się w ciągu 24 godzin od narodzin dziecka, a rodzice są wówczas zajęci zupełnie innymi kwestiami – powiedział Igor Grzesiak z Instytutu Praw Pacjentów i Edukacji Zdrowotnej.
Reklama
Do grup, które należałoby wesprzeć edukacyjnie, ekspert zaliczył obywateli Ukrainy chroniących się przed wojną w naszym kraju, a także osoby będące nosicielami wirusa HIV i chorujące na AIDS.
Ryzyko zakażenia prątkiem gruźlicy przez każdego z nas w ciągu całego życia wynosi ok. 10 proc. U osób z HIV i AIDS to ryzyko wzrasta nawet 35-krotnie. Ale też maleje, jeśli te osoby zostaną włączone do terapii antyretrowirusowej – stwierdził ekspert.
Edukacja, szczepienia i poprawa barier administracyjnych w programie lekowym mają szansę spowodować, że oporność ( a nawet wielolekooporność) zostanie przełamana.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze