Reklama

Gdy ciało mówi to, czego psychika nie potrafi. Prof. Katarzyna Schier o psychosomatyce

Zaburzenia psychosomatyczne wciąż budzą niepewność – zarówno u pacjentów, jak i u specjalistów. Czy to dzieje się „tylko w głowie”, czy jednak „prawdziwa choroba”? A może podział na ciało i psychikę dawno przestał mieć sens? O tym, dlaczego psychosomatyka wymaga myślenia interdyscyplinarnego i dlaczego ciało często płaci cenę za nierozpoznaną traumę, opowiada prof. dr hab. Katarzyna Schier, psycholożka oraz psychoanalityczka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Psychosomatyka - więcej niż suma ciała i psychiki

Choć dziś coraz częściej mówi się o jedności ciała i psychiki, w medycynie i psychologii nadal funkcjonuje silny podział. Tymczasem – jak podkreśla prof. Katarzyna Schierzaburzenia psychosomatyczne są specyficzną kategorią, wymagającą szczególnej uwagi diagnostycznej i terapeutycznej.

W krajach takich jak Niemcy od dekad działają kliniki psychosomatyczne, w których pacjentem zajmuje się interdyscyplinarny zespół: lekarze, psychologowie, psychoterapeuci i wyszkolony personel medyczny. Kilkutygodniowa hospitalizacja pozwala tam odpowiedzieć na kluczowe pytanie: co w danym przypadku wymaga pierwszoplanowej interwencji – ciało czy psychika?

Reklama

W Polsce takie podejście wciąż pozostaje wyjątkiem, a nie standardem.

Dlaczego choroba pojawia się „właśnie teraz”?

Jednym z najważniejszych pojęć w psychosomatyce jest czynnik wyzwalający. Profesor Schier podkreśla, że nie wystarczy mówić o biologicznych predyspozycjach czy genetyce. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego objawy pojawiają się w konkretnym momencie życia?

Silny, przewlekły stres – rozwód, utrata relacji, żałoba, długotrwałe poczucie zagrożenia – uruchamia złożone mechanizmy neurobiologiczne. Długotrwałe podwyższenie poziomu kortyzolu wpływa m.in. na: osłabienie układu odpornościowego, reakcje zapalne, funkcjonowanie hipokampa i ciała migdałowatego, regulację snu, apetytu i napięcia mięśniowego.

Reklama

Jeśli stres nie zostaje przepracowany, organizm nie wraca do stanu równowagi, a ciało zaczyna „pamiętać” zagrożenie.

Pamięć ciała i automatyczne reakcje stresowe

Wielu pacjentów doświadcza objawów, które wydają się nieadekwatne do aktualnej sytuacji: bóle brzucha, napięcie, problemy jelitowe, duszności. Jak zauważa prof. Schier, ciało może reagować na podstawie utrwalonych schematów, wykształconych w przeszłości.

Przykładem są osoby latami funkcjonujące w warunkach ciągłej oceny i presji – choćby absolwenci szkół muzycznych czy sportowych. Nawet po zakończeniu kariery ciało może reagować tak, jakby zagrożenie nadal istniało.

Reklama

Czy sama psychoterapia wystarczy?

W przypadku zaburzeń psychosomatycznych klasyczna psychoterapia werbalna często okazuje się niewystarczająca, jeśli jest stosowana w izolacji. Profesor Schier podkreśla, że praca wyłącznie na poziomie przekonań i narracji nie zawsze dociera do tego, co zapisane w ciele.

Dlatego coraz większą rolę odgrywają: psychoterapia poprzez ciało (np. psychoterapia tańcem i ruchem), metody somatyczne, takie jak Somatic Experiencing, uważne, indywidualnie dobrane formy pracy z napięciem i regulacją układu nerwowego (np. TRE).

Reklama

Jednocześnie badaczka przestrzega przed nieodpowiedzialnym stosowaniem intensywnych technik kathartycznych, zwłaszcza u osób z doświadczeniem traumy, które mogą prowadzić do retraumatyzacji.

Trauma relacyjna i parentyfikacja – gdy ciało „płaci cenę”

Szczególnym obszarem zainteresowań prof. Katarzyny Schier jest parentyfikacja, czyli odwrócenie ról w rodzinie, gdy dziecko przejmuje funkcje dorosłego. Badania i obserwacje kliniczne pokazują wyraźny związek między parentyfikacją a rozwojem zaburzeń psychosomatycznych.

Dziecko, które musi „chronić” psychicznie rodzica, często tłumi złość, lęk i agresję, kieruje te emocje przeciwko sobie, doświadcza zaburzeń "ja" cielesnego.

Reklama

W psychoanalizie mówi się wówczas, że ciało staje się obiektem, który ponosi koszt nierozpoznanego cierpienia psychicznego.

Trauma przywiązania jako wspólny mianownik

Jednym z najczęstszych nieporozumień wokół zaburzeń psychosomatycznych jest przekonanie, że „idą w pakiecie” z innymi diagnozami – depresją, zaburzeniami lękowymi czy problemami z więzią. Prof. Katarzyna Schier proponuje inne spojrzenie: nie chodzi o prostą kumulację zaburzeń, lecz o wspólne źródło.

Tym źródłem bardzo często jest trauma relacyjna, a dokładniej – trauma przywiązania. Jej korzenie sięgają wczesnego dzieciństwa, kiedy dziecko nie było wystarczająco widziane, regulowane i odzwierciedlane przez opiekuna. Jeśli rodzic sam nie potrafił regulować emocji, dziecko nie miało szansy się tego nauczyć.

Reklama

Taka wczesna luka sprawia, że człowiek staje się bardziej podatny na kolejne traumatyzujące doświadczenia – przemoc, wykorzystanie, długotrwały stres. I to właśnie w tym sensie zaburzenia psychosomatyczne rzadko występują „w próżni”.

Gdy regulacja emocji zawodzi

Badania, na które powołuje się prof. Schier – m.in. prowadzone na niemal tysiącu pacjentów klinik psychosomatycznych w Niemczech – pokazują wyraźny związek między parentyfikacją emocjonalną (odwróceniem ról w relacji z rodzicem) a depresją oraz problemami psychosomatycznymi.

Reklama

Kluczowym mechanizmem okazuje się zaburzona regulacja emocji. Osoba, która nie nauczyła się rozpoznawać i różnicować swoich stanów wewnętrznych, pozostaje w chronicznym napięciu. Ciało przejmuje wtedy rolę regulatora.

Somatyzacja a choroba psychosomatyczna – ważne rozróżnienie

W klasycznym, psychoanalitycznym ujęciu psychoanalityka Petera Kuttera proces wygląda następująco:
najpierw pojawia się trudne wydarzenie, z którym psychika próbuje poradzić sobie na poziomie umysłu. Gdy to się nie udaje, dochodzi do somatyzacji – regresji do bardziej pierwotnego, dziecięcego sposobu reagowania ciałem.

Reklama

Różnica między zwykłą somatyzacją a zaburzeniem psychosomatycznym jest zasadnicza:

  • somatyzacja jest odwracalna (np. ból brzucha przed egzaminem),

  • zaburzenie psychosomatyczne utrwala się, gdy stres lub poczucie utraty trwają zbyt długo.

Wtedy chorować zaczyna „najsłabsze ogniwo” organizmu – układ sercowo-naczyniowy, pokarmowy, oddechowy czy hormonalny – często zgodnie z genetycznymi predyspozycjami.

Aleksytymia – brak słów dla emocji

Jednym z najważniejszych pojęć w nowoczesnej psychosomatyce jest aleksytymia, czyli dosłownie "brak słów dla emocji". To stan, w którym osoba nie potrafi nazwać swoich uczuć, nie rozróżnia emocji od doznań cielesnych oraz reaguje przede wszystkim zachowaniem, a nie refleksją.

Reklama

Badania prof. Schier nad pacjentami z astmą oskrzelową pokazują, że poziom aleksytymii u nich – oraz u ich rodziców – jest istotnie wyższy. Jeśli rodzic sam nie umie mówić o emocjach, nie nauczy tego dziecka.

W konsekwencji dorosły człowiek:

  • nie wie, czy się boi, wstydzi czy złości,

  • nie odróżnia napięcia od głodu,

  • reguluje się automatycznie, np. jedzeniem lub unikaniem.

Brakuje mu najważniejszego narzędzia samoregulacji: symbolu, czyli słowa.

Nowoczesna diagnoza psychosomatyczna

Współczesna psychosomatyka coraz częściej odchodzi od pytania „dlaczego?” na rzecz pytania „jak funkcjonuje ten pacjent?”. Przykładem jest system DCPR (Diagnostic Criteria for Psychosomatic Research), rozwijany przez International College of Psychosomatic Medicine.

Reklama

Zamiast jednej etykiety, diagnoza obejmuje m.in.: lęk przed chorobą lub śmiercią, hipochondrię, aleksytymię, charakterystyczne wzorce zachowania, tzw. syndrom zaniechania (demoralization) – wycofanie, anhedonię, poczucie bezradności.

To, który z tych elementów dominuje, decyduje o sposobie leczenia.

Jak leczyć zaburzenia psychosomatyczne?

Zdaniem prof. Schier kluczowa jest relacja terapeutyczna. W pracy z osobami z zaburzoną regulacją emocji nie sprawdzają się techniki oparte wyłącznie na analizie przekonań czy leżeniu na kozetce. Potrzebny jest kontakt twarzą w twarz, mimika, odzwierciedlanie.

Proces terapeutyczny jest stopniowy:

  1. Opis zachowania (co zrobiłam),

  2. Uświadomienie myśli (co myślałam),

  3. Połączenie z emocją (co czułam).

Dopiero na końcu pojawia się możliwość różnicowania uczuć i regulowania ich bez angażowania ciała w formie objawu.

Psychosomatyka nie toleruje uproszczeń. Skuteczna pomoc wymaga rzetelnej diagnostyki medycznej, psychoterapii uwzględniającej relację i ciało, współpracy specjalistów. Ani lekarz, ani psychoterapeuta, ani fizjoterapeuta nie są w stanie objąć całej złożoności problemu. Dopiero interdyscyplinarna współpraca – uwzględniająca biologię, psychikę, relacje i doświadczenia życiowe – daje szansę na realną zmianę i odzyskanie równowagi między ciałem a psychiką.

Jak podkreśla prof. Katarzyna Schier, ciało niemal zawsze reaguje na to, co dzieje się w życiu człowieka. Prawdziwym wyzwaniem jest nauczyć się słuchać obu tych języków jednocześnie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: "Sznurowadła myśli" Aktualizacja: 05/01/2026 14:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anonim - niezalogowany 2026-02-07 09:30:35

    Niestety większość porad psychologów nie sprawdziła mi się na mój lęk. Zarówno dawniej, a było to 15, 20 lat temu w centrum CBT w Warszawie ,ale i teraz w innym miejscu. Kazali dopuścić i trzymać lęk. To mnie kompletnie destabilizuje, wolę nie dopuszczac lęku przez staranie się rozluźniać. Poza tym terapie obniżają u mnie poczucie wł wartości.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości