Reklama

Etaty w szpitalach coraz mniej popularne

Polityka Zdrowotna
12/05/2022 14:36

Dyrektorzy szpitali uważają, że przepisy o minimalnym wynagrodzeniu utrudniają im zarządzanie, gdyż podwyżki przyznają wszystkim pracownikom, a nie tym pracującym najefektywniej. Dlatego zarządzający coraz częściej podpisują z medykami umowy cywilne i wynagradzają ich za wykonane zadania. 

Połowa roku zbliża się coraz szybciej, a wraz z nią planowana nowela ustawy o minimalnych wynagrodzeniu w ochronie zdrowia.  Wprawdzie prac nad przepisami przynoszącymi podwyżki dla personelu medycznego Sejm jeszcze nie rozpoczął, ale minister zdrowia zapowiada, że będą one wprowadzone w lipcu, a prace nabierają nowego trybu. Rządowi się spieszy bo presja płacowa po tym jak medykom odebrano dodatki covidowe, powiększa się. 

Z tym, że podwyżki obejmą pracowników zatrudnionych na umowę o pracę. Powszechnie zaś wiadomo, że z tego systemu wyłączonych jest wielu lekarzy, niektóre pielęgniarki, ratownicy medyczni, którzy prowadzą działalności gospodarcze lub podpisują ze placówkami medycznymi np. umowy zlecenia. Wprawdzie zarządzający szpitalami nie unikną zapewne i podwyższania im wyceny za godzinę, za wykonane świadczenie, ale tu już negocjacje odbywają się bardziej indywidualnie. Coraz więcej szpitalu korzysta z tych rozwiązań.

Reklama

Płacą za wyprodukowane zdrowie

- My zatrudniamy gros lekarzy na kontrakty, na umowy cywilne. Mamy z nimi ustalone, że płacimy im procent od procedury medycznej jaką zrealizują w szpitalu. W ten sposób opłacamy usługi faktycznie wykonane przez lekarza, a nie czas, w którym on siedział i nic nie robił - wskazuje Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Podkreśla, że to jest zabezpieczenie placówki przed tym, że o godzinie 13 doktorzy będą uciekać ze szpitala, z poradni do prywatnych gabinetów. 

Reklama

Jak podkreśla dyrektor Kraszewski, każda klinika w UCK ma wyznaczonego lidera,  zarządzającego zespołem. Zespół dostaje za „wyprodukowane zdrowie” wynagrodzenie i dzieli się nim proporcjonalnie do wkładu poszczególnych osób w ten produkt. Wprowadzenie takich rozwiązań wcale nie jest łatwe w szpitalach klinicznych, w których etaty bądź ich cząstki muszą mieć lekarze - nauczyciele akademiccy z uczelni, do której przyporządkowany jest szpital. UCK przeszło głęboką restrukturyzację, dlatego zmiany form zatrudniania zostały tam wdrożone z powodzeniem Niemniej jednak w wielu innych placówkach klinicznych stanowi to nadal problem.

- Szpitale należące do naszej struktury tez chwalą sobie zatrudnianie lekarzy w oparciu o umowy cywilne. Faktycznie jednak w szpitalach klinicznych jest to utrudnione i np. nauczyciel akademicki musi tam mieć 1/10 etatu minimum. W związku z tym konia z rzędem temu kto wskaże w jakich godzinach ma pracować np.profesor? To są jakieś zaszłości socjalistyczne. A to co robi teraz rząd, narzucając odgórnie kolejne podwyżki, to wiązanie rąk dyrektorom szpitali. Bo jak mamy sprawnie zarządzać skoro podwyżki dostają wszyscy, niezależnie od tego czy mniej czy bardziej efektywnie pracują- wskazuje Ewa Książek-Bator, wiceszefowa Polskiej Federacji Szpitali. 

Reklama

Za zadania płacą w poradniach

Z kontraktów i wynagrodzeń w zależności od ilości wykonanych zadań korzystają też szpitale powiatowe. Systemy wynagradzania i w nich i w tych większych, mogą być różne. Często są mieszane. Lekarz ma wówczas zapewnioną podstawę wynagrodzenia w umowie a resztę w zależności od tego ile wypracuje. 

- U nas sprawdza się to w poradniach. Płacimy pracującym tam lekarzom procent od wynagrodzenia z NFZ za porady jakie zrealizują - wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim.

Reklama

On też przyznaje, że przepisy o płacy minimalnej w ochronie zdrowia wiążą ręce zarządzającym, ale kij ma dwa końce.

- Jeśli ktoś przychodzi do mnie po podwyżkę a nie widzę, aby efektywniej pracował, to wówczas mogę wytłumaczyć, że płacę tyle na ile pozwalają mi przepisy - wskazuje dyrektor Wielgolewski. 

Przepisy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oznaczają, że na podwyżki znaczone pieniądze szpitalom przekazuje NFZ. A jako, że jest ich coraz więcej, to zarządzający szpitalami zastanawiają się czasem czy w razie problemów z pracownikami, problemów pracowników, nie należy ich zgłaszać do Funduszu skoro dyrektor szpitala nie zarządza tymi f funduszami a faktycznym pracodawcą medyków robi się NFZ. 

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości