Szpitale muszą nadrobić na początku 2021 r. zaległe świadczenia medyczne i to może spowodować powiększenie ich długów. Dotychczas te pokrywały m.in. powiaty, ale już za niedługo przestaną być właścicielami placówek medycznych.
Centrala NFZ potwierdziła dziś, że do końca czerwca 2021 roku, w związku z obostrzeniami wynikającymi z epidemii COVID-19, placówki medyczne mają czas na rozliczenie z NFZ świadczeń za 2020 rok.
Chodzi o rozliczenie tzw. 1/12 kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Placówki medyczne otrzymywały co miesiąc te pieniądze, pomimo niewykonania lub częściowego wykonania przez nią świadczeń, wynikających z umowy z NFZ. Prawo do tzw. 1/12 kontraktu otrzymały placówki, które ze względu na epidemię COVID-19 nie mogły wypełnić umowy z Funduszem. Resort zdrowia wypłacał środki, ale jednocześnie zobowiązał je do odrobienia” otrzymanej część kontraktu do połowy 2021 r. Okres rozliczeniowy został wydłużony do 30 czerwca 2021 r.
Nadrabianie zaległości pogłębi długi
Niemniej jednak, ta wiadomość wcale nie cieszy dyrektorów szpitali, którzy nie widzą aby zarobili na epidemii-Owszem, nasza sytuacja finansowa jest nieco lepsza, gdyż otrzymywaliśmy pieniądze z NFZ i dzięki temu na bieżąco spłacaliśmy nasze zobowiązania. Policzyliśmy, że mamy dzięki temu 4 mln zł nadwyżki a resztę i tak wydawaliśmy na bieżąco. W związku z tym jeśli w 2021 r. będziemy musieli nadrabiać świadczenia, to one nam pochłoną te 4 mln i jeszcze dołożymy - wskazuje Dorota Gołąb-Bełtowicz, wicedyrektor Szpitala im. S. Żeromskiego w Krakowie. Szpital zakończy ten rok z 73 mln zadłużenia, w tym z sześcioma milionami zobowiązań wymagalnych.
Krakowski szpital miał wcześniej jeden oddział zakaźny, ale w czasie epidemii aż trzy pełniło funkcję oddziałów covidow-ch.
Najdroższe są wynagrodzenia
Dyrektorzy przyznają, że największą część budżetów szpitali pochłaniają wynagrodzenia personelu. Na samą realizację świadczeń, czyli np. zakup materiałów i leków, pozostaje niewiele środków. W czasie epidemii doszły do tego jeszcze zwiększone nakłady na zakup środków ochrony osobistej. -Już dawno pensje lekarzy specjalistów przekroczyły wynagrodzenia dyrekcji. Dziś wyższe zarobki nie zachęcają już do zmiany pracy- zaznacza Jerzy Wielgolewski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Makowie Mazowieckim.
Szybujące w górę pensje sprawiają m.in. to, że długi szpitali się pogłębiają a samorządy muszą dokładać do podległych im lecznic. Zgodnie ze znowelizowaną przez rząd PiS-u ustawą o działalności leczniczej, szpital musi pokryć ujemny wynik finansowy jaki wygenerował za dany rok, albo zostać zlikwidowany. Jeśli zaś samorząd nie chce zamknąć lecznicy, a ta tonie w długach, to sam do niej musi dopłacać. Z wyliczeń Związku Miast Polskich wynika, że miasta dokładają co roku ok. 170 mln zł do podległych im szpitali.
W ubiegłym roku miasto Bytom wyłożyło 3 mln zł na pokrycie straty netto podległego mu Szpitala Miejskiego nr. 1
Tyle, że ten przepis ustawy okazał się zgodnie z wyrokiem TK z listopada 2019 r. niekonstytucyjny. Trybunał uznał, że nakładany na organ założycielski obowiązek pokrywania strat podmiotów leczniczych wynikających z realizowania nadwykonań jest niekonstytucyjny, czyli samorządy nie mogą pokrywać długów szpitali.
Tylko wojewodowie się sprawdzili
Na zmianę przepisów rząd ma jeszcze pół roku. Adam Niedzielski, minister zdrowia zapowiadał w listopadzie, że resort przygotowuje ustawę, która nie tylko dostosuje przepisy do wyroku ale zmieni strukturę właścielską szpitali. Powiatowe mają przejść pod zarząd marszałków województw
-Zmiana będzie połączona z reformą kompleksową szpitali. Ustalone zostaną kryteria jakościowe, ale chcemy się przyjrzeć także kwestii zagadnienia właścicielstwa. COVID również nasunął nam pewne wnioski i widać wyraźnie, że tutaj odpowiedzialność za wszystko spada i tak ostatecznie na ministra zdrowia, niezależnie od tego, kto jest właścicielem szpitala. Wojewodowie bardzo dobrze sprawdzili się w dobie walki z pandemią. Praca, którą wykonali czyli m.in. zapewnienie płynności i stabilności systemu opieki zdrowotnej wskazuje, że ich rola powinna być tutaj większa.
A sami zainteresowani nie pałają optymizmem do zmian- Miasto Kraków inwestowało w szpitale w ostatnich latach. Spłacało ich długi, kupowało sprzęt, remontowało budynki. Gdyby włodarze wiedzieli o takich zmianach zapewne nie czyniliby tych inwestycji- podsumowuje Dorota Gołąb-Bełtowicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!