Nie milkną głosy środowiska w sprawie zarządzenia ministra zdrowia o dziennym limicie wystawiania e-recept. Lekarze podkreślają, że uderza ono również w pacjentów.
W życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia o dziennym limicie wystawiania e-recept. Od piątku lekarze mogą wystawić maksymalnie 300 e-recept dla 80 pacjentów w ciągu 10 godzin dyżuru. Ograniczenia mają służyć walce z tzw. receptomatami, Jednak lekarze już mówią o tym, że rozporządzenie jest rozwiązaniem, które ogranicza ich prawo do wykonywania zawodu.
Szef Naczelnej Rady Lekarskiej, Łukasz Jankowski napisał w tej sprawie do ministra zdrowia, domagając się "wycofania z wprowadzonych limitów wystawiania e-recept i rozpoczęcia dyskusji o systemowych rozwiązaniach dotyczących tzw. receptomatów". Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL komentuje rozporządzenie, określając działania ministra jako nietrafione.
- Są doniesienia, że ten limit sparaliżował pracę niektórych POZ. Miał uderzyć w tzw. receptomaty, a uderzył w POZ. A właściwie w pacjentów. Jakiekolwiek ograniczenie naszego prawa do wydawania recept jest niezgodne z ustawą o zawodzie lekarza, bo ona daje nam prawo do wydawania recept w pełnym wymiarze prawa do wykonywania zawodu, bez ograniczeń. Takie zarządzenie wydaje się paraliżować normalne funkcjonowanie systemu i opiekę - mówi Goncerz.
Dr n. med. Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, wskazuje na nieprzemyślaną strategię, która miała ukrócić podejrzany proceder, a obciąży lekarzy i utrudni życie pacjentom.
- Nam w ramach POZ rzadko zdarza się przyjąć 80 pacjentów, czy wypisywać 300 recept, ale się zdarza i co w takiej sytuacji? Mam nie przyjąć kogoś, kto potrzebuje mojej pomocy? Powiedzieć mu, że nie mogę wypisać 301 recepty tego dnia? Przecież to jest absurdalne. Zdarza się, że lekarz zastępuje innego lekarza, bo jest ich dwóch w przychodni, czy te recepty będą liczone razem? Czy osobno będą liczone w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, a osobno prywatnego? Z drugiej strony przyjęcie 80 pacjentów jest jakąś fizyczną barierą, choć zdarzało się, że przyjmowałem więcej osób jednego dnia – mówi dr Michał Sutkowski.
Michał Sutkowski podkreśla, że limit na wystawianie e-recept to kolejne utrudnienie dla lekarza i pacjenta, szczególnie gdy jest on w starszym wieku i nie rozumie funkcjonowania systemu e-recept.
- Rzadko się zdarza, żeby pacjent chory przewlekle brał więcej niż trzy recepty od lekarza, więc 300 recept dziennie to jest limit, który raczej niełatwo przekroczyć, ale to się zdarza. Kolejna rzecz jest taka, że leków często brakuje, o czym się nie mówi w kontekście tego zarządzenia, a jeżeli leków brakuje, to zdarza się, że wypisujemy lek oddzielnie, na oddzielnej recepcie. Robimy to dla pacjenta, żeby łatwiej mógł zrealizować tę receptę. To kwestia przyzwyczajenia chorych, którzy do nas przychodzą, a którzy często nie rozumieją działania kodów jako recept – dodaje mówi dr Michał Sutkowski. - Trzy lata mamy ustawę dotyczącą e-recept, dlaczego dopiero teraz wprowadza się jakieś działania? Dlaczego wprowadzone rozwiązania są tak łopatologiczne, a nie wprowadza się rozwiązań systemowych? Można było to zrobić wcześniej. Brak finezji we wprowadzeniu tego zarządzenia: ograniczenie liczby pacjentów albo liczbę recept. Limit 300 recept jest zabijaniem muchy łopatą na ścianie - mówi dr Michał Sutkowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze