Nie wszystkie szpitale mają czas na wykonanie i rozliczenie zaległych zabiegów i operacji do końca roku. Tylko te, które mają cały czas na te świadczenia podpisaną umowę.
Zdziwienie i szok wywołała w środowisku medycznym informacja, że niektóre szpitale muszą zwrócić NFZ pieniądze za świadczenia, których nie wykonały. Wszystko przez to, że w marcu minister zdrowia podał do oficjalnej wiadomości informację, że placówki medyczne będą miały czas do końca tego roku aby wykonać zaległe świadczenia. Mają na nie podpisane kontrakty, np. na endoprotezoplastyki, ale z powodu pandemii i wstrzymania planowanych zabiegów w wielu szpitalach, personel medyczny nie wykonuje ich.
Miała być tarcza
Od marca 2020 r. szpitale otrzymywały od NFZ w 2020 r. co miesiąc 1/12 kontraktu, co miało ułatwić im funkcjonowanie w czasie pandemii Covid-19.
Teraz okazuje się, że np. szpital w Gorzowie Wielkopolskim musi zwrócić Funduszowi 10 mln zł, a Uniwersytecki Szpital w Krakowie - 7,5 mln.
Małopolski oddział Funduszu zażądał w połowie w połowie marca zwrotu w całości zaliczek wypłaconych na Centrum Zdrowia Psychicznego należącego do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, w okresie od marca do czerwca ub.r. W pozostałych przypadkach chodzi o zwrot pieniędzy wypłaconych od marca do października.
- Wraz z końcem roku szpital przestał realizować umowę na te świadczenia. Dlatego pieniądze musi rozliczyć. Gdyby pomiędzy nami a placówką, nadal obowiązywał kontrakt, miałaby ona czas również do końca 2021 r. na wykonanie zaległych świadczeń- wskazuje Aleksandra Kwiecień, rzecznik prasowa małopolskiego oddziału NFZ.
Małopolski NFZ zaznacza, że szpital nie rozliczył wykonania umów w określonym przepisami terminie (45 dni od zakończenia umowy) i dlatego musi zwrócić pieniądze. - Szpital otrzymał informacje, w jaki sposób mógłby rozliczyć sprawozdane świadczenia, aby kwota zwrotu była niższa o ponad połowę - wyjaśniała Aleksandra Kwiecień.
NFZ nie ma pieniędzy
Wśród dyrektorów szpitali panowało jednak inne przekonanie. Oni uważali, że pieniądze jakie przekazuje NFZ w ramach 1/12 wypłat rocznego kontraktu można było uznać za pomoc dla szpitali w czasach epidemii Covid-19. Uznali to za tarczę dla szpitali.
- Wydaje się, że w NFZ zaczyna brakować pieniędzy skoro sięga już do kasy szpitali. Duże środki zostały przekazane na szpitale tymczasowe i to mogło wydrenować kasy Funduszu. Ale nie dziwi mnie to, gdyż jeden ze szpitali tymczasowych kończy miesiąc z zyskiem 17 mln zł. To my aż tyle nie zarabiamy na łóżkach covid-owych. Mam w tej chwili trzy oddziały przekształcone w covid-owie i one są nieco lepiej wycenione niż dotychczas funkcjonująca tu interna, ale w ogólnym rozrachunku i tak pozostajemy stratni- wskazuje Władysław Perchaluk, dyrektor, Szpital Specjalistyczny Nr 1 w Bytomiu, prezes zarządu, Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
Wskazuje, że sam w czasie pandemii nie zrezygnował z aneksowania umów, ale jego zdaniem oczekiwanie, że szpitale do końca tego roku nadrobią zaległe świadczenia, jest też nierealne, bo pandemia nadal ogranicza wykonywanie zabiegów. Poza tym są takie obszary usług, jak np. rehabilitacja, w których „nadrobienie” zabiegów nie jest możliwe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!