Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła 5 maja zakończenie stanu zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Minister Zdrowia Adam Niedzielski przygotował rozporządzenie, które skończy stan zagrożenia epidemicznego od 1 lipca. Czy te komunikaty zakończą czas wzmożonej ostrożności i obniżania ryzyka zakażenia wirusem SARS-CoV-2?
Przez trzy lata pandemia COVID-19 miała ogromny wpływ na zachowanie ludzi na całym świecie. Zmiany dotyczyły różnych obszarów ludzkiej aktywności od tak oczywistych jak higiena osobista – dłuższe i dokładniejsze mycie rąk stało się naturalną czynnością, co przed pandemią nie było wcale takie oczywiste. Po zmiany w sposobie wykonywania pracy czy realizowania edukacji i przenoszeniu tych czynności do kanałów zdalnych. Pandemia odcisnęła swoje piętno w ludzkich zrachowaniach socjalnych, prospołecznych i zmusiła do wielu ograniczeń i zmiany swoich wcześniejszych nawyków.
Zatem teraz, po decyzji WHO i w przededniu dokumentu od Ministra Zdrowia RP, czy wszystko wróci do normy? Czy nie mamy się już czego obawiać i zaczniemy COVID-19 traktować jak sezonową przypadłość jaką jest np. grypa?
Covid-19 nie jest już problemem sezonowym. Wirus SARS-CoV-2 operuje właściwie cały rok i fale przechodzą jedna w drugą, niezależnie od sezonu. Czy to jest wiosenna, letnia czy jesienna i taką tendencję obserwuje się właściwie na całym świecie. I chociaż Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła koniec pandemii, to jeśli spojrzymy na różne państwa, to nadal widzimy, że wirus operuje i jest groźny. To się bardzo różnie rozkłada w różnych krajach, ale w żadnym razie nie powiedziałabym, że SARS-CoV-2 został już wirusem sezonowym - prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska z UMCS w Lublinie.
Jest kilka przyczyn. Przede wszystkim natury psychologicznej, każdej rzeczy, której nie znamy obawiamy się. I tak samo, kiedy pojawił się nowy koronawirus, kiedy nie wiadomo było jeszcze jak będzie zaraźliwy, jakie będą jego skutki, jakie będzie powodował objawy, jak duża będzie liczba zgonów, czy będą jakieś konsekwencje po tej chorobie, póki tego jeszcze nie wiedzieliśmy to byliśmy ostrożni. Tym bardziej, że nie było na początku pandemii przecież dostępnych środków prewencji jakie mamy w tej chwili, mowa tu o szczepionkach czy lekach przeciwwirusowych. W tej chwili jesteśmy w zupełnie innym położeniu, stąd rozprężenie. Druga sprawa – minęły już 3 lata i właściwie zdążyliśmy się oswoić z tym koronawirusem, niektórzy uważają, że nie jest to poważna choroba – porównują go nawet do grypy – chociaż ja się absolutnie z tym nie zgadzam – dodaje prof. Szuster – Ciesielska
Reklama
Wiemy, że nie wszystkie osoby chorowały na COVID-19 w ten sam sposób. Objawy i nasilenie choroby mogą się różnić w zależności od wielu czynników, w tym wieku, stanu zdrowia, układu odpornościowego i współistniejących schorzeń u danej osoby. Zdarzały się postaci bezobjawowe choroby, były osoby o łagodnych lub umiarkowanych objawach, takich jak gorączka, kaszel, ból gardła, zmęczenie i utrata smaku lub węchu. Niestety i to też wiemy, że były osoby mogące rozwinąć ciężki przebieg choroby, który może prowadzić do powikłań i wymagać hospitalizacji. Ciężkie objawy COVID-19 mogą obejmować duszności, ból w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem, utratę świadomości i inne poważne symptomy. Zdarzały się także, śmierć w następstwie zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Zwłaszcza wśród pacjentów z grup ryzyka, których sytuacja zdrowotna wymaga dalece większej rozwagi i odpowiedniego prowadzenia ich choroby.
Ponieważ COVID jest chorobą heterogenną i nadal jest, mimo decyzji administracyjnych, zagrożeniem dla wielu pacjentów. Należy brać pod uwagę to, że istnieją pacjenci, którzy są bardziej narażeni na cięższe objawy choroby, mają większe ryzyko hospitalizacji czy wręcz śmierci w następstwie choroby. Do takich pacjentów należą z pewnością osoby w podeszłym wieku, bowiem z wiekiem układ odpornościowy działa słabiej, co utrudnia walkę z infekcją. Osoby starsze częściej cierpią na współistniejące schorzenia, takie jak choroby serca, cukrzyca, choroby płucne, które mogą zwiększać ryzyko powikłań i cięższego przebiegu COVID-19. Czy tylko starsze osoby są w grupie ryzyka?
Poza seniorami, to także osoby z chorobami przewlekłymi układu oddechowego, układu krążenia, osoby chorujące na cukrzycę, choroby nowotworowe i neurologiczne, osoby otyłe i po przeszczepach oraz stale podlegające terapiom immunosupresyjnym. Wszystkie te grupy, które wymieniłam to właśnie są osoby z grupy ryzyka, które należy zaopatrzyć w szczepienia oraz w dostępność do doustnego leczenie przeciwko COVID-19. Szczepionka w ramach profilaktyki, a leczenie w ramach minimalizowania skutków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i ograniczania powikłań. – podpowiada profesor A. Szuster - Ciesielska
Samo zakażenie wirusem i przechorowanie choroby to jedno, ale niestety nie wszystko. Po pierwszych falach „covidowych” mieliśmy mnóstwo pacjentów skarżących się na utrzymujący się brak węchu czy smaku. Utrzymujące się zmęczenie lub powikłania w układzie oddechowym. Przedłużone objawy, po ustaniu aktywnej choroby zwane long COVID to równie duży problem.
Long COVID, znany również jako długotrwałe objawy COVID-19, to termin używany do opisania sytuacji, gdy osoby, które przebyły COVID-19, doświadczają objawów i komplikacji przez długi czas po zakończeniu aktywnej fazy infekcji. Czy to normalna sytuacja, że objawy lub następstwa objawów utrzymują się po zakończeniu choroby?
Wiele wirusów po przejściu choroby daje objawy długoterminowe, które niekoniecznie muszą być efektem działania samego wirusa, ale również zmian, które wywołał wirus w naszym organizmie. Jedną z takich zmian może być zaburzenie odpowiedzi odpornościowej i tu SARS-CoV-2 nie jest wyjątkiem. Jednak rzeczywiście nasilenie tych objawów i ich rozprzestrzenienie się jest w tym przypadku bardzo szerokie. Long COVID rozwija się niezależnie od ciężkości objawów chorobowych. Czy jest to ciężki Covid-19, czy łagodny czy infekcja przebiegnie bezobjawowo długoterminowe objawy po chorobie, mogą się niestety objawić – wskazuje prof. Szuster-Ciesielska
Reklama
Nie ma badań, które wskazałyby co predysponuje poszczególnych ludzi do tego, aby te objawy długoterminowe się ujawniały. Bywają pacjenci, którzy ich nie mają, a u niektórych osób one występują. I nie ma szansy ujednolicić, scharakteryzować tych grup. To jednostkowa odpowiedź pacjenta determinuje wystąpienia u niego wydłużonych objawów Covidowych. Gdzie te objawy najczęściej występują? Jakie układy są najbardziej zagrożone?
Największa część dotyczy układu oddechowego, ale także układu sercowo-naczyniowego i układu nerwowego. Objawy neurologiczne czy symptomy zaburzeń ze strony układu nerwowego przekładają się na przykład na: funkcjonowanie pamięci, orientacji w terenie, zaburzenia snu, czyli takich bardzo uciążliwych dla codziennego funkcjonowania. Do takich należy też zaliczyć na przykład długotrwałą utratę smaku czy powonienia, które mogą być bardzo uciążliwe – mówi prof. Szuster-Ciesielska
Reklama
Według prowadzonych badań obserwacyjnych od kilku tygodni do nawet kilkunastu miesięcy. Mało wiemy, dlaczego występuje takie zróżnicowanie w pojawianiu się takich objawów. Część z tych objawów, które występują to nie jest problem tylko zdrowia indywidualnego, ale raczej zdrowia populacyjnego. Przede wszystkim ze względu na wymiar ekonomiczny, osoby z objawami zwłaszcza psychicznymi czy neurologicznymi niekiedy nie są w stanie kontynuować swojej pracy. Na przykład wiele milionów Amerykanów nie podjęła po Covid-19 obowiązków zawodowych, bo po prostu fizycznie czy psychicznie nie byli oni w stanie – dodaje prof. A. Szuster-Ciesielska
Jak spowodować, aby przebieg choroby będącej następstwem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 przebiegał łagodniej? Czy jest już możliwość leczenia COVID-19? Jacy pacjenci powinni być objęci leczeniem?
Generalnie, leczenie jest i nawet można go spotkać w aptekach, choć już kupienie go stanowi dla większości pacjentów zarówno z grup ryzyka, jak i spoza nich nie lada wyzwanie. Barierą na dziś jest jego cena. Okolice 6 tysięcy złotych, bo tyle kosztuje dziś lek w sprzedaży aptecznej, to skuteczna bariera. Zwłaszcza jak pomyślimy o osobie z grupy ryzyka, która powinna go wziąć w pierwszej kolejności, na początku rozwoju objawów. Wyobraźmy sobie osobę w podeszłym wieku, posiadającą już inne choroby współistniejące, która w aptece wydaje ok 2 średnie emerytury, aby minimalizować ryzyko związane z rozwinięciem się ciężkiej postaci COVID.
Zwracając się do eksperta pytamy, czy skuteczne doustne leczenie przeciwwirusowe powinno być dostępne dla wszystkich? Dla pacjentów z grup ryzyka? Czy może dla jakichś jeszcze szczególnie ciężkich przypadków?
Jeśli chodzi o to leczenie to ja uważam, że ten lek generalnie powinien być dostępny dla wszystkich. Tak jak dla wszystkich jest dostępny w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych. Osoby ubezpieczone mogą ten lek po prostu dostać, albo za niewielką kwotę kupić w aptece i nie ma tam szczególnego wyróżnienia czy dana osoba jest z grupy ryzyka czy nie. Leki są dostępne dlatego, że znacznie skracają przebieg choroby. Objawy już po jednym dniu od zażycia leku zdecydowanie słabną czy nawet zanikają, natomiast u nas w Polsce wygląda to zupełnie inaczej. Ten lek jest u nas w Polsce finansowo niedostępny, bo jest sprzedawany po cenie komercyjnej około 6000 zł, w zależności od apteki. Naturalne przy tej cenie jest to, że osoby, które go najbardziej potrzebują, na przykład seniorzy, którzy zachorowali na COVID 19 i powinni jak najszybciej ten lek otrzymać, niestety go nie stosują – podkreśla prof. Agnieszka Szuster - Ciesielska
Zapobieganie skutkom COVID, przez profilaktykę szczepieniami wydaje się najskuteczniejsze i najłatwiej dostępne na dziś w Polsce. Program szczepień funkcjonuje, nadal można przyjąć szczepienie i zmniejszyć ryzyko rozwoju ciężkich przypadków i powikłań choroby.
Przeciwko Covid-19 powinna się zaszczepić właściwie każda osoba, nawet biorąc pod uwagę ryzyko rozwoju cięższych objawów czy właśnie tych objawów pocovidowych. To najlepszy sposób profilaktyki – dodaje prof. Szuster- Ciesielska
Te osoby, które nie mają zbudowanej odporności za pomocą szczepień, mogą uzupełnić swoje rekomendowane szczepienia. Natomiast w naszej populacji są wspominane już grupy ryzyka, które powinny być chronione bardziej. Wszystkie osoby należące do tych grup, które wymieniliśmy wcześniej z całą pewnością powinny przyjąć swoje dawki szczepionki. I powinny pomyśleć o piątej dawce, zgodnie z możliwością jaką otrzymali od Ministerstwa Zdrowia.
Na pewno powinny ją przyjąć osoby z grup ryzyka, które już wcześniej omawiałam. Choć znów generalnie uważam, że powinna być możliwość zaproponowania tej szczepionki także wszystkim tym, którym już minął termin 6 miesięcy od przyjęcia poprzedniej dawki. W tej chwili ta fala powiedzmy taka zimowo - wiosenna się skończyła, ale nie wiadomo co będzie w lecie i wiele osób mnie pyta, czy przyjąć teraz szczepionkę, bo nie wiadomo co będzie w lecie? Czy raczej założyć, że w lecie nic się nie będzie działo i poczekać do jesieni? Nie ma żadnych zapowiedzi co będzie jesienią, brak jest tych informacji. To samo dotyczy osób młodszych, poza grupami ryzyka, którzy też taką szczepionkę mogliby teraz przyjąć. Należałoby to pozostawić po prostu do ich decyzji, ale żeby mieli taką możliwość – rekomenduje prof. Szuster - Ciesielska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze