AstraZeneca prowadzi zaawansowane prace nad szczepionką przeciwko COVID-19 wynalezioną przez Uniwersytet Oksfordzki. Niemałym zaskoczeniem było, gdy CEO firmy AstraZeneca poinformował w ubiegłym tygodniu, że szczepionka ma zapewniać ochronę jedynie przez rok od jej podania.
- Uważamy, że będzie to chronić przez około rok - powiedział Pascal Soriot z AstraZeneca w belgijskiej stacji radiowej. Po tym, jak skończy się czas ochrony, nie jest jasne, czy osoby szczepione zostaną poinstruowane, aby otrzymać kolejną dawkę lub inną szczepionkę, czy zamiast tego, wprowadzona będzie inna metoda leczenia COVID.
Jak dotąd remdesiwir jest jedynym lekiem dopuszczonym do stosowania przy infekcji koronawirusem, chociaż prowadzone są też prace nad innymi związkami. Potencjalnie obiecującą terapią jest też deksametazon.
Skuteczna i powszechnie dostępna szczepionka - nawet jeśli czas trwania ochrony wynosiłby tylko jeden rok - wprowadzona już tej jesieni stanowiłaby znaczny postęp w walce z COVID-19.
Produkcja w toku
AstraZeneca pracuje nad jednym kandydatem na szczepionkę spośród ponad 130, które są w fazie rozwoju.
W programie radiowym P. Soriot stwierdził, że wyniki badań klinicznych mogą być znane już w sierpniu lub we wrześniu tego roku.
W dodatku produkcja rozpocznie się równolegle do badań klinicznych i pierwsze dawki mogą być dostępne już w październiku tego roku.
Wiele rządów podpisało już umowy z producentem szczepionki, w tym konsorcjum złożone z Włoch, Francji, Niemiec i Holandii na ponad 300 milionów dawek. AstraZeneca zgodziła się już wcześniej dostarczyć szczepionkę dla Wielkiej Brytanii i podpisała umowę o wartości 1,2 miliarda dolarów z USA.
Źródło: fiercepharma
Magdalena Mroczek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!