Rząd już prawie zatwierdził likwidację Narodowego Programu Walki z Niepłodnością. Uzasadnia, że nie było nim zainteresowania, ale lekarze realizujący program dementują to i wskazują, że pojedynczy ośrodek przebadał w ciągu ostatnich lat po 800 par.
Projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025 nie przewiduje dalszego wsparcia finansowego ze strony rządu dla prokreacji Polaków. Tym samym z programu na najbliższe cztery lata znika jeden z priorytetów.
Unikalna diagnostyka
Nowe rozporządzenie jeszcze nie obowiązuje, ale zakończyły się już konsultacje społeczne do niego. Oburzenia z powodu likwidacji nie kryją lekarze. - Ten program powinien istnieć dalej. Diagnostyka, którą gwarantował parom leczącym się z powodu niepłodności jest bez refundacji, droga. Chodzi o badania hormonalne, genetyczne a czasem także endoskopowe. Przeprowadzaliśmy także badanie drożności jajowodów u kobiet i później okazywało się, że zachodzą w ciążę - mówi prof. Mirosław Wielgoś, kierownik I Katedry i Kliniki Położnictwa Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Prof. M. Wielgoś kieruje Uniwersyteckim Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka, które w ramach poradni leczenia niepłodności, było jednym z rządowych realizatorów programu.
Idea był taka, że przez ostatnie cztery lata w każdym województwie istniała przynajmniej jedna placówka realizująca rządowy program. W Warszawie było ich akurat cztery. Rząd ustami wiceministra zdrowia Waldemara Kraski wskazał jednak podczas senackiej Komisji Zdrowia, która miała miejsce na początku stycznia, że
Ale przedstawiciele ośrodków realizujących program nie zgadzają się z tym. - Program należało oczywiście udoskonalać, ale nie zamykać. Z naszych pierwszych analiz wynika, że tylko dzięki leczeniu w naszym ośrodku było do końca 2020 r. 210 ciąż - wskazuj prof. Maciej Banach, szef Instytutu Matki Polki w Łodzi, która to placówka także realizowała program.
Wtóruje mu prof. M. Wielgoś- My przebadaliśmy w ciągu ostatnich czterech lat 800 par. Pojawiało się dzięki temu wiele ciąż. Zainteresowanie było duże, bo nawet wygenerowaliśmy nadwykonania- wskazuje prof. M.Wielgoś.
Zmniejszona liczba priorytetów
Co ciekawe, w najnowszej wersji Narodowego Programu Zdrowia pozostaje pięć punktów a szósty, związany z wspieraniem zdrowia prokreacyjnego, został wykreślony. Zgodnie z projektem rozporządzenia Rady Ministrów cele operacyjne obejmują na najbliższe cztery lata:
Przeciwko zmianom i wykreśleniu punktu szóstego oponują towarzystwa naukowe:
„Zdrowie prokreacyjne stanowi ważny element definicji zdrowia jako całości dobrostanu fizycznego, psychicznego oraz społecznego, a nie tylko braku choroby czy zaburzeń w obszarze wszystkich zagadnień związanych z układem rozrodczym i prokreacją u obu płci we wszystkich fazach życia. Obejmuje ono zagadnienia pokwitaniai przekwitania, płodności i niepłodności, planowania rodziny, zdrowia podczas ciąży, porodu i połogu, nowotworów narządów płciowych i piersi. Troska o zdrowie prokreacyjne warunkuje stan zdrowia Polaków, dobre zdrowie następnych pokoleń, wspomaga działania mające na celu poprawę wskaźników demograficznych”.- wskazało podczas konsultacji społecznych Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników.
Niemniej jednak, Narodowy Program Zdrowia na kolejne lata jest określany mocą rozporządzenia, a te zawsze można nowelizować.
Warto też podkreślić, że priorytet „Poprawa Zdrowia prokreacyjnego” oznaczał, że lekarze skupiali się na poszukiwaniu przyczyn niepłodności, diagnostyce i doprowadzeniu do naturalnego poczęcia. Nie było w nim refundacji in vitro, bo ta metoda zapłodnienia pozaustrojowego była refundowana przez Państwo do 2016 r.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!