Wyrok paryskiego sądu w sprawie cyberprześladowania pierwszej damy Francji Brigitte Macron to jeden z najmocniejszych sygnałów, że internetowa nienawiść nie jest już traktowana jak niewinny komentarz. Sprawa pierwszej damy Francji, ale też doświadczenia Igi Świątek i inicjatywy społeczne dotyczące hejtu podejmowane przez pierwsze damy, w tym Martę Nawrocką, pokazują, że cyberprzemoc realnie niszczy zdrowie psychiczne i życie rodzinne.
Paryski sąd uznał dziesięć osób za winne cybernękania pierwszej damy Francji Brigitte Macron - czytamy w Lefiigaro.fr. Ośmiu mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 41 do 65 lat publikowało w internecie fałszywe informacje i obraźliwe komentarze dotyczące jej płci, seksualności oraz relacji z prezydentem Emmanuelem Macronem. Jak ustalił sąd, oskarżeni rozpowszechniali tezy, że „Brigitte Macron to mężczyzna”, a także insynuacje dotyczące „rzekomej pedokryminalności”, odnosząc się do 24-letniej różnicy wieku między małżonkami.
Przewodniczący składu sędziowskiego Thierry Donnard, uzasadniając wyrok, podkreślił, że działania oskarżonych miały wyraźną „wolę szkodzenia powódce” poprzez używanie „złośliwych, poniżających i obraźliwych określeń”. Ośmiu oskarżonych usłyszało kary od czterech do ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Jedna osoba, nieobecna na rozprawie, została skazana na sześć miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Części skazanych zakazano także korzystania z kont w mediach społecznościowych.
Sprawa Brigitte Macron była następstwem wieloletnich teorii spiskowych, według których pierwsza dama miała urodzić się jako Jean-Michel Trogneux. W rzeczywistości jest to imię i nazwisko jej brata. Jedną z kluczowych postaci w rozpowszechnianiu tej narracji była 51-letnia Delphine Jegousse, znana jako Amandine Roy, która w 2021 roku opublikowała na YouTube czterogodzinny film rozwijający te fałszywe tezy.
Podczas procesu część oskarżonych twierdziła, że ich komentarze miały charakter humorystyczny lub satyryczny i że nie rozumieją, dlaczego są ścigani. Sąd nie podzielił tej argumentacji, wskazując na skalę oddziaływania treści, z których niektóre były wyświetlane dziesiątki tysięcy razy.
Jak donosi www.rmf24.pl/, choć Brigitte Macron nie pojawiła się na październikowej rozprawie, przed sądem zeznawała jej córka Tiphaine Auzière. Opisywała, że od momentu nasilenia się cybernękania życie jej matki uległo znacznemu pogorszeniu.
Jak mówiła,
nie może ignorować okropnych rzeczy, które się o niej mówi.
Podkreślała, że fala hejtu odbiła się na całej rodzinie, w tym na wnukach Brigitte Macron. Jej zeznania zwracały uwagę na często pomijany aspekt cyberprzemocy, czyli jej długofalowy wpływ na zdrowie psychiczne i relacje rodzinne.
Mechanizmy widoczne w sprawie Brigitte Macron pojawiają się także w świecie sportu. Kiedy Iga Świątek sensacyjnie przegrała z Jasmine Paolini i odpadła z turnieju WTA 1000 w Wuhan, media i internet zalała fala brutalnych komentarzy. „Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut!”, „Świątek na deskach” czy „Nie było czego zbierać” – to tylko niektóre z tytułów prasowych.
Przypomnijmy, po porażce w Pekinie w październiku 2025 r. tenisistka stała się celem intensywnego hejtu w mediach społecznościowych. Instytut Monitorowania Mediów przeanalizował reakcje po jej wpisie dotyczącym hejtu w sieci. W ciągu pięciu dni temat osiągnął niemal pięć milionów potencjalnych kontaktów z odbiorcami, w tym 2,8 mln w Polsce i 2,2 mln w zagranicznych mediach.
Z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego Iga Świątek napisała na Instagramie:
10 października to dobra okazja do tego, żeby przypomnieć, jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie psychiczne każdego dnia. Mam nadzieję, że znajdziecie dziś chwilę, żeby o tym pomyśleć i zrobić coś dla siebie.
Jej głos odbił się szerokim echem w mediach międzynarodowych.
Włoskie i francuskie portale pisały, że tenisistka „zderzyła się z ciemną stroną współczesnego sportu”. Amerykańskie serwisy przypominały jej apel:
Zachęcam ludzi, by byli bardziej uważni, kiedy komentują w Internecie.
Reklama
Do dyskusji dołączyły także inne zawodniczki, przyznając, że nienawiść w sieci jest codziennością sportowców.
Świątek mierzyła się również z hejtem o podłożu politycznym. Od początku wojny w Ukrainie w komentarzach pojawia się wobec niej określenie „banderówa”. Jak wskazuje IMM, w ostatnich trzech miesiącach użyto go około 120 razy w polskich mediach społecznościowych. Tomasz Lubieniecki, kierownik Działu Raportów Medialnych IMM, komentuje, że
ten rodzaj hejtu ma wyraźne podłoże propagandowe – wpisuje się w rosyjską narrację dezinformacyjną.
Reklama
Od lipca 2025 roku tenisistka nie korzysta z platformy X, uznawanej za medium o największym natężeniu mowy nienawiści.
Na problem cyberprzemocy reagują także inicjatywy społeczne. Pierwsza dama Marta Nawrocka ruszyła z fundacją „Blisko Ludzkich Spraw”, która miała rozpocząć działalność od programu walki z hejtem i ochrony dzieci w sieci.
Przede mną najważniejszy czas, odkąd mój mąż został prezydentem. (…) Jej powstanie postrzegam jako moją misję i zadanie. By łączyć, by szukać porozumienia, budować mosty, burzyć mury – mówiła.
Reklama
Podkreślała też osobisty wymiar doświadczeń związanych z hejtem:
Nie możemy tolerować hejtu. Nie ma na to mojej zgody ani jako kobiety, ani jako matki.
Od wyroku w sprawie Brigitte Macron, przez doświadczenia Igi Świątek, po działania fundacji pierwszej damy w Polsce, wyłania się jeden wspólny wniosek: cyberprzemoc w internecie nie jest abstrakcyjnym zjawiskiem. To realna forma przemocy, która wymaga reakcji prawnej, społecznej i edukacyjnej.
Źródła: Lefigaro.fr/rmf24.pl/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze