W ciągu tygodnia do trzech musimy się liczyć ze wzrostem liczby zakażeń - zapowiada minister zdrowia Adam Niedzielski. Jak dodaje, jeden ze scenariuszy zakłada, że apogeum epidemii nastąpi w najbliższym tygodniu.
Szef resortu zdrowia w niedzielę wieczorem w TVP Info był pytany m.in. o ewentualne zaostrzenie restrykcji i wprowadzenie w Polsce np. takiego scenariusza jak w Austrii, gdzie ogłoszono kolejny lockdown.
- To bardzo trudna decyzja. Proszę zwrócić uwagę na skalę protestów jaka ostatnio pojawia się w Holandii czy Austrii. To są naprawdę bardzo poważne reakcje społeczne, z którymi również trzeba się liczyć - odparł minister zdrowia.
A. Niedzielski przekonywał, że podejmując decyzje związane z koronawirusem i COVID-19 trzeba brać pod uwagę opinie ekspertów medycznych, ale także ocenę sytuacji społecznej.
- Patrząc na specyfikę Polski wydaje się, że kolejne ruchy restrykcyjne nie miałyby dosyć dużej skuteczności, czyli ta wartość dodana byłaby raczej mała, natomiast koszty społeczne na pewno byłyby duże - przekonywał.
Jak dodał, nie chodzi mu jedynie o reakcje obywateli. - Każda restrykcja oznacza ograniczenie życia gospodarczego, społecznego. To też ma bardzo realne koszty - stwierdził.
Szczepienia przeciw DOVID-19
Minister zdrowia pytany o trzecią dawkę szczepienia przeciw COVID-19, przypomniał, że obecnie dawka przypominająca jest dostępna dla wszystkich. - Przy czym chcemy, żeby odstęp od ostatniego szczepienia wynosił co najmniej 6 miesięcy, bo widzimy, że po tym okresie zaczynają maleć przeciwciała - wyjaśniał.
Jak tłumaczył, prowadzone są bardzo konkretne badania, które pokazują, że po szóstym miesiącu, a potem nawet po dziewiątym, widać drastyczny spadek przeciwciał. Stąd decyzja o wprowadzeniu dawki przypominającej. Zastrzegał, że trzeba brać pod uwagę także to, iż wirus mutuje.
A. Niedzielski nie wykluczył, że w przyszłości potrzebna będzie np. 4 i 5 dawka szczepionki. - Być może tak będzie. Nie powinniśmy być zaskoczeni - stwierdził pytany o to, czy po trzeciej dawce szczepionki na COVID-19 będą podawane kolejne. Zapeniał jednak, że nie jest to "spisek branży farmaceutycznej". Podał przykład szczepienia przeciwko grypie, gdzie również każdego roku potrzebna jest nowa szczepionka, ponieważ wirus mutuje.
Miejsca w szpitalach
Szef resortu zdrowia był też pytany o to, czy nie zabraknie miejsc w szpitalach.
- W przeciwieństwie do poprzednich fal (koronawirusa - red.) staramy się teraz, żeby ten bufor, czyli różnica między liczbą miejsc przeznaczonych na walkę z COVID-19 a tych zajętych, był jak najmniejszy. To oczywiście kwestia tego, żeby dostępność w pozostałych zakresach, które też wymagają interwencji szpitalnej, leczenie mogło być możliwe w jak największym zakresie - mówił A.Niedzielski.
- Oczywistym jest, że jednak COVID zabiera i absorbuje zasoby, które są przeznaczone na inne leczenie. Więc to, że mamy informację, że zajętość wynosi 80 proc. to nie jest zła informacja - to znaczy, że wojewodowie, dla których wielkie ukłony za ogromny wysiłek w czasie pandemii - dobrze zarządzają - przekonywał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!