Reklama

90 proc. infekcji gardła ma podłoże wirusowe, antybiotyki wtedy nie pomogą - alarmują lekarze

Polityka Zdrowotna
19/10/2022 09:06

W badaniu, którym objęto 600 dorosłych Polaków, połowa uczestników oceniła, że antybiotyki działają na wirusy, a jedna czwarta, że infekcję wirusową należy zwalczać antybiotykami. Lekarze przestrzegają, że aż 90 proc infekcji górnych dróg oddechowych, w tym gardła, ma podłoże wirusowe, antybiotyki tu nie pomogą.

 

Około 90 proc. wszystkich zakażeń górnych dróg oddechowych to są infekcje o podłożu wirusowym, a zaledwie 10 proc. zakażeń to są zakażenia bakteryjne. W związku z tym w około 10 proc. zapaleń gardła antybiotyki miałyby swój użytek – podkreślił mikrobiolog i wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z tego samego badania wynika, że ponad połowa Polaków doświadcza infekcji, której towarzyszy ból gardła co najmniej raz na kwartał, a co piąty z nas - raz w miesiącu. Aż 35 proc. badanych osób, które kiedykolwiek stosowały antybiotyk do leczenia infekcji powiązanej z bólem gardła przyznało, że robiło to bez zalecenia lekarzy. Zdaniem ekspertów jest to wynik wciąż za małej wiedzy na temat podłoża infekcji i działania antybiotyków, a także rosnącej antybiotykooporności, która jest zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia.

Reklama

Pacjenci postrzegają antybiotyk jako panaceum na wszystko. Czasem mówią o antybiotyku, jako o cudownym leku na ból kręgosłupa. Antybiotyk jawi się jako święty Graal, który zrobi w organizmie określony porządek. A tak nie jest – podkreślił dr Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Jego zdaniem zmiana świadomości społecznej wymaga wielu lat ciężkiej pracy, edukacji i wielu kampanii.

Dr Dzięciątkowski ocenił, że duża część naszego społeczeństwa uważa antybiotyki za leki przeciwgorączkowe. „Z tym się wiąże problem lekooporności, dlatego że bardzo wielu pacjentów przestaje przyjmować - prawidłowo nawet przepisany - antybiotyk w momencie, gdy zauważą, że gorączka spadła. Nic bardziej mylnego, bo antybiotyk bierze się do końca antybiotykoterapii zgodnie z zaleceniem lekarza” – tłumaczył specjalista.

Reklama

Dodał, że później w naszych domowych apteczkach zostają resztki antybiotyków. „I gdy mamy kolejną infekcję, która przebiega podobnie, a nam się wydaje, że jest taka sama jak poprzednia (...), to zażywamy na własną rękę ten antybiotyk, co został i generujemy wtedy bardzo poważny problem antybiotykoodporności” – wyjaśnił dr Dzieciątkowski.

Podkreślił, że zdaniem wielu mikrobiologów zaczynamy żyć w epoce poantybiotykowej. „Musimy naprawdę nauczyć się szanować te antybiotyki, które mamy” – podkreślił. Jak wyjaśnił, antybiotykooporność jest zanikiem wrażliwości konkretnych gatunków bakterii na konkretne antybiotyki.

Reklama

Pierwsze szczepy antybiotykooporne pojawiły się w dekadę po wprowadzeniu penicyliny do powszechnego stosowania, w połowie lat 50. XX wieku. (...) A później zaczęło to rosnąć lawinowo – mówił mikrobiolog. Jak dodał, istotnym generatorem antybiotykoodporności okazał się być chów zwierząt (drobiu, świń i bydła), dlatego, że niewielki dodatek antybiotyków do pasz zwiększa przyrost masy mięśniowej. To generowało większy zysk, dlatego wszyscy zaczęli stosować antybiotyki w hodowli.

Niestety mamy w tej chwili - zazwyczaj w warunkach szpitalnych - do czynienia z bardzo istotnym problemem lekkoporności – powiedział dr Dzieciątkowski.

Reklama

W efekcie lekarze nie mają czym leczyć pacjenta z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych czy sepsą, ponieważ bakterie odpowiedzialne za chorobę są oporne na antybiotyki. Specjalista zaznaczył, że z czasem może dojść do tego, iż pacjenci znowu zaczną umierać na choroby zakaźne, jak 100 lat temu.

Dr Dzieciątkowski wyjaśnił, że antybiotyki mogą działać na bakterie, a niektóre antybiotyki mogą też działać w przypadku infekcji wywołanych przez grzyby.

W przypadku zakażenia SARS-CoV-2 czy wirusem grypy osłonowe podawania antybiotyków ma pewne uzasadnienie w niektórych grupach pacjentów szczególnie zagrożonych nadkażeniami bakteryjnymi albo ciężkim przebiegiem infekcji wirusowej – wyjaśnił specjalista. Dr Michał Sutkowski podkreślił, że nigdy nie powinniśmy się decydować na zastosowanie antybiotyku bez konsultacji z lekarzem.

Reklama

Eksperci ocenili, że w diagnostyce podłoża infekcji górnych dróg oddechowych i w prawidłowym doborze leczenia pomóc mogą szybkie testy diagnostyczne. Od 1 lipca 2022 r. rozszerzono listę badań dostępnych w podstawowej opiece Zdrowotnej (POZ) o Strep-test – wymaz z gardła pozwalający określić przyczynę objawów chorobowych górnych dróg oddechowych. Z badania prezentowanego na konferencji wynika, że świadomość istnienia tych testów ma jedynie połowa badanych. 

 

Joanna Morga, PAP

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daria - niezalogowany 2023-03-01 04:31:36

    Wiedza przydałaby się również lekarzą. Ja nie jestem zwolenniczką faszerowania się antybiotykiem a mój lekarz co kolwiek mi nie dolega zawsze wypisuje dwa opakowania tego samego antybiotyku. Nie wykupuję go, zazwyczaj po 3 dniach w łóżku z herbatką z miodem, malinami, imbirem i cytryną oraz ibupromem na gorączkę wszystko przechodzi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości