Podrzucę Ministrowi Finansów informację o tym, że indeks glikemiczny (IG) piwa – czyli wskaźnik określający, jak szybko dany produkt podnosi poziom cukru we krwi - wynosi 110! Jest on wyższy niż w przypadku czystej glukozy (sic!) której IG wynosi 100. Dla porównania wytrawne czerwone wino i czysta wódka z tym samym C2H5OH mają IG – 0! Zero! - pisze w felietonie dla politykazdrowotna.com Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum Adama Smitha.
Zastanawiałem się kiedyś, dlaczego zamiast opodatkowywać pracę podatkiem, który w Centrum Adama Smitha nazwaliśmy „akcyzowym” z uwagi na jego wysokość, Ministerstwo Finansów nie opodatkowuje skuteczniej prawdziwych wyrobów akcyzowych, tudzież towarów ewidentnie szkodliwych dla zdrowia jednostkowego i publicznego.
Stare podwórkowe, ale mądre powiedzenie mówi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o dziewczynę albo o pieniądze. A jako że o dziewczyną nie chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.
Przyjęło się, że zdrowiu szkodzi tytoń i alkohol. Więc są obłożone podatkiem akcyzowym. Ale podatek ten jest dość dziwnie skonstruowany. Niby tytoń ten sam, a akcyza skonstruowana tak, że od niektórych marek jest niższa, niż w papierosach innych marek. A jeszcze śmieszniej jest z alkoholem. Niby ten sam C2H5OH, a inaczej opodatkowany jest w piwie i inaczej w winie i wódce. Zdumiewające, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę problem otyłości.
Na razie zaczęliśmy martwić się demografią. Jak 20 lat temu pisałem i mówiłem, że powinniśmy już wtedy zacząć się martwić, to nikt się nie martwił. Parafrazując ewangelistów: ciężko być prorokiem we własnym kraju. Ale będę prorokował dalej. W starzejącym się społeczeństwie dzisiejsi młodzieniaszkowie będą się starzeć w coraz gorszym zdrowiu. Już dziś NFZ wydaje coraz więcej na leczenie chorób metabolicznych i układu krążenia. A będzie coraz gorzej.
Bardzo modne hasło to "insulinooporność" – stan, w którym komórki organizmu są mniej wrażliwe na działanie insuliny, czyli hormonu regulującego poziom cukru we krwi. Trzustka produkuje wówczas więcej insuliny, aby utrzymać prawidłowy poziom glukozy, co prowadzi prostą drogą do cukrzycy. Sprzyja temu dieta bogata w cukry proste i tłuszcze nasycone. Schudłem ostatnio ponad 20 kilo więc uznałem się za eksperta nie tylko od podatków. Więc podrzucę Ministrowi Finansów informację o tym, że indeks glikemiczny (IG) piwa – czyli wskaźnik określający, jak szybko dany produkt podnosi poziom cukru we krwi wynosi 110! Jest on wyższy niż w przypadku czystej glukozy (sic!) której IG wynosi 100. Dla porównania wytrawne czerwone wino i czysta wódka z tym samym C2H5OH mają IG – 0! Zero!
Nie wiedzieć jednak czemu Ministerstwo Finansów od lat promuje picie piwa. Do abstynencji nikogo nie namawiam. Sam nie stałem się abstynentem. Domagających się prohibicji, bo sami nie piją (już) i wiedzą, jak to szkodzi, uważam za frustratów, ale dlaczego alkohol bardziej szkodzący zdrowiu jest uprzywilejowany to ja nie wiem. To znaczy wiem. Ale to historia z czasów gdy Jan Kulczyk „prywatyzował” polskie browary. Przedawniło się - można byłoby już pisać. Tylko, że nie bardzo można bo w Sejmie protokoły posiedzeń komisji która przygotowała projekt ustawy o zakazie reklamy alkoholu „z wyjątkiem piwa” się „nie zachowały”. Leżący w Sejmie projekt ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami jest torpedowany przez Ministerstwo Finansów z powodu braku środków. Więc powstała inicjatywa społeczna pokazująca ministrowi Domańskiemu, gdzie te środki są. Na przykład w akcyzie na piwo. Można C2H5OH pochodzący z fermentacji słodu z chmielem potraktować podatkowo tak samo jak pochodzący z fermentacji winogron czy z destylacji kartofli albo różnych zbóż. Butelka piwa mogłaby podrożeć o jakieś 60 groszy. I co? Ano nic!
A przecież pan minister informował niedawno Sejm o wykonaniu budżetu za 2024 rok. No i poinformował, że wpływy budżetowe z podatku akcyzowego od sprzedaży wódek czystych i kolorowych były o ponad 4 proc. wyższe niż rok wcześniej, a z podatku akcyzowego na piwo były niższe o 0,5 proc. Mimo, że sprzedaż wódek spadła o 7 proc., a piwa o 3 proc. Może powinien Pan Minister jakoś – jak mówi młodzież – „połączyć kropki”?
A jest jeszcze sprawa obniżonego do 5 proc. VAT na słodzoną wodę! Oficjalnie to się nazywa „z zawartością soków owocowych lub warzywnych”. Tym sokiem jest zazwyczaj „sok z zagęszczonego soku jabłkowego”. Czyli de facto glukoza. Były w tej sprawie w Sejmie interpelacje poselskie do ministra zdrowia i ministra finansów. Odpowiedź ministra finansów przypomniała mi jak za „komuny”, w kabarecie Pod Egidą, Jan Pietrzak, opowiadając o różnych ówczesnych absurdach, puentował: „gdybym nie wiedział, że głupota, pomyślałbym, że sabotaż”. Ale pamiętając podwórkowe powiedzenie, że chodzi o pieniądze, to nie byłbym teraz tego tak bardzo pewny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Fajny lobbysta
Fajny lobbysta