Udar mózgu u dzieci występuje rzadko, jednak jego konsekwencje mogą towarzyszyć pacjentom przez całe życie – podkreśliła neurolog dziecięca prof. Ilona Kopyta ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W populacji pediatrycznej choroba ta dotyczy od trzech do 13 dzieci na 100 tys. rocznie.
Udar najczęściej dotyka dzieci w wieku 2–3 lat oraz przedszkolnym, co sprawia, że jego skutki mają długofalowy wpływ na rozwój, edukację i funkcjonowanie społeczne. Zdecydowana większość dzieci, które przeżyją ostrą fazę choroby, zmaga się z trwałymi następstwami.
– W ostrej fazie udar mózgu wiąże się z wysoką śmiertelnością. Umiera 3–4 proc. dzieci. Warto pamiętać, że w grupie osób do 24. roku życia udar jest jedną z 10 najczęstszych przyczyn zgonów – powiedziała prof. Ilona Kopyta.
Reklama
Najczęstsze są zaburzenia motoryczne, w tym niedowład połowiczy, który może utrzymywać się przez całe życie. Dziecko ma trudności z chodzeniem, samodzielnym poruszaniem się, wykonywaniem codziennych czynności czy pisaniem.
Dodatkowo kończyna objęta niedowładem może rosnąć wolniej, co prowadzi do asymetrii ciała i zaburzeń chodu, wymagających wsparcia ortopedycznego.
Choć mózg dziecka cechuje się dużą plastycznością, a intensywna rehabilitacja pozwala na częściowy powrót utraconych funkcji, skutki udaru zwykle pozostają.
– Dzieci często wracają do samodzielnego chodzenia, ale w nieprawidłowym wzorcu ruchu – zaznaczyła prof. Kopyta.
Udar może także powodować zaburzenia poznawcze, problemy z koncentracją i pamięcią oraz opóźnienie gotowości szkolnej. Jeśli uszkodzona zostanie półkula dominująca, pojawia się afazja, wymagająca długotrwałej terapii logopedycznej.
Specjalistka podkreśliła, że rehabilitację należy rozpocząć jak najwcześniej – już 48–72 godziny po udarze. Powinna ona mieć charakter wielodyscyplinarny i obejmować rehabilitację ruchową, terapię mowy oraz wsparcie psychologiczne dla dziecka i jego rodziny.
– Tu nie ma na co czekać. Wczesna rehabilitacja zmniejsza ryzyko powikłań i łagodzi skutki choroby – zaznaczyła.
Po leczeniu szpitalnym dzieci mogą korzystać z tzw. wczesnego wspomagania rozwoju, dostępnego m.in. w przedszkolach i ośrodkach rehabilitacyjnych. Dostęp do takiej pomocy jest jednak znacznie lepszy w dużych miastach niż w mniejszych miejscowościach.
– Zdarza się, że rodzice muszą dojeżdżać z dzieckiem wiele kilometrów, by uzyskać specjalistyczne wsparcie – wskazała neurolog.
Prof. Kopyta zwróciła uwagę, że z uwagi na rzadkość choroby nie ma możliwości stworzenia w Polsce sieci dziecięcych oddziałów udarowych, podobnej do tej funkcjonującej dla dorosłych. Pewnym wsparciem są placówki, w których współpracują zespoły neurologii dziecięcej i oddziały udarowe dla dorosłych, jednak nie jest to rozwiązanie powszechne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze