Do połowy sierpnia zanotowano już 158 tys. zachorowań na ospę wietrzną. Niestety to niemal tyle, ile przez cały miniony rok. IV kwartał nie napawa optymizmem, przed nami szczyt zachorowań i wszystko wskazuje na to, że zostanie pobity kolejny rekord. O komentarz na temat tej choroby poprosiliśmy dr hab. n. med. Wojciecha Feleszko – pediatrę, immunologa klinicznego w Szpitalu Pediatrycznym WUM.
Ospa wietrzna to zakaźna choroba wirusowa, którą wywołuje Varicella-zoster virus (VZV), czyli wirus ospy wietrznej i półpaśca. Określana jest jako wietrzna ze względu na możliwości jej przenoszenia z wdychanym powietrzem i charakterystyczne objawy, które obejmują głównie wysypkę skórną i gorączkę. Do zakażenia dochodzi drogą bezpośrednią bądź kropelkową, ewentualnie przez łożysko.
Ospa wietrzna jest najczęstszą chorobą zakaźną występującą u dzieci, jednak może powodować powikłania również u osób dorosłych z osłabionym układem immunologicznym (immunosupresja i niedobory odporności), u kobiet w ciąży.
Pandemia COVID-19 spowodowała spektakularny spadek występowania chorób wirusowych i bakteryjnych. Jednak zdjęcie restrykcji i powrót do społecznej aktywności to jeden z czynników, który wpływa na obecny rekordowy wzrost zachorowań na ospę wietrzną i inwazyjne zakażenia paciorkowcem ropnym.
Szczepienia.pzh.gov.pl wskazują, że „Zachorowalność na ospę wietrzną wzrasta raz na kilka lat ze względu na tzw. epidemie wyrównawcze. Zjawisko takie ma miejsce wówczas, gdy znaczna część populacji nie jest odporna na zakażenie".
Eksperci wskazują, że nie bez znaczenia może być również zbyt mała liczba szczepień na ospę. Szczepionka jest co prawda zalecana, ale nadal nie jest refundowana dla wszystkich.
Statystyki te potwierdzają dane regionalne, jak podaje m.in. trójmiasto.pl: „Na Pomorzu od czerwca do połowy września zarejestrowano ponad 3,2 tys. infekcji. W lipcu pomorskie służby sanitarne odnotowały 831 zachorowań, w sierpniu – 493, a do połowy września 134 przypadki.”
Ospa wietrzna jest chorobą niezwykle zakaźną, dlatego lekceważenie jej – zwłaszcza u dzieci, może być ryzykowne. Choć jej przebieg jest najczęściej łagodny, to jednak z powodu powikłań rocznie jest hospitalizowanych 1000-1300 osób. Na oddziały trafiają przede wszystkim dzieci, ale zwiększa się obecnie liczba zachorowań wśród młodzieży i osób dorosłych.
Jej okres wylęgania jest dość długi. Czas liczony od momentu przedostania się wirusa do organizmu do wystąpienia pierwszych objawów choroby – oscyluje w przedziale od 10 do 21 dni. Pierwsze objawy mogą mieć charakter grypopodobny, takie jak gorączka, ból mięśni, później pojawiają się wykwity. Choroba może prowadzić do powikłań, takich jak nadkażenia skóry, zapalenie płuc, ucha ośrodkowego, opon mózgowo-rdzeniowych, mięśnia sercowego.
– Ospę najczęściej kojarzymy wyłącznie z łagodną chorobą. Wykwity na skórze, kilka dni w łóżku i koniec. Tymczasem jest to bardzo krótkowzroczny obraz, bo same powikłania mogą być niebezpieczne. Do najczęściej występujących zaliczamy zakażenia skóry, nie bez znaczenia jest zapalenie płuc, wywołane przez samego wirusa ospy albo powikłanie wtórne, bakteryjne po przechorowaniu ospy. Leczenie takich pacjentów trwa długimi tygodniami, czasem miesiącami. Nie możemy również zapominać o groźnych powikłaniach neurologicznych – wyjaśnia dr hab. n. med. Wojciech Feleszko – pediatra, immunolog kliniczny.
Reklama
Równie niepokojącym zjawiskiem pozostaje „ospa party”. Niestety rodzice nadal umawiają się na takie aranżowane spotkania, by ich dzieci specjalnie przechorowały ospę. Specjaliści przestrzegają jednak przed takimi zachowaniami.
– Wiele osób nadal wiąże przechorowanie ospy ze swoistego rodzaju etapem dzieciństwa. Rzeczywiście kiedyś ospa należała do chorób wieku dziecięcego, jednak dziś, kiedy dysponujemy już możliwością zaszczepienia dzieci, ryzykowanie i celowe narażanie ich na zakażenie jest bardzo szkodliwe. Nie znamy poziomu odporności naszego dziecka i nie wiemy, jak zareaguje jego organizm na chorobę, czy nie pojawią się powikłania zagrażające jego zdrowiu. Podejmowanie takiego ryzyka i rozprzestrzenianie wirusa w taki sposób jest nieodpowiedzialne – apeluje dr hab. n. med. Wojciech Feleszko.
Reklama
Najlepszą profilaktyką przed powikłaniami ospy są szczepienia. Mimo że w naszym kraju nie są one obowiązkowe, to eksperci przypominają o ich korzyściach. Przede wszystkim kluczowe jest szczepienie dzieci. Preparat jest dwudawkowy i ma bezpieczny profil, chroni przed ciężkim przebiegiem choroby na poziomie 95-98 proc.
Co ważne, przeciwko ospie wietrznej można szczepić dzieci stosując szczepionkę skojarzoną MMR i ospy wietrznej (MMRV), bądź podawać je oddzielnie w tym samym czasie (MMR+V). Szczepienie wykonuje się wówczas w dwa różne miejsca ciała np. w oba uda.
– Warto szczepić dzieci z kilku powodów. Po pierwsze, ze względu na ryzyko powikłań, o których już wcześniej wspomnieliśmy. Wystarczy przywołać tutaj zapalenie mózgu, które często pozostawia deficyty rozwojowe, już nie mówiąc o chorobach bakteryjnych, które w sytuacjach optymistycznych kończą się kilkutygodniowym pobytem w szpitalu. Po drugie, zmniejszamy ryzyko transmisji wirusa w grupach najbardziej wrażliwych np. wśród przedszkolaków i chronimy inne dzieci, ale i osoby starsze, z zaburzeniami odpornościowymi. Pamiętajmy, że wśród nas są też dzieci, które otrzymują leczenie np. przeciwko chorobie nowotworowej, leczenie immunosupresyjne i dla nich zakażenie wirusem ospy może być po prostu śmiertelne. Chronimy swoje i inne dzieci – dodaje dr hab. n. med. Wojciech Feleszko.
Źródła:
Raport Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego PZH, na dzień 28.09.2023 r. https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/ospa-wietrzna/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze