Przyszły, żeby złożyć petycję na ręce premiera, ale nie udało się. Pielęgniarki i położne, które dziś protestowały pod Kancelarią Premiera nie zostały przyjęte przez Donalda Tuska, ale petycję złożyły na ręce minister ds. polityki senioralnej Marzeny Okły-Drewnowicz. Protest odbył się pod hasłami sprzeciwu wobec degradacji, dyskryminacji i braku uznania kwalifikacji zawodowych pielęgniarek i położnych. Dołączyła też do nich niewielka grupa ratowników medycznych.
- Jesteśmy tu w celu poparcia zmian w projekcie obywatelskim ustawy, który tworzy mechanizmy uzdrawiające sytuację. Chcemy zapobiec degradacji zawodu pielęgniarki - powiedziała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Pielęgniarki uznały, że czas rozmów z minister zdrowia Izabelą Leszczyną się skończył i teraz domagają się spotkania z premierem.
Pielęgniarki nie kryły rozczarowania, gdy po ponadgodzinnym proteście pod oknami KPRM nie wyszedł do nich żaden z oficjeli, nie pozwolono im też osobiście złożyć dokumentu w kancelarii podawczej. Ich zdaniem, nie wpuszczono ich w obawie przed tym, że zostaną w budynku i będą go okupować. Z protestującymi spotkała się jednak Marzena Okła-Drewnowicz, minister ds. polityki senioralnej.
– Wyjście do pań było dla mnie naturalnym odruchem – powiedziała minister.
Szefowa OZZPiP, Krystyna Ptok, zasugerowała, że premier mógłby opóźnić posiedzenie rządu o 15 minut, aby porozmawiać z protestującymi, co byłoby bardziej eleganckie. Jednocześnie podziękowała minister za „odwagę” i spotkanie z dużą grupą protestujących. Minister Okła-Drewnowicz zobowiązała się przekazać petycję premierowi.
W petycji pielęgniarki przedstawiły oczekiwania swojego środowiska wobec władz. „Wzywamy do pilnego podjęcia działań, które zmniejszą negatywne skutki kryzysu kadrowego wśród pielęgniarek i położnych” – napisano w jednym z fragmentów. Podkreślono m.in., że zbyt mała liczba absolwentów pielęgniarstwa decyduje się na pracę w zawodzie, szczególnie w publicznym systemie ochrony zdrowia. W trakcie protestu zwrócono również uwagę na brak przepisów prawnych, które uznawałyby i regulowały wykorzystanie kompetencji pielęgniarek i położnych w codziennej praktyce zawodowej. Pielęgniarki i położne nie są wynagradzane zgodnie z posiadanym wykształceniem tylko według zaszeregowania stanowiska, które zajmują.
- Półtora roku temu dane mi było objąć funkcję prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Idąc dzisiaj na ten protest mam swoiste déjà vu. Trzy lata temu przychodziłam do Białego Miasteczka i wiele z Państwa poznałam właśnie tutaj. Co się zmieniło? Czy znowu musi ulica wymuszać nasze prawa, to co nam się należy? Mamy w ochronie zdrowia pracujące osoby ważne i ważniejsze. Czy cały czas musimy być tymi ważnymi, a nie najważniejszymi? – mówiła podczas protestu Mariola Łodzińska, Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
Mariola Łodzińska przypomniała kilka faktów. Średnia wieku pracującej polskiej pielęgniarki to jest ponad 55 lat. Średnia wieku położnej to 52 lata.
- Zmieniło się jedno, żyjemy krócej. Trzy lata temu mieliśmy dane, że średnio pielęgniarka i położna w Polsce żyły 63 lata. W tym roku z danych wynika, że polska pielęgniarka i położna żyje 60 lat i 4 miesiące – przypomniała prezes NRPiP. - W Polsce pracuje 90 tysięcy pielęgniarek, które osiągnęły wiek emerytalny. Ale w ciągu następnych 10 lat 120 tysięcy nabędzie prawa emerytalne - alarmowała.
Pielęgniarki i położne postulują, by uznawane było wykształcenie, kompetencje i doświadczenie.
- To musi iść w parze i nie można dyskryminować jednych względem drugich. Natomiast chcę powiedzieć, że mamy w tej chwili taką sytuację, kiedy z jednej strony, jeśli chodzi o wynagrodzenia, to jest nas za dużo i ciągle brakuje pieniędzy dla tej grupy zawodowej, ale z drugiej strony, jeśli chodzi o normy zatrudnienia, to my słyszymy, że jest nas za mało i nie można ich zrealizować – mówiła Mariola Łodzińska.
- Jaki jest nasz główny postulat? To jest walka o to, aby kompetencje, wiedza i umiejętności pielęgniarek były w pełni wykorzystane dla dobra pacjentów, dla dobra systemu. To co nas boli najbardziej, to blokowanie możliwości rozwoju zawodu pielęgniarki – mówiła Grażyna Wójcik, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego. - Nie chcemy zostać w połowie XX. Wieku. Chcemy właściwie wypełniać swoją rolę zawodową, do której zostaliśmy przygotowani. W ciągu roku złożyliśmy dużo dokumentów, na temat tego, jak powinna wyglądać nasza praca, nowe usytuowanie pielęgniarki w oddziałach szpitalnych, w POZ-cie, w opiece długoterminowej, w anestezjologii – wyjaśniła Grażyna Wójcik.
- Ja sama nie jestem pielęgniarką z wyższym wykształceniem, jestem po liceum medycznym. To co mam to moje doświadczenie 37-letnie w pracy zawodowej i doświadczenie też powinno być wynagradzane - powiedziała posłanka Lewicy Joanna Wicha. - Mam nadzieję, że się zgadzamy, że te starsze pielęgniarki po liceum i te młodsze, które są po wyższych studiach ze specjalizacjami, że to doświadczenie i wykształcenie powinny być na równi traktowane – dodała posłanka.
To kolejny protest pielęgniarek i położnych w Warszawie, poprzednie miały miejsce w czerwcu 2024 roku i maju 2023 roku, od czasu wprowadzenia nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w 2022 roku. Niezadowolone z zapisów ustawy pielęgniarki w maju 2023 roku złożyły do Sejmu obywatelski projekt jej nowelizacji. Jednak poprzedni rząd nie zajął się nim przed wyborami w październiku, a obecny zamroził projekt w pracach specjalnie powołanej podkomisji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po przejściu na emeryturę piełegniarka bez trudu dostaje pracę i razem ma naprawdę nieźle, dlatego w tym zawodzie zapaści na rynku pracy nie będzie. Protestować nie zaszkodzi może jeszcze coś kapnie.
Po przejściu na emeryturę piełegniarka bez trudu dostaje pracę i razem ma naprawdę nieźle, dlatego w tym zawodzie zapaści na rynku pracy nie będzie. Protestować nie zaszkodzi może jeszcze coś kapnie.