Reklama

Rozmowa o śmierci - czy lekarz jest na nią gotów?

Polityka Zdrowotna
02/08/2023 09:30

Zagadnienie uważane za jedno z najcięższych: rozmowa o śmierci. Jak o niej mówić, jak uczyć się komunikacji w takich sytuacjach, jak te umiejętności doskonalić pytamy doktor Agatę Malendę, specjalistkę chorób wewnętrznych, hematolożkę, lekarkę hospicyjną działającą w Fundacji Polki w Medycynie, a także członkinię Instytutu Dobrej Śmierci.

Temat śmierci odsuwamy. Umieszczamy w najciemniejszym kącie z nadzieją, że nikt go nie znajdzie.

 

Zdecydowanie zbyt często od tego uciekamy. Teraz studenci medycyny są zdecydowanie bardziej świadomi, są też uczeni zasad komunikacji, przykłada się do tego większą wagę. Z nami nikt tych kwestii nie poruszał, nie uczył mówienia o śmierci. Kiedy byłam na praktykach w Holandii zobaczyłam, że tam o śmierci mówi się więcej, po raz pierwszy stwierdziłam, że to może wyglądać inaczej niż w Polsce. Jako lekarze uczymy się ratować, wdrażać kolejne linie leczenia. Trzeba też jednak wiedzieć, kiedy się zatrzymać, jak przeprowadzić proces umierania jakościowo, rozważnie.

Reklama

 

Ostatnio w Polityce Zdrowotnej opisaliśmy historię pani Sandry, pacjentki onkologicznej, która opowiedziała, jak lekarz wszedł do sali szpitalnej, w której leżała, oznajmił, że będzie miała chemioterapię i... wyszedł.

 

Zderzamy się z wielkimi emocjami naszych odbiorców: pacjentów, ich rodzin, personelu medycznego. Tworzymy pancerz, pod którym wydaje nam się, że się schronimy. Proszę też pamiętać, że lekarze są w Polsce przeraźliwie przeciążeni pracą. Onkolodzy przyjmują np. po 50 pacjentów dziennie. Wiemy, że komunikacja jest kluczowa, nie mamy zasobów, czasu, możliwości, aby usiąść i wysłuchać. Fakt, że w szpitalach mamy psychologów jest bardzo ważny, ale to wciąż za mało.

Reklama

 

Psychologów, którzy mają superwizje...

Tak, moim zdaniem lekarze tez powinni być nią objęci. Prędzej czy później kryzys emocjonalny przychodzi, a przecież przez lata nikt nie rozmawiał otwarcie o tym, że lekarze bardzo potrzebują wsparcia komunikacyjnego i emocjonalnego doświadczając naprawdę w swojej pracy sytuacji krytycznych.

 

Zbliżamy się do końca możliwości leczenia. Takie zdanie, którego się za bardzo boimy.

 

Powinniśmy mówić o umieraniu w przestrzeni publicznej, przestać uciekać od tematu, starać się racjonalnie do niego zbliżyć. Lekarze nie są bogami, nie mają supermocy, która przyniesie choremu rozwiązanie jego zdrowotnych problemów. Mówmy jako lekarze otwarcie o tym, że era siłaczy i siłaczek minęła. Warto prosić o pomoc, mówić o przemęczeniu, ale także o tym, że pacjent czy jego rodzina zawsze mogą zasięgnąć drugiej opinii, można poprosić o konsultację. Są dwie sytuacje skrajne: gdy to pacjent nie przyjmuje do wiadomości, że kolejne chemioterapie tylko wyniszczają jego organizm albo gdy rodzina naciska, że mamy tego pacjenta leczyć wbrew wszystkiemu. Dopóki rzeczową rozmową, wyjaśnieniem, przedstawieniem medycznej sytuacji nie zakomunikujemy, że tak dalej się nie da – nie zrobimy kroku do przodu.

Reklama

 

Gdzie mogą zgłosić się lekarka czy lekarz, którzy chcą doskonalić swój warsztat komunikacyjny, lepiej rozmawiać z pacjentami, ich bliskimi?

 

Oczywiście mogą skontaktować się m.in. z nami poprzez Fundację Polki w Medycynie. Dotykamy tematu „radzenia sobie” z umieraniem i śmiercią pacjentów. Nasze doświadczenia pokazują, że rzadko o tym rozmawiamy, a wiele z medyczek i medyków twierdziło, że boi się tych momentów. Nie wiedzą, jak rozmawiać z rodzinami umierających pacjentów, jak poinformować ich o zgonie, jak sobie poradzić z emocjami, które wtedy odczuwają. Staramy się powoli, ale sukcesywnie to zmieniać.

Reklama

Autorka: Anna Ginał

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości