Ubiegły rok był rekordowy pod względem fuzji i przejęć w Polsce. Przeprowadzono ich 348, z czego w sektorze zdrowia 31 i ta liczba co roku rośnie. Inwestorzy nie zwalniają tempa wierząc, że medycyna przyniesie im wysoką stopę zwrotu. Czy ten trend się utrzyma? Rozmowa z Tatianą Piechotą, prezeską zarządu Grupy Upper Finance i Joanną Szyman, wiceprezeską zarządu Grupy Upper Finance
Tatiana Piechota - Sektor medyczny od zawsze był atrakcyjny dla inwestorów, bo co do zasady jest odporny na koniunkturę, systematycznie rośnie jego udział w PKB. Ponadto, społeczeństwo nie przestanie chorować, więc koniunktura będzie mu sprzyjać. Poza tym ten sektor stale się rozwija, medycyna to idealna przestrzeń dla wdrażania nowych technologii, jest też coraz więcej innowacji, rozwija się robotyka, co dodatkowo podnosi jego atrakcyjność. Ostatnie kryzysy zdecydowanie bardziej odbiły się negatywnie na innych sektorach. Natomiast dla medycyny pandemia COVID-19 w pewnym sensie miała charakter stymulujący.
Joanna Szyman - Rosnący popyt wynika także ze zwiększonego zapotrzebowania na usługi medyczne, wynikające po pierwsze ze starzejącej się populacji. Rośnie liczba pacjentów z chorobami przewlekłymi i rośną również koszty nowoczesnego leczenia, wydłuża się oczekiwana długość życia, a Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na świecie brakuje około 4,3 mln pracowników służby zdrowia. Obecny system nie wytrzymuje tej presji. Jednocześnie technologia rozwija się w niespotykanym dotąd tempie. Rewolucja cyfrowa manifestuje się w każdej dziedzinie opieki zdrowotnej. Czyli mamy z jednej strony potężny popyt i niezaspokojone potrzeby, a z drugiej strony rosnącą na całym na świecie presję w obszarze wydatków na system opieki zdrowotnej.
Rośnie też poziom świadomość społeczeństw. Dla wielu ludzi zdrowie to priorytet, więc akceptują coraz większe wydatki na ten sektor a wręcz wymuszają na politykach ich ciągły wzrost.
J.Sz. - Zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, poszukuje się efektywności. Dlatego pojawiają się nowe rozwiązania łączące technologie z potrzebami pacjenta. Pacjenci chcą brać aktywny udział w podejmowaniu decyzji dotyczących ich zdrowia i mieć wpływ na proces terapeutyczny, np. wybór metody leczenia. Proszą o drugą opinię i angażują rodzinę, przyjaciół, opiekunów i innych pacjentów w zbieranie informacji. Wzrasta znaczenie prawa pacjentów do samostanowienia, szerszego dostępu do informacji i technologii, wyboru lub nawet odrzucenia leczenia. Pacjenci wiedząc o tym, że istnieją nowatorskie technologie, że są nowe możliwości terapeutyczne, wywierają presję na regulatorów, by wprowadzać je coraz szybciej oraz by je finansować ze źródeł publicznych. Równolegle trwają inwestycje w badania i rozwój. Mamy przez to bardzo duży postęp technologiczny. Problemem jest natomiast rosnący deficyt kadr ale tutaj szanse tworzy rozwój usług cyfrowych. Technologie medyczne, takie jak sztuczna inteligencja, robotyka, genomika, telemedycyna, rzeczywistość wirtualna i rozszerzona zmieniają istniejący w medycynie porządek rzeczy. Dlatego też na rynku M&A w Polsce i na świecie jest spory ruch. Trwają inwestycje w procesy konsolidacji, w nowe technologie medyczne, w robotykę a także sektor biotechnologii.
Na polskim rynku mieliśmy w 2022 r. kilka sporych transakcji. Medicover przejął sieć poradni psychiatrycznych Allenort. Czeski fundusz Penta Investment, który już kontroluje EMC Instytut Medyczny przejmuje Grupę Nowy Szpital. Swój stan posiadania od wielu lat systematycznie powiększa zarówno LuxMed, jak i Medicover. Coraz silniejszy jest należący do funduszu Abris - Scanmed. Jakiego rodzaju transakcji należy się spodziewać w najbliższym czasie?
T.P. – Bardzo zaawansowany jest proces konsolidacji w stomatologii, który trwa od 2016 r.. O najciekawsze podmioty stomatologiczne rywalizował zarówno LuxMed, jak i Medicover, a obecnie także fundusze Innova Capital Partners oraz Tar Heel. Obecnie wraz ze wzrostem popytu ożywił się rynek podmiotów zdrowia psychicznego. Tutaj należy oczekiwać większych ruchów jeśli chodzi o konsolidację. Z drugiej strony rynek ten jest bardzo rozdrobiony. W ubiegłym roku nowego inwestora pozyskała sieć Centrum CBT. Nadal języczkiem uwagi dla kupujących będzie szpitalnictwo. Tam należy się spodziewać kolejnych transakcji. Są też inwestorzy, którzy z uwagi na horyzont czasowy mogą obecnie myśleć o wyjściu z inwestycji w Polsce.
Czy w Polsce pojawią się w najbliższym czasie nowi duzi inwestorzy w sektorze? Czy będą to fundusze private equity czy raczej gracze branżowi?
J.Sz. - Jeśli duże fundusze private equity zdecydują się wkrótce na dezinwestycje w Polsce, a wszystko na to wskazuje, to mogą tutaj się pojawić nowi gracze.
T.P. - Sektor jest bardzo atrakcyjny także dla banków. Są zainteresowane zarówno inwestycjami, jak i jego finansowaniem. Niektóre z banków w swojej strategii mają wsparcie tego sektora. Należy też wspomnieć o podmiotach z sektora ubezpieczeń. Ich produkty mogą z powodzeniem być uzupełnieniem oferty szpitalnej, czego oczekują sami pacjenci. W naszej ocenie zarówno banki, jak i firmy ubezpieczeniowe będą w najbliższych 2-3 latach bardzo aktywne w przejęciach na polskim rynku.
J.Sz. - Kolejnym ciekawym segmentem na rynku M&A będą w najbliższym czasie start-upy medyczne – m.in. operatorzy internetowych aplikacji czy technologii diagnostycznych. Wiele z nich szybko rośnie kończąc z sukcesem kolejne rundy finansowania. To kolejny ciekawy cel inwestycyjny.
Kto obecnie stoi po stronie sprzedającej? Czy nadal są to prywatni właściciele budujący od podstaw swój biznes?
T.P.- To przede wszystkim założyciele, często lekarze, którzy jednocześnie zajmowali się zarządzaniem. Dla nich sprzedaż firmy jest często sposobem przeprowadzenia sukcesji. Są też tacy, którzy poszukują partnera biznesowego, by nie tylko zwiększyć skalę działania ale by mieć więcej czasu na własną działalność medyczną, którą się pasjonują. Po prostu chcą mieć więcej czasu na wykonywanie swojego zawodu, jakim jest leczenie.
Jakiej wielkości transakcje dominują?
T.P. - Średnia, to kilkadziesiąt milionów złotych. Jednak w szpitalnictwie spodziewamy się wkrótce zdecydowanie większych liczb.
Polskie spółki również wychodzą za granicę. W ubiegłym roku toruńska Neuca, zajmująca się głównie hurtową dystrybucja leków i mająca dominującą pozycję na rynku aptek kupiła za niemal 150 mln zł amerykańską spółkę zajmującą się badaniami klinicznymi OncoBay. Dzięki temu jej przychody z tego segmentu wzrosną do 0,5 mld rocznie.
J.Sz. - To dobry przykład pokazujący globalizacje biznesów oraz mariaż tradycyjnego biznesu z nowym. Tego typu transakcji jest więcej. Firmy technologiczne, mające komponent innowacyjności, z powodzeniem wchodzą w kooperację na międzynarodowych rynkach i są otwarte na transakcje kapitałowe. Kolejnym takim przykładem jest niedawny debiutant na warszawskiej giełdzie, biotechnologiczna spółka Scope Fluids. W sierpniu sprzedała amerykańskiemu Bio-Rad Laboratories, Inc spółkę Curiosity Diagnostics za 170 mln USD. Ekspansja zagraniczna jest dla takich firm konieczna. To w Stanach Zjednoczonych jest skoncentrowane 60 proc. biznesu technologicznego świata. Jeśli w odpowiednim czasie na niego nie wejdziesz, zostaniesz wyprzedzony przez konkurencję.
Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali twierdzi, że model polskiego systemu opieki zdrowotnej powinien ulec gruntownej przebudowie, bo bez tego nie będzie on nigdy efektywny. Czy zgadzacie się Panie z tą tezą?
J.Sz. - Polski system opieki zdrowotnej już przechodzi ewolucję. W trakcie studiów byłam zafascynowana filozofią Thomasa Khuna, która idealnie pasuje do dzisiejszych czasów. Dawne paradygmaty są już „zdezelowane” ale wciąż odporne na zmianę. Pacjenci oczekują nowych rozwiązań a te jeszcze nie są gotowe. Jeśli nie dostarcza się im takich rozwiązań w kontrolowanym systemie, szukają niezależnego dostępu. Stąd kariera wielu internetowych „autorytetów” medycznych, które autorytetami nie są. Ramy bezpiecznej współpracy medycyny z technologią dopiero się tworzą. Musimy ją odpowiednio zaadaptować. Technologia pozwala nam na to, żeby zaoferować światu dostępność, skrócić krzywą kształcenia dla tych lekarzy i dotrzeć do miejsc, do których nie byliśmy w stanie wcześniej docierać, czyli zaoferować bardziej powszechną opiekę medyczną. Pacjenci zaczęli samodzielnie wnosić rzeczywistą wartość do swoich własnych przypadków zdrowotnych, biorą aktywny udział w leczeniu i monitorowaniu własnego stanu fizycznego. Transformacja kulturowa, którą nazywamy zdrowiem cyfrowym, dokonuje się i reprezentuje zmianę paradygmatu, który wzmacnia rolę pacjenta jako ostatecznego beneficjenta rozwiązań w zakresie opieki zdrowotnej.
Dobrym przykładem jest ewolucja w chirurgii jaka następuję dzięki rozwojowi robotyki. W raporcie „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce 2022. Prognoza na lata 2022-2027” opublikowanego przez Upper Finance i Polską Federację Szpitali oszacowaliśmy, że w Polsce do 2027 roku powinno być ok. 70 robotów chirurgicznych o różnych profilach zastosowania. Szacujemy, że rynek robotyki chirurgicznej w Polsce wzrośnie w latach 2022-2027 z 310 mln zł do 948 mln, co oznacza, że średnioroczny wzrost wartości (CAGR) tego segmentu wyniesie, aż 25%.
Korzystanie z cyfrowej opieki zdrowotnej to praca zespołowa, dlatego era samotnych bohaterów dobiega końca. Sukces opieki zależy od współpracy, empatii i wspólnego podejmowania decyzji. Aby zbudować ten nowy świat praktyki powinniśmy po prostu współpracować z pacjentami jako prawdziwymi partnerami. Aby wykorzystać nowy potencjał medycyny, należy ją zoptymalizować pod kątem potrzeb i priorytetów ostatecznego beneficjenta: pacjenta.
W Polsce o pieniądze (wyceny) w sektorze zdrowia konkurują świadczeniodawcy, gdzieś w tyle są pacjenci. Czy, to nie pacjent powinien być tutaj na pierwszym miejscu a przede wszystkim jego wczesna profilaktyka? Im wcześniej podejmie się przecież jego efektywne leczenie tym będzie mniejszy koszt dla całego systemu.
J.Sz. - Dokładnie tak. To jest ten kierunek, o którym też piszę ostatnio, czyli projektowanie systemu z zaangażowaniem pacjenta. Nie wystarczy powiedzieć: „zrobiliśmy coś z myślą o tobie”. Pacjent powinien być od początku do końca zaangażowany w architekturę tego, jak będzie wyglądała jego opieka medyczna. Ponieważ jestem chora, to mam prawo i w sumie kompetencje do tego, żeby zarządzać swoją chorobą i być partnerem, w tym dla lekarza, w szukaniu najlepszych rozwiązań. Proszę zauważyć, że obecnie przychodząc do lekarza na aplikacjach, czujnikach możemy mieć zgromadzoną bardzo dużą ilość danych o swoim zdrowiu. Możemy te dane skonsultować ze specjalistami. Włączenie pacjenta, aktywna i partnerska relacji z lekarzem w procesie leczenia jest fundamentalną kwestią.
T.P. - Do tego powinien zostać włączony system ubezpieczeń, który rozwija się coraz bardziej dynamicznie w kierunku nowych oferty opieki medycznej, w tym opieki szpitalnej.
Ten rok jest rokiem wyborczym. Gdybyście Panie miały napisać w paru punktach propozycje dla polityków, co należałoby zrobić, by system działał sprawniej to co by to było oprócz tradycyjnego zwiększenia nakładów?
T.P. - Należy postawić na opiekę koordynowaną i współpracę oraz docenić rolę sektora prywatnego, by lepiej wykorzystać jego potencjał. Mamy naprawdę trudne finansowo czasy, choć dla medycyny zawsze były trudne. Ponieważ mamy ograniczone zasoby, to idea współdzielenia tych zasobów, wykorzystania potencjału infrastrukturalnego i kadrowego po to, żeby zorganizować właśnie skoordynowane świadczenie dla pacjenta jest najlepszą ścieżką. I druga rzecz, która absolutnie musi się wydarzyć, to wzmocnienie systemu kształcenia kadr, uatrakcyjnienie zawodów medycznych dla osób młodych. Od wielu lat obserwujemy nieobsadzone miejsca specjalizacyjne w chirurgii, nie mamy zapewnionej sukcesji kadr.
Kadry się starzeją Co potrzebne jest młodym ludziom?
J.Sz. - Potrzebny jest dostęp do nowoczesnego kształcenia i adaptacji do nowych technologii, np. robotyki chirurgicznej. Jednak problemem jest brak takich dedykowanych centrów szkoleniowych w Polsce. A młodzi ludzie chcą gdzieś te kompetencje zdobywać. Aby takie centrum powstało, potrzebne są standardy kształcenia i doświadczenie. W wielu krajach Europy zachodniej w chirurgii zdobycie wiedzy na temat procedur i umiejętności technicznych, aż do uzyskania odpowiedniego poziomu umiejętności odbywa się dziś poza salą operacyjną. Takie podejście do szkolenia opiera się na nauczaniu umiejętnego, celowanego działania i oferowaniu szkolonemu nadzorowanego doświadczenia operacyjnego, które daje możliwość dojrzewania kompetencji w bezpiecznych warunkach.
Przykładem takiego programu szkoleniowego jest program progresji opartej na biegłości (PBP), który został oceniony i poddany licznym badaniom. W jednym z najnowszych badań dokonano metaanalizy wyników. W porównaniu do szkolenia tradycyjnego, uczestnicy szkolenia PBP uzyskiwali znacząco lepsze wyniki. Trening PBP zmniejszył liczbę błędów wykonawczych o 60% i skrócił czas zabiegu o 15% oraz zwiększył liczbę poprawnie wykonywanych kroków w procedurze zabiegowej o 47%.
Czyli pieniądze to nie wszystko
J.Sz. - Bo nawet więcej pieniędzy nie spowoduje realnej poprawy sytuacji pacjenta, poprawy jakości i zwiększenia dostępu do świadczeń. Żeby to zadziałało musi jednocześnie pojawić się rozwiązanie w zakresie zwiększenia dostępu do kadr i poprawa organizacji pracy. I tu szanse upatruję w koordynacji, współpracy oraz wykorzystaniu potencjału wszystkich uczestników rynku. Zaplecze jest i to bardzo dobre, zarówno w warstwie innowacyjnej, technologicznej, jak i kompetencji zarządczych czy organizacji usługi.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Dariusz Jarosz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niestety nastawienie na dużą skalę zwrotu z inwestycji stosuje się niekorzystne warunki pracy personelu medycznego. Zła organizacja pracy doprowadza do szybszych odejść z zawodu ,co raczej problemów kadrowych nie rozwiązuje a nasila! Pierwszy z brzegu przykład,to doktor czy pielęgniarka pracujący do np18:00 tylko po zjedzonym rano śniadaniu a w urzędzie przerwa na lunch i każdy musi czekać!
Niestety nastawienie na dużą skalę zwrotu z inwestycji stosuje się niekorzystne warunki pracy personelu medycznego. Zła organizacja pracy doprowadza do szybszych odejść z zawodu ,co raczej problemów kadrowych nie rozwiązuje a nasila! Pierwszy z brzegu przykład,to doktor czy pielęgniarka pracujący do np18:00 tylko po zjedzonym rano śniadaniu a w urzędzie przerwa na lunch i każdy musi czekać!